Wyrok na perszinga

Najsłynniejszy budynek w mieście. Gdyby jego ściany umiały mówić opowiedziałyby niejedną historię, która zatrwożyłaby najlepszych autorów kryminałów. Fot. Jerzy Mielniczuk
Najsłynniejszy budynek w mieście. Gdyby jego ściany umiały mówić opowiedziałyby niejedną historię, która zatrwożyłaby najlepszych autorów kryminałów. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Hulanki i swawola jest tu codziennością. To się skończy. Rządzący miastem zagięli parol na dewastatorów.

Każdy by się cieszył, gdyby dowiedział się, że ściany jego domu są w bardzo dobrym stanie i wytrzymają rozbudowę. Każdy, ale nie lokatorzy bloku przy ul. 1 Sierpnia 11. Taka ekspertyza jest dla nich równoznaczna z przeprowadzką. Nieprędką, ale już pewną. – Ten budynek musi zmienić swoje przeznaczenie – zapowiadał miesiące temu prezydent Lucjusz Nadbereżny.

Zapowiadał i wszystkowskazuje na to, że słowa dotrzyma. A chodzi o blok zwany perszingiem. Dwupiętrowiec stoi w samym centrum miasta. Kiedyś był hotelem robotniczym. Teraz dominują w nim mieszkania socjalne, a ich lokatorzy dominują nad okolicą. Interwencje policji są w perszingu codziennością. Czasami nawet po kilka razy na dzień.

Ekspertyza popsuła humory lokatorom
Na perszingu zęby połamali sobie wszyscy poprzednicy Nadbereżnego. Lokatorzy komunalnego bloku doskonale zdawali i zdają sobie sprawę z tego, że miasto nie ma mieszkań socjalnych i używają sobie ile wlezie. Oczywiście nie wszyscy, ale cisi tylko szukają możliwości ucieczki. Kiedyś magistrat wprowadził nawet program ratunkowy z policją w tle. Kilka wyremontowanych mieszkań wynajął policjantom. Nie sprawdziło się, bo policjanci zamienili się mieszkaniami. Ostatecznie praca w policji to nie wyrok. Co kilka lat z miejskiej kasy idą tysiące złotych na remonty. To załatwia wizerunkową sprawę na kilkanaście miesięcy. I tak od dziesięcioleci.

Władza miejska na perszing się zawzięła. Wszystko przez unijne pieniądze, które Stalowa Wola dostała na rewitalizację Pl. Piłsudskiego i jego okolicy. Perszing jedna ścianą dotyka reprezentacyjnego placu miasta i nie może już straszyć wybitymi szybami w oknach. Prezydent zlecił ekspertyzę, która miała dać odpowiedź, czy ściany bloku są na tyle mocne, żeby można było go rozbudować. Ekspertyza wyszła po myśli prezydenta. – Budynek może być poddany przebudowie pod nowe funkcje, bez uszczerbku dla jego konstrukcji – mówi teraz prezydent Nadbreżny. Co to znaczy? Najprawdopodobniej, że parter zostanie przy swojej funkcji handlowej, ale już na wyższych kondygnacjach będzie hotel. Na pewno nie robotniczy. Miejsc hotelowych w Stalowej Woli brakuje i pomysł z adaptacją bloku na hotel od dawna kołacze się w głowach kolejnych ekip rządzących miastem. Miejsce idealne. Problemem pozostają lokatorzy, ale pierwszy krok już został zrobiony.

jam

Leave a Reply

Your email address will not be published.