
NICE I LIGA. Do Mielca przyjeżdża zespół, który rozczarowuje na całego.
Katowiczanie mieli spoglądać na przeciwników z góry, tymczasem uciułali 8 punktów i grzęzną na mieliźnie. Po środowym łomocie 0-3 otrzymanym od Zagłębia Sosnowiec, z funkcji prezesa „Gieksy” zrezygnował Wojciech Cygan. Czy Stal wykorzysta kryzys rywala?
Zarząd GKS-u dymisję Cygana przyjął, niewykluczone, że i dni trenera Piotra Mandrysza są policzone. Klubowi ze stolicy Górnego Śląska w tym sezonie przyświeca jeden cel: awans do upragnionej ekstraklasy. Zaczęło się drugie dziesięciolecie bez „Gieksy” na tym poziomie, co kibiców doprowadza do rozpaczy. Na Bukową przyjeżdżają zespoły z maleńkich Niepołomic i Bytowa, a po sąsiedzku – w Gliwicach i Zabrzu – goszczą Legię czy Lecha. GKS przełknął gorzką pigułkę kilka miesięcy temu, gdy drużyna prowadzona przez Jerzego Brzęczka zanotowała fatalny finisz. Zatrudniono więc Mandrysza, który przed laty wprowadzał na salony Piasta. Jednak początek sezonu uprawnia do postawienia pytania, czy doświadczonemu trenerowi udało się zbudować mocny zespół. Dwie ostatnie porażki: 0-1 z Wigrami u siebie i 0-3 z Zagłębiem na wyjeździe pokazują, że kryzys jest dość głęboki.
– W pierwszej lidze nie ma nic za darmo, punkty trzeba wyszarpać. GKS przeżywa trudne chwile, lecz tam wciąż występują bardzo dobrzy zawodnicy. Nie mam wątpliwości, że katowiczanie przyjadą do Mielca zdeterminowani i zagrają o pełną pulę. Nic innego im nie pozostaje – ostrzega Zbigniew Smółka, trener Stali, która w środę rzutem na taśmę zremisowała 1-1 z Puszczą. Gola w doliczonym czasie strzelił kapitan Mateusz Cholewiak. – Szanuję „Gieksę”, bo to klasowa drużyna, lecz najwyższy czas zwyciężyć na własnym boisku – stwierdził krótko „Cholewka”. I razem z trenerem zaapelowali do kibiców o głośny doping. – Przed nami ciekawe spotkanie, warto się pofatygować na stadion. Pomogliście nam zremisować z Puszczą, pomóżcie i teraz.
Kibiców specjalnie zachęcać nie trzeba, a już na pewno nie tych, którzy pamiętają mecz z kwietnia tego roku. Stal prowadziła z GKS-em 2-0, a potem 3-2, lecz w końcówce nie ustrzegła się błędu i stanęło na wyniku 3-3. To był jeden z najbardziej emocjonujących pojedynków poprzedniego sezonu. Jedną z bramek strzelił wciąż świetnie przyjmowany w Mielcu Andreja Prokić. Dziś Serb ma dwa gole na koncie i razem z Wojciechem Kędziorą należy do najskuteczniejszych. Na papierze siła rażenia „Gieksy” jest piorunująca, bo są tam jeszcze m.in. Grzegorz Goncerz i Dawid Plizga. Na boisku maszyna się jednak krztusi. Ledwie 8 zdobytych bramek w 8 meczach to wstydliwy wynik.
STAL – GKS KATOWICE
niedziela, godz. 12.30 (transmisja Polsat Sport)
tsz


