
1/16 PUCHARU POLSKI. Męczący się w ekstraklasie Lech kontra waleczne resoviackie serca. Dziś przy Wyspiańskiego mecz sezonu.
Możemy sprawić niespodziankę! Jeśli nie teraz, to kiedy? – z obozu rzeszowian płyną bojowe sygnały. To nie jest urzędowy optymizm. Apklan Resovia przeżywa właśnie swoje najwspanialsze chwile. Jest liderem II ligi, który na własnym boisku jeńców raczej nie bierze.
Przed rokiem na drodze do 1/8 finału rzeszowianom stanęła Lechia Gdańsk. Ówczesny lider ekstraklasy musiał się napocić, by przechylić szalę na swoją stronę. Dopiero po godzinie gry Artur Sobiech i Lukas Haraslin złamali walecznych resoviaków. – Granie drużyny z ekstraklasy z drużyną z niższej ligi to jak całowanie tygrysa w cztery litery. Ryzyko duże, a przyjemność żadna – stwierdził Piotr Stokowiec, szkoleniowiec gości. To samo mógłby powtórzyć Dariusz Żuraw. Jego Lech zamiast nabrać rozpędu, skręcił do bocznicy. Po porażkach z Legią i Zagłębiem Lubin znalazł się poza ósemką. Wpadka w Pucharze Polski mogłaby nieść za sobą bardzo poważne konsekwencje, z głową trenera włącznie.
Młodzież w rolach głównych
Szymon Grabowski, opiekun Apklan Resovii, piątkowy wieczór spędził przed telewizorem i z notesem w ręce. – Po meczu Lecha z Zagłębiem wiem, co nasi rywale robią lepiej, a z czym mają problem. Teoretycznie będziemy przygotowani, w praktyce faworyt jest tylko jeden. Dla Lecha odpadnięcie z pucharu byłoby katastrofą, więc nie sądzę, żeby nas zlekceważyli. Spodziewam się składu zbliżonego do optymalnego – tłumaczy i zapewne ma rację. W stolicy Wielkopolski innego scenariusza jak zwycięstwo we wtorek nie przewidują. – Nie mamy innego wyjścia niż wygrać w Rzeszowie. To najlepszy moment na przerwanie ostatnich niepowodzeń. Musimy się skupić na podstawach i najprostszych rzeczach, a wtedy o końcowy wynik będę spokojny – podkreśla Filip Marchwiński, pomocnik „Kolejorza”, jeden z plejady utalentowanej poznańskiej młodzieży. W starciu z Zagłębiem średnia wieku „jedenastki” Lecha wyniosła 22,46 lat, zagrało aż sześciu młodzieżowców, następców sprzedanych wcześniej za granicę Tomasza Kędziory, Dawida Kownackiego czy Jana Bednarka. Resoviacy też chętnie stawiają na zawodników na dorobku. Zwycięstwo nad Elaną Toruń zapewnił 20-letni Szymon Feret. Mateusz Geniec ma 19 lat, Rafał Mikulec i Grzegorz Płatek po 22, zaś szybszy od wiatru Serhij Krykun – 23.
– Postaramy się napsuć krwi Lechowi. Puchar Polski ma to do siebie, że padają tu zaskakujące rezultaty. Gramy dobrze i zapewniam, że mamy rezerwy i odwagę, by rzucić rękawicę liczącemu się zespołowi z ekstraklasy. Może to wszystko wypali i będzie pięknie? – uśmiecha się Szymon Grabowski.
