
RZESZÓW. Zwłoki młodego mężczyzny zauważył w Łukawcu wędkarz, który zaalarmował policję i straż.
W Łukawcu k. Rzeszowa wyłowiono z wody zwłoki młodego mężczyzny. Bardzo możliwe, że to 17-letni uciekinier z ośrodka wychowawczego, który na początku maja uciekając przed policjantami w Rzeszowie wskoczył do Wisłoka. Pewności prokuratura jednak nie ma, dlatego zleciła specjalistyczne badania, które mają potwierdzić tożsamość topielca.
Ciało młodego mężczyzny zostało wyłowione w Łukawcu w ubiegłą środę tuż po tym, jak o makabrycznym znalezisku poinformował policję wędkarz. Ciało było w stanie mocnego rozkładu. – Przeprowadzone oględziny nie dały możliwości ustalenia tożsamości tej osoby z uwagi na mocno posunięte zmiany ciała. Są podejrzenia, że może to być poszukiwany od maja 17-latek, ale nie ma takiej pewności. Dlatego zlecone zostało przeprowadzenie badań genetycznych, bo tylko one mogą dać odpowiedz na pytanie, czy to rzeczywiście ten nastolatek – mówi prok. Ewa Romankiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Prokuratura posiada już natomiast wyniki sekcji zwłok topielca. Na ciele mężczyzny nie ma żadnych śladów, które wskazywałyby na to, że do jego zgonu ktoś mógł się przyczynić, dlatego wykluczono udział osób trzecich.
17-letni wychowanek ośrodka wychowawczego w Łańcucie poszukiwany jest od 5 maja, kiedy to najpierw w pobliżu Zakładu Doskonalenia Zawodowego przy al. Piłsudskiego napadł na 25-letnią kobietę próbując wyrwać jej torebkę, a następnie w trakcie policyjnego pościgu wskoczył do Wisłoka i zniknął pod wodą. W Wisłoku szukali go strażacy oraz płetwonurkowie z Sanoka i Przemyśla wyposażeni w sonar, którzy sprawdzili dno Wisłoka w odległości ok. kilometra od mostu Lwowskiego, czyli miejsca, gdzie wskoczył do wody.
17-latek jest mieszkańcem powiatu łańcuckiego, w połowie kwietnia br. uciekł z ośrodka wychowawczego.
Katarzyna Szczyrek


