
Smutny, porażający był to widok. Z przyklejonym po hollywoodzku uśmiechem, klepiący wyświechtane formułki minister Warchoł i powtarzający drżącym głosem swoje dla niego poparcie, jak mantrę – skulony i nieco oderwany od rzeczywistości Tadeusz Ferenc. Nie takim chcielibyśmy go zapamiętać – nie jako spłoszonego, starego, chorego człowieka, tylko jako gospodarza, przywódcę, lidera. Ale, niestety, Tadeusz Ferenc wybrał inną, jakże smutną drogę zakończenia swej – nie boję się tego powiedzieć – złotej ery, drogę, na której pełno podejrzeń, wątpliwości, pełno dwuznacznych komentarzy o prawej ręce bezwzględnego ministra sprawiedliwości, którą Ferenc nie bez powodu błogosławi, drogę smutnej, żałosnej, publicznej kompromitacji na oczach tysięcy rzeszowian z dodatkiem śmiesznie radosnego potencjalnego pretendenta. Nie znam gorszego sposobu na pożegnanie się ze swoją własną legendą, legendą prezydenta, który tu, na Podkarpaciu, budował wizerunek miasta pięknego, nowoczesnego, pozbawionego uprzedzeń, tolerancyjnego, przyjaznego, a skończył w „dziale promocji” ministra Warchoła, który reprezentuje dokładnie przeciwną wizję, co – bez względu na to, jakby dzisiaj mieszkańcom Rzeszowa nie ściemniał – jako przyboczny ministra Ziobry od lat udowadnia.
To on bowiem firmował swoją twarzą ustawę uniemożliwiającą odmowę przyjęcia mandatu karnego, to on promował wniosek o wypowiedzenie konwencji stambulskiej o „zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej”, to on arogancko w obraźliwym liście kierował przybyłych do Warszawy przedstawicieli Komisji Weneckiej do muzeum żołnierzy wyklętych sugerując, że polskie sądownictwo ma swoje „stalinowskie” korzenie. Zresztą na straży PiS-owskiej walki z niezawisłością sędziowską stał minister Warchoł zawsze bardzo dzielnie, a to absurdalnie zabraniając sędziom ubierania tóg na – uwaga – „Marsz tysiąca tóg”, a to przypisując ich do „nadzwyczajnej kasty” w promowanym przez Sąd Najwyższy „totalitarnym systemie w pełni kontrolującym społeczeństwo”, czy wreszcie kuriozalnymi wypowiedziami dotyczącymi reform Ziobry: „Czynimy sędziów niezawisłymi i niezależnymi. Nie ma żadnych wątpliwości co do legalności i konstytucyjności reform”, co w zasadniczy sposób dezawuuje jego prawnicze wykształcenie.
Taką oto właśnie propozycję złożył mieszkańcom Rzeszowa prezydent Tadeusz Ferenc ustępując ze stanowiska. Wystawił zresztą Ferenc nas – rzeszowian – na eksperymentalne pole bitwy dla partyjnej wojny pomiędzy Ziobrą i Kaczyńskim, bowiem huczy Nowogrodzka, że komisarzem w Rzeszowie i kandydatką Jarosława Kaczyńskiego na prezydentkę będzie wojewoda Ewa Leniart, a zatem w konfrontacji z Ziobrą i Warchołem trup słał się będzie gęsto, aż krew chluśnie nam wszystkim między oczy. Stalingradu w Rzeszowie jeszcze nie przerabialiśmy, ale być może czas najwyższy, by popatrzeć, jak się władza nawzajem wykańcza, choć jak na opozycję patrzę, to też słabo z motywacją, bowiem to, że Ferenc następcy nie wykształcił, może być przyglądając się bliżej jego prezydenturze zrozumiałe, ale już fakt, że jakoś nie ma na kim oka zawiesić patrząc na konkurencję dla Leniart i Warchoła, jest raczej przerażający. Wierzę jednak, że kandydat prawy i sprawiedliwy prędzej czy później się pojawi, kandydat mądry, uczciwy, pracowity – kandydat o nieskalanej przyzwoitości, który Rzeszów kocha, bądź pokocha – na zawsze.
Pamiętam, jak w 2017 roku, kiedy Młodzież Wszechpolska przy rechocie Zjednoczonej Prawicy wystawiała akt zgonu prezydentowi Ferencowi, Marcin Warchoł był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, a my staliśmy pod ratuszem twarzą w twarz z rozwścieczonymi narodowcami, solidaryzując się z poniżanym prezydentem. Minęły trzy lata i ten sam prezydent symbolicznie spoliczkował swoich „poddanych”, serwując im na srebrnikowej tacy Ziobrowego pomazańca. To się nie uda, Panie Prezydencie, to się nie może udać. A Pan, ministrze Warchoł, niech pamięta, że to obywatele – dumni mieszkańcy tego miasta zdecydują, kto będzie Obywatelskim Kandydatem na Prezydenta Miasta Rzeszowa. Nie ma Pan na tę kandydaturę najmniejszych szans.
Redaktor Naczelny Super Nowości Jakub Karyś



30 Responses to "Wyszedł Warchoł z Ferenca"