Wyrok na zabytek

Dziś na dworcu w Rozwadowie jest cicho, jak w skansenie. A w połowie lat osiemdziesiątych ub. wieku odprawiano tu 52 pociągi osobowe i 36 towarowych dziennie. Fot. Jerzy Mielniczuk
Dziś na dworcu w Rozwadowie jest cicho, jak w skansenie. A w połowie lat osiemdziesiątych ub. wieku odprawiano tu 52 pociągi osobowe i 36 towarowych dziennie. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Z krajobrazu znikają charakterystyczne dla galicyjskich miasteczek budowle. W kolejarskim Rozwadowie coraz mniej kolei.

Jeszcze nie zapadł, ale poczynania Polskich Kolei Państwowych można nazwać postępowaniem wstępnym. Trwa procedura podziału geodezyjnego gruntów w samym sercu Rozwadowa, a to ani chybi jest przygotowaniem do zbycia zabytku. Czy ktoś kupi ruinę, w której nawet kolejarze boją się pracować? Wątpliwe. Tak samo, jak to, że ktoś ją odrestauruje.

Los Rozwadowa jest obrazem polskich kolei. O ile jednak w innych miastach dworce są odbudowywane, o rozwadowskim zabytku nikt nie myśli. Kolei nie stać nawet na jego utrzymanie, a co dopiero na gruntowny remont. Szansą byłoby odkupienie przez miasto, ale magistrat ma już kilka zabytków w Rozwadowie, z którymi nie wie, co zrobić. Mógłby zabytek kupić prywatny inwestor, ale byłaby to inwestycja co najmniej dziwna. Z Rozwadowa dawno wyniósł się handel, a rozrywki nie ma dla kogo w starzejącej się dzielnicy organizować. Pozostał tylko sentyment, w który raczej nikt nie zainwestuje.

Cud kilkanaście lat temu zdarzył się w samej Stalowej Woli. Budynek dworca kolejowego odkupił prywatny restaurator i zrobił w nim popularną dziś „Biesiadę”. Dworzec w Stalowej Woli nie był jednak tak kosztowny w przebudowie, jak zabytkowy budynek przy tych samych torach w Rozwadowie. Z uwagi na stan dworca z ok. 1870 r., przed rokiem zostały zamknięte kasy i poczekalnia. W kilku klitkach siedzą dziś tylko kolejarze. Właściciel kolejowych nieruchomości sukcesywnie się ich pozbywa. Już wcześniej wynajął firmę, która rozbierze lokomotywownię, a teraz pozbywa się charakterystycznej wieży ciśnień. Za pusty dworzec też nie chce płacić podatków i jeżeli nie znajdzie się chętny, zapewne go rozbierze. Szkoda, bo zbiegnie się to w czasie z planowaną od lat restauracją starego Rozwadowa. Czy ktoś wyobraża sobie stare galicyjskie miasteczko bez dworca kolejowego? Dziś nikt, ale za kilka lat już nikt do wyobraźni nie będzie sięgał.

jam

One Response to "Wyrok na zabytek"

Leave a Reply

Your email address will not be published.