Wywoływanie powstańczych duchów

piotr samolewiczSztuka fotografii u swoich początków miała wiele z magii, wywoływania duchów, zatrzymywania materii w czasie. Fotografowani ludzie dopiero oswajali się ze swoim bytem uwiecznionym na światłoczułej taśmie. Dostrzegali siebie w innym, nieśmiertelnym wymiarze. Mieli bardziej fizyczny stosunek do fotografii czarno-białej niż my dziś do cyfrowej.

Do tej magii odwołuje się film Jana Komasy „Powstanie warszawskie”, zmontowany z autentycznych zdjęć zrealizowanych przez operatorów AK podczas walk o stolicę Polski. Na tych pokolorowanych zdjęciach widzimy konkretnych, rozpoznawalnych ludzi, np. Marię Rodziewiczówną czy też sędziwego dziś prof. Witolda Kieżuna, wówczas młodego powstańca. Postaci te odzyskują też mowę, mówią do nas dialogami zrekonstruowanymi przez speca od czytania z ruchu warg.

Film nie jest doskonały, na początku nawet nieco naiwny, rozczarowujący. Bo przecież w początkowych partiach jest zmontowany z propagandowych materiałów, które w zamyśle miały warszawiakom dodawać otuchy. Na materiałach tych widzimy jasną twarz powstania: młodych, czystych, uśmiechniętych ludzi, jakby dopiero co wyszli z kawiarni na Nowym Świecie. Ale z perspektywy czasu i te propagandowe, inscenizowane materiały nabierają historycznej wartości. Z czasem do narracji wkracza jednak autentyczny dramatyzm. Wyłania się obraz walk z niewidocznym wrogiem, który może ukrywać się za każdym rogiem i w każdym oknie. Widzimy ludzi uwięzionych w piwnicach i postrzępione kikuty kamienic tworzące dzikie kaniony. Po wymarłej ulicy biegają tylko konie. Jedno krótkie ujęcie pokazuje stosy ludzkich ciał, co wystarczy za cały komentarz do tej historii.

Film Jana Komasy ma podwójne znaczenie. Jedno polega na tym, że ożywia piękne, szlachetne twarze, które dotychczas widniały albo we fragmentach filmów o powstaniu, albo na ziarnistych czarno-białych fotografiach drukowanych w książkach. W ten sposób oddaje hołd powstańcom. Drugie znaczenie tkwi w ukrytym między ujęciami i kadrami obrazie piekła miasta i ludzi. Widzowie w poszarpanym filmie sami muszą odnaleźć ukrytą twarz śmierci.

Leave a Reply

Your email address will not be published.