
KROSNO, JASŁO. Były mąż Haliny G. oskarżony o jej morderstwo utrzymuje, że „ma czyste sumienie”.
Dobiega końca proces w głośnej sprawie tajemniczego „zniknięcia” 52-letniej Haliny G., pracownicy oddziału ratunkowego jasielskiego szpitala. Na ławie oskarżonych zasiada w nim były mąż kobiety – 57-letni Janusz G., który, zdaniem śledczych, miał ją zamordować. Od dnia kiedy Halina G. widziana była po raz ostatni minęło już 6 lat. Jej ciała nie odnaleziono, a oskarżony o zabójstwo upiera się przy swojej niewinności.
– Wszystkie dowody zostały już przeprowadzone, czekamy tylko na jedną opinię dotyczącą mechanizmu naniesienia śladów krwi, które zostały znalezione w samochodzie oskarżonego – mówi prok. Beata Piotrowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krośnie. – Jest wysokie prawdopodobieństwo, że wyrok zapadnie jeszcze w marcu – dodaje.
Chodzi o ślady krwi (jak ustalono – Haliny G.), które zostały zabezpieczone podczas uzupełniających oględzin samochodu Janusza G. w czerwcu 2016 r. Technicy znaleźli je na przegrodzie pomiędzy paką a kabiną kierowcy. Zdaniem prokuratury, Janusz G. miał przewieźć nim ciało kobiety tuż po tym, jak w nocy z wtorku na środę – z 5 na 6 sierpnia 2014 r. „działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia Haliny G. i niestosując się do zakazu zbliżania się do niej, wszedł do jej domu i tam zaatakował ją, zadając jej co najmniej jeden cios ostrym narzędziem, najprawdopodobniej nożem, co skutkowało zgonem kobiety”. Jej ciało miał ukryć w nieustalonym dotąd miejscu.
Mężczyzna odpowiada w procesie z wolnej stopy. – Wszyscy są przekonani, że to ja ją zabiłem. Czemu nikt nie bierze pod uwagę, że może porwał ją jakiś Ukrainiec, albo wyjechała na Baleary, może była komuś coś winna? Przecież gdybym ja tam był, to na miejscu byłyby moje ślady – mówił reporterce „Uwagi”.
Zdaniem prokuratury, wystarczające dla orzeczenia o jego winie są jednak ślady krwi Haliny G. w samochodzie oraz zapisy monitoringów, które pozwoliły ustalić trasę przejazdu jego samochodu – o godz. 20 wyjechał ze skupu złomu przy ul. Floriańskiej w Jaśle, gdzie mieszka i minął pierwszą kamerę. Po ponad dwóch godzinach kamery zarejestrowały jego powrót.
Zdaniem śledczych, motywem zbrodni jest konflikt byłych małżonków o majątek, a dokładnie o działkę, na której znajduje się skup złomu oraz magazyny. Działka wyceniona została na ok milion zł, Halina G. miała otrzymać połowę. Nazajutrz po zaginięciu kobiety miała odbyć się kolejna rozprawa.
Jak ustalili dziennikarze „Uwagi”, jeszcze przed zaginięciem pielęgniarki, miał miejsce incydent z udziałem Janusza G. Partner Haliny G. opowiedział w programie, że kobieta została zaatakowana nożem przez byłego męża – zranił ją w rękę. Za ten czyn Janusz G. otrzymał wyrok w zawieszeniu.
Teraz grozi mu nawet dożywocie. – Strasznie się żyje z tak poważnym oskarżeniem. Każde moje słowo, ruch warg jest obserwowany. Nawet na wariograf mnie chcieli brać. Ja się nie zgodziłem, bo to nie pomaga, a może być użyte przeciwko mnie – mówił w „Uwadze” oskarżony. – Sumienie mam bardzo dobre. Czuję się świetnie, jestem niewinny – przekonywał.
Katarzyna Szczyrek



2 Responses to "Wyrok ws. zabójstwa pielęgniarki z Jasła w marcu?"