
i z powodzeniem ściga się z pełnosprawnymi zawodnikami.
– Siedząc na wózku można robić wszystko, tylko trzeba to życie na nowo poukładać – przekonuje. Fot. Archiwum Fundacji Avalon
Kamil startuje w wyścigach samochodowych. Robert skacze ze spadochronem, zrobił licencję pilota i lata szybowcem. A jeszcze kilka lat temu obaj po groźnych wypadkach walczyli o życie i powrót do sprawności. Dzięki uporowi, ciężkiej pracy i wsparciu bliskich oraz Fundacji Avalon poukładali swoje życie na nowo i dzisiaj swoją postawą inspirują innych. – Nie ma rzeczy niemożliwych, wszystko jest w naszych głowach – przekonują.
Kamil Kosela ma 35 lat. Sześć lat temu uległ poważnemu wypadkowi komunikacyjnemu. – Położyło mi motocykl na zakręcie, z dużą prędkością uderzyłem w barierki. W wyniku wypadku doznałem złamania kręgosłupa na odcinku piersiowym z dużym uszkodzeniem rdzenia – wspomina. W szpitalu spędził ponad pięć miesięcy. – Pierwsze kilka tygodni to była walka o życie… To był dla mnie najtrudniejszy czas, człowiek leżał przywiązany do łóżka, zadawał sobie pytanie „dlaczego ja”…
Po sześciu tygodniach od wypadku rozpoczęła się rehabilitacja. – Zająłem głowę ćwiczeniami. Postawiłem sobie za cel, aby jak najszybciej wrócić do sprawności i toczę tę walkę do dziś – mówi.
W wyniku wypadku Kamil porusza się na wózku. Wrócił do dawnych pasji, jaką są wyścigi samochodowe. Od niedawna jest ambasadorem Avalon Extreme – projektu Fundacji Avalon, w ramach którego jest zawodnikiem Ligio Avalon Extreme Racing. – Ścigamy się na torach wyścigowych na odcinkach na jedną czwartą mili. Rywalizujemy z uczestnikami w pełni sprawnymi i udaje nam się nawiązywać z nimi równorzędną rywalizację – opowiada. Kamil jest wielokrotnym triumfatorem Avalon Extreme Racing Cup.
Aby wygrać wyścig, trzeba wystartować
Przed wypadkiem też się ścigał. Po wypadku pomogli znajomi, którzy zorganizowali mu specjalne wyposażenie, aby mógł samodzielnie kierować samochodem. – Jestem im za to bardzo wdzięczny. Wsparcie rodziny i bliskich osób jest dla osób z niepełnosprawnościami bardzo ważne. Gdyby nie wsparcie, jakie otrzymałem, na pewno nie byłbym tu, gdzie jestem teraz – przyznaje Kamil.
Teraz to on jako ambasador Avalon Extreme daje wsparcie innym. – Przełamywanie swoich ograniczeń nie jest łatwe – przyznaje Kamil. – I tu nawet nie chodzi o ograniczenia fizyczne, ale psychiczne, bo czasami trudniej jest się przełamać do wykonania jakiegoś zadania, niż faktycznie je wykonać. Swoją postawą staram się pokazać innym, że to, iż jesteś przywiązany do wózka, nie musi cię definiować i ograniczać. Moje życiowe motto brzmi „Aby wygrać wyścig, trzeba w nim wystartować”- dopóki nie spróbujesz, nie dowiesz się, czy rzeczywiście jesteś skazany na przegraną, czy może jednak w jakiś sposób da się osiągnąć cel i przełamać stereotypy – mówi Kamil.
Siłę do działania dają mu m.in. słowa wsparcia, jakie słyszy od innych osób, dla których dzisiaj jest inspiracją. – Po każdym mniejszym lub większym sukcesie ludzie wracają do mnie z pozytywnym feedbackiem i nie mówię tutaj o przysłowiowym klepaniu po plecach i mówieniu „fajnie, że jesteś”, ale ludziach, którzy są faktycznie zafascynowani tym, że kierując tylko i wyłącznie przy pomocy rąk staram się nawiązywać równorzędną walkę z osobami pełnosprawnymi i nawet udaje mi się je pokonać – podkreśla i dodaje: – To nie tak, że nowe życie przyszło mi łatwo. Codziennie toczę walkę. Czas po wypadku był bardzo ciężki, miałem problemy fizyczne, psychiczne, finansowe, ale udało mi się i teraz swoją postawą staram się pokazywać, że można to wszystko osiągnąć. Nie można siedzieć i płakać nad rozlanym mlekiem, pytanie „dlaczego ja” nic nam nie da, a jedynie odsuwa nas od zrobienia pierwszego kroku do lepszego życia, które jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy zacząć. Siedząc na wózku, można robić wszystko, tylko trzeba to życie na nowo poukładać.
Szczęście jest w nas
Robert Wolski ma 49 lat. Sześć lat temu podczas wypadku na quadzie złamał kręgosłup. – Quady były moją pasją, poświęcałem jeździe każdą wolną chwilę. Pewnego dnia zawiodły hamulce, wyskoczyłem z wału przeciwpowodziowego, upadłem i złamałem kręgosłup – wspomina.
– Ocknąłem się w szpitalu. Poruszałem rękami, spróbowałem poruszać nogami, okazało się, że nie mogę… Na początku ciężko było mi w to uwierzyć, liczyłem, że to zaraz przejdzie, zrobią operację i będzie dobrze – opowiada.
Z tym, że nigdy nie wróci do sprawności, pogodził się po roku. – Przed wypadkiem wydawało mi się, że gdybym kiedykolwiek znalazł się w takiej sytuacji, to wolałbym nie żyć, ale jestem sześć lat po wypadku, radzę sobie, poukładałem życie na nowo – mówi.
– Sytuację traktuję jako kolejny etap życia, kiedyś mogłem chodzić, teraz nie mogę. Na szczęście w dzisiejszych czasach osoba z niepełnosprawnościami może robić praktycznie wszystko. Wypadek dał mi dużo innych możliwości, jestem bardziej skoncentrowany na firmie, na innych rzeczach i w pewnym sensie mogę powiedzieć, że żyje mi się nawet lepiej niż wcześniej – zapewnia.
Przed wypadkiem skakał ze spadochronem, a jednym z największych marzeń było zrobienie licencji pilota szybowcowego. – Namówiłem kolegę, byśmy latali samolotami, przeszedłem badania jako pilot i jakoś zaprzestałem starania się o licencję. Po tym, jak złamałem kręgosłup, wróciłem do tego pomysłu – opowiada.
W ubiegłym roku, po przejściu odpowiednich testów, zdobył upragnioną licencję. – Kocham latać, daje mi to niesamowite poczucie szczęścia i wolności – mówi i dodaje: – Swoją postawą chciałabym pokazać innym ludziom, że można żyć na wózku i świetnie sobie radzić w życiu, a to, jak je przeżyjemy, zależy wyłącznie od nas. W dzisiejszych czasach niepełnosprawność nie jest już takim problemem, jakim była powiedzmy 20 lat temu. Jeśli poukładamy sobie z głowie, możemy być szczęśliwymi ludźmi, bo szczęście jest w nas, tylko trzeba umieć je znaleźć.
Wystarczy zacząć!
Fundacja Avalon to jedna z największych organizacji pozarządowych w Polsce, wspierających osoby z niepełnosprawnościami i przewlekle chore, powstała w 2006 roku w Warszawie. Pomaga w zbieraniu funduszy na leczenie, rehabilitację, otacza opieką prawną i psychologiczną. Prowadzi swoje autorskie projekty jak helpuj.pl – autorski portal zbiórkowy, czy Sekson, który podejmuje tematykę seksualności oraz rodzicielstwa osób z niepełnosprawnościami.
W 2015 roku wystartował projekt Avalon Extreme. Jego misją jest zmiana postrzegania niepełnosprawności poprzez promocję sportów ekstremalnych. – Nasi ambasadorzy to głównie osoby po wypadkach. Swoją postawą pokazują innym, że nie trzeba siedzieć w domu, tylko można prężnie działać i uprawiać różne sporty. Warto to robić, bo dzięki aktywności jakość życia bardzo się podnosi, ruch jest dla osób niepełnosprawnych bardzo ważny. Sport to też forma terapii, nie tylko ruchowej, chodzi też o integrację, kontakt z innymi ludźmi. To też sposób na spełnianie marzeń, nasi podopieczni z powodzeniem startują w zawodach i zdobywają medale – mówi Justyna Łowicz, główna specjalistka projektu Avalon Extreme.
– Nasi ambasadorzy wspinają się po górach, ścigają w rajdach, podnoszą ciężary, jeżdżą handbike’ami, pływają na sitwake’u czy są pilotami w przestworzach. Swoim przykładem i zacięciem do ekstremalnie trudnych sportów zmieniają postrzeganie osób z niepełnosprawnościami. To oni codziennie udowadniają, że nie ma rzeczy niemożliwych – dodaje Aleksandra Kogut, koordynatorka Avalon Extreme.
Kamil i Robert są ambasadorami projektu Avalon Extreme. Promują sport i pomagają podopiecznym fundacji w codziennej walce o powrót do zdrowia. – Niektórzy z ambasadorów pełnią także funkcję instruktorów. Takie szkolenia są dla naszych podopiecznych bardzo ważne, bo kiedy instruktorem jest osoba, która sama stoczyła walkę o powrót do zdrowia, jest im się łatwiej zaktywizować i zmobilizować do pracy. Mają namacalny przykład, że można, że się da i że warto, wystarczy zacząć… – podsumowuje Justyna Łowicz.
Martyna Sokołowska