Reklama kosztuje
Mecz z Lechią odbył się na nowocześniejszym i większym Stadionie Miejskim, a jego organizacja nie wymagała od gospodarzy przeprowadzenia aż tak skomplikowanych i kosztownych zabiegów, co teraz. – Wydaliśmy ok. 23 tysięcy zł, żeby przystosować obiekt przy Wyspiańskiego do spotkania z Lechem – informuje Adrian Rudawski, wiceprezes ds. organizacyjnych. – Lwią część pochłonęły sprawy związane z transmisją telewizyjną Polsatu, takie jak zwyżki czy agregaty prądotwórcze. Musieliśmy ponieść koszty, w zamian otrzymujemy możliwość reklamy, a dla Resovii, która po latach wraca na szczebel centralny, budowanie wizerunku to kwestia fundamentalna – dodaje. Gospodarze przychylili się również do prośby sympatyków „Kolejorza”, powiększając sektor dla przyjezdnych ze 114 do 500 miejsc. Ostatecznie do stolicy Podkarpacia dotrze mniej niż pół tysiąca kibiców Lecha.
Apklan Resovia nie jest bogatym klubem, ale coraz mądrzej zarządzanym. W PP opłaca się zresztą walczyć. Już na tym etapie rzeszowski klub wzbogaci się o 30 tysięcy zł. W przypadku awansu do następnej rundy zainkasuje 60 tysięcy zł.
Bąk, „Gumiś”, Kuźma…
Resovia nie miała okazji mierzyć się z Lechem, ale osób łączących oba kluby nie brakuje. Przedwojenny bramkarz „pasiaków” Gerard Górnicki od 1950 roku mieszkał w Poznaniu, pracując jako nauczyciel, publicysta i autor sztuk scenicznych. Legenda Lecha Edmund Białas w 1944 roku przywdział na krótko koszulkę Resovii. Z Rzeszowem i stolicą Wielkopolski związani byli również trenerzy Antoni Brzeżańczyk i Jacek Machciński. Po tytuły mistrzowskie z „Kolejorzem” sięgali napastnicy: Jacek Bąk (1983, 1984) i Jerzy Podbrożny (1992, 1993). Historia najnowsza to duet szkoleniowców z Podkarpacia Jacek Zieliński – Ryszard Kuźma, którzy awansowali z Lechem do fazy grupowej Ligi Europy. Wszyscy pamiętamy emocjonujące boje z Manchesterem City i Juventusem Turyn. Ponadto przez lata pierwsze skrzypce w poznańskiej ekipie grali Sławomir Peszko (z Jedlicza) i Łukasz Trałka (z Ropczyc).
CZY WIESZ, ŻE
* 1 maja 1930 roku kolej została sponsorem klubu z Poznania. Pod stadionem przy ul. Bułgarskiej znajduje się symbol Lecha: ważąca 130 ton 60-letnia lokomotywa Ty51-183. Parowóz jest podświetlany, więc kibice fotografują się w tym miejscu nawet po zmroku.
* Lechici mierzyli się w pucharach z wieloma uznanymi markami, ale najbardziej emocjonujący pojedynek odbył się w 1988 roku. W II rundzie „Kolejorz” trafił na Barcelonę prowadzoną przez Johana Cruyffa. Choć w ataku Blaugrany występował kat Polaków Gary Lineker, w obu meczach było 1-1. O wszystkim decydowały więc rzuty karne, które lepiej wykonywali Katalończycy (5-4). Barcelona sięgnęła później po Puchar Zdobywców Pucharów, ogrywając w finale Sampdorię Genua.
* O zawodnikach Lecha głośno również z powodu ich wybranek serca. Obrońca Thomas Rogne związał się z Adą Hegerberg, snajperką Olympique Lyon i najlepszą piłkarką świata. Z kolei dziewczyną Christiana Gytkjaera jest pracująca… na rybackim kutrze Tonje Dyb. – Spędza sześć tygodni na morzu, gdzieś przy granicy z Rosją, potem mamy sześć tygodni dla siebie i znów wraca na morze – zdradził duński napastnik. Obie panie są Norweżkami.
* Lech to nie tylko sprawnie działająca akademia. W kadrze klubu znajduje się aż 11 cudzoziemców. Gwiazdą jest mający szwajcarski paszport Darko Jevtić. Spotkać możemy również reprezentanta Danii oraz zawodników z Holandii, Norwegii, Serbii, Rosji czy Portugalii.
Tomasz Szeliga


