
STAL STALOWA WOLA – RAKÓW CZĘSTOCHOWA. 17 gol Łukasza Sekulskiego. Czy najlepszego strzelca uda się zatrzymać?
To było niezwykle udane półrocze w wykonaniu „Stalówki”. – Gdyby mi ktoś powiedział, że po 19 kolejkach uzbieramy 35 punktów, popukałbym się znacząco w czoło – mówił po zwycięskim meczu z Rakowem Jaromir Wieprzęć, trener zielono-czarnych.
Wynik Stali wygląda imponująco, gdy człowiek rzuci okiem na tabelę. Drużyna Wieprzęcia wdrapała się na czwarte miejsce, a do lidera z Rybnika traci zaledwie 2 punkty. Piłkarze zrobili swoje, teraz czas na działaczy i polityków. Oni muszą stanąć na głowie, by zatrzymać w drużynie Łukasza Sekulskiego, najlepszego strzelca II ligi, który w sobotę – rzutem na taśmę, wykorzystując karnego – zdobył swojego 17 gola.
„Zielak” oglądał i notował
„Sekulem” interesują się kluby ekstraklasy, dla których wyłożenie 30 tysięcy zł (tyle wynosi zapisana w kontrakcie zawodnika suma odstępnego) to bułka z masłem. A przecież po świetnej rundzie kuszony będzie nie tylko wychowanek Wisły Płock. O Michała Czarnego, stopera mającego w dorobku 6 bramek, pytał już ponoć lider I ligi Termalica Bruk-Bet Nieciecza. Z kolei Radosławowi Mikołajczakowi, który w sobotnim meczu podwyższył na 2-0, w grudniu kończy się kontrakt. Na meczu z Rakowem pojawił się też Jacek Zieliński, dyrektor sportowy beniaminka I ligi Wigier Suwałki.
– Ja jednak mam nadzieję, że gdy w styczniu rozpoczniemy przygotowania do drugiej części sezonu, spotkamy się w tym samym gronie – mówił szkoleniowiec Stali. Szefowie klubu i kibice wierzą bowiem w coś na wzór odwilży w ratuszu. W sobotę raz jeszcze dali wyraz swojej niechęci do ustępującego ze stanowiska Andrzeja Szlęzaka. Najmłodszy prezydent w Polsce, Lucjusz Nadbereżny i jego ludzie, mają spojrzeć na piłkę nożną w mieście bardziej przychylnym okiem.
We wtorek zagrają z Górnikiem
Ci, którzy mimo niesprzyjającej aury zdecydowali się wybrać na mecz, nie żałowali. Było sporo ciekawych akcji i cztery gole. Kibicom w Stalowej Woli przypomniał się Wojciech Reiman, były pomocnik Stali. Inaczej niż latem, musiał jednak przełknąć gorzką pigułkę. Gospodarze zrewanżowali się za tamtą porażkę, po raz kolejny imponowali skutecznością.
– Moi zawodnicy zapłacili za brak doświadczenia. Mamy „setkę”, nie wykorzystujemy jej, a chwilę potem idzie kontra i stalowcy zdobywają gola. Takiego boiskowego cwaniactwa nam brakuje, bo przecież jedną z bramek znów straciliśmy po rzucie rożnym – utyskiwał trener częstochowian Dawid Jankowski.
Już we wtorek „Stalówka” zmierzy się towarzysko w Łęcznej z Górnikiem. Jaromir Wieprzęć ma się przyglądać młodzieżowcom z podkarpackich klubów oraz napastnikowi Stali Kraśnik Filipowi Drozdowi (9 goli w III lidze lubelsko-podkarpackiej).
STAL Stalowa Wola 3
RAKÓW Częstochowa 1
(1-0)
1-0 Argasiński (43.), 2-0 Mikołajczak (56.), 2-1 Kantor (82. – samob.), 3-1 Sekulski (90. – karny)
STAL: Wietecha – Mikołajczak (64. Mistrzyk), Czarny, Bogacz, Kantor – Samołