
PGNiG SUPERLIGA. Szczecin znowu niezdobyty.
Odmienieni „Portowcy” śrubują rekordy, ale szczypiorniści Stali jeszcze mogą spać spokojnie. Mielczanie, nawet mimo porażki w Szczecinie, wciąż są jedną nogą w barażach o play-off.
Daleka podróż na Pomorze Zachodnie tym razem nie zakończyła się sukcesem. Pogoń od momentu pożegnania się z Mariuszem Jurasikiem – jak za dotknięciem magicznej różdżki – zaczęła bowiem wygrywać praktycznie wszystko. Duet „starych” trenerów – Rafał Biały i Sławomir Fogtman – obudził na nowo w swoich zawodnikach radość do gry w piłkę ręczną, co dla Stali o mały włos nie skończyło się 40-bramkowym „dzwonem”. „Czeczeńcom” nie pomogła nawet świadomość szczecińskiego przeobrażenia, bo Pogoń – bodaj największe rozczarowanie pierwszej części sezonu – odżyła na dobre. – Dla nas był to łatwiejszy mecz niż myśleliśmy – te słowa gospodarzy najlepiej świadczą o ich odrodzeniu, a siódme zwycięstwo z rzędu przed własną publicznością mówi samo za siebie.
Mielczanom nie po raz pierwszy w tym roku zwyczajnie zabrakło argumentów. Nikt z tego powodu tragedii jednak nie robi, bo też nie ma ku temu powodów. Najważniejsza będzie teraz regeneracja i sobotni, 1 kwietnia, pojedynek z Zagłębiem Lubin. Na szczęście ewentualne potknięcie z „Miedziowymi” nic jeszcze nie przesądza. Przy odrobinie szczęścia nawet dwie porażki na koniec rundy zasadniczej mogą okazać się nicnieznaczące. Stalowcy – jak sami zapowiadają – nie mają chęci oglądać się na innych, więc sprawy chcą wziąć w swoje ręce. Oby tylko mieli sporo czasu na odpoczynek, bo z powodu awarii autokaru droga powrotna z północno-zachodnich krańców Polski mocno się przedłużyła.
POGOŃ Szczecin 39
STAL Mielec 29
(21-15)
POGOŃ: Tatar, Matkowski – Grzegorek 1, Bruna 1, Radosz 1, Karnacewicz 2, Wąsowski, Krupa 6, Bosy 8, Krysiak 2, Konitz 4, Kniaziew 1, Zydroń 9, Fedeńczak 4
STAL: Wiśniewski, Lipka – Krępa 5, Janyst 6, Miedziński, Kłoda, Kubisztal, Kirilenko 7, Dementiew 3, Basiak, Krygowski 3, Krupa 5, Ćwięka.
Sędziowali Damian Demczuk oraz Tomasz Rosik (Lubin). Kary: 8 oraz 10 min. Widzów 500.
Tomasz Czarnota


