
Kompletnym brakiem wyobraźni i odpowiedzialności wykazało się dwóch mężczyzn, którzy kompletnie pijani wybrali się na wędrówkę po Bieszczadach. Obaj byli już w stanie hipotermii, przeżyli dzięki pomocy przypadkowych turystów i ratowników GOPR, którzy sprowadzili ich z gór.
Do zdarzenia doszło na szlaku w okolicach Przełęczy pod Tarnicą. Ratownicy Bieszczadzkiej Grupy GOPR otrzymali zgłoszenie o turyście skarżącym się na uraz kolana. – Po dotarciu ratowników ze stacji ratunkowej w Ustrzykach Górnych do wiaty na niebieskim szlaku, okazało się, że poszkodowany do którego jechali ratownicy jest kompletnie pijany – relacjonują ratownicy.
Do wiaty sprowadzili go przypadkowi turyści. Jak relacjonują dalej ratownicy, kolejni turyści sprowadzili w okolice wiaty kolegę poszkodowanego, który też był pijany. – Obaj mężczyźni byli już w stanie hipotermii – informuje Bieszczadzka Grupa GOPR.
W trakcie zwożenia pijanych turystów z gór, stan jednego z nich zaczął się pogarszać i niezbędna okazała się pomoc załogi karetki pogotowia.
Akcja ratunkowa zakończyła się szczęśliwie, choć jak podkreślają ratownicy, mężczyźni mieli „więcej szczęścia niż rozumu”. – Gdyby nie odpowiedzialne zachowanie osób, które pomogły zejść mężczyznom, to ta wycieczka zakończyłaby się dla nich tragicznie… – komentują w mediach społecznościowych bieszczadzcy goprowcy.
Kompletny brak odpowiedzialności, który może skutkować śmiercią
Jakub Dąbrowski z Bieszczadzkiej Grupy GOPR przyznaje, że turyści którzy wyszli w góry po alkoholu, wykazali się kompletnym brakiem wyobraźni i odpowiedzialności. – Organizm człowieka, który jest pod wpływem alkoholu wychładza się dużo szybciej, a w Bieszczadach mamy już warunki zimowe. Wystarczyło, aby któryś z nich na chwilę usiadł, aby odpocząć i mógł się już nie obudzić. Ci panowie w ogóle nie powinni wychodzić w góry w takim stanie, bo narażają na niebezpieczeństwo siebie i innych – podkreśla ratownik.
Uratowała ich aplikacja
Tego samego dnia pomagali grupie ośmiu turystów, która wędrując szlakiem przez Połoninę Wetlińską w pewnym momencie zgubiła szlak. – Tym razem dzięki zainstalowaniu aplikacji „Ratunek” nasza pomoc ograniczyła się jedynie do telefonicznego naprowadzenia na szlak – informują goprowcy.
Aplikacja „Ratunek” jest darmowa, warto mieć ją zainstalowaną w telefonie, bo w razie potrzeby wskaże ratownikom naszą dokładną lokalizację, co jak podkreślają ratownicy jest niezwykle ważne, bo pozwala zaoszczędzić bardzo cenny przy akcjach ratunkowych czas.
Wszyscy płacimy za głupotę turystów
nternauci na zachowaniu nieodpowiedzialnych turystów nie zostawiają suchej nitki. Po interwencji bieszczadzkich goprowców w mediach społecznościowych wrócił temat ogromnych kosztów takich akcji, które ponosi państwo, czyli my wszyscy, bo opłacane są z naszych podatków. W Polsce nie ma bowiem – jak choćby na Słowacji – obowiązku ubezpieczenia się przed wyjściem na szlaki.
Na Słowacji, wybierając się w góry, należy wykupić ubezpieczenie, z którego w razie konieczności pokrywane są wszelkie koszty akcji poszukiwawczych i ratowniczych. Podobnie jest już w większości europejskich państw, gdzie koszty akcji ratunkowej ponoszą osoby odpowiedzialne za konieczność jej podjęcia. Chyba, że mają wcześniej wykupione odpowiednie ubezpieczenie, wtedy koszty ponosi ubezpieczyciel.
Martyna Sokołowska



2 Responses to "Wyszli w góry pijani, cudem uniknęli śmierci"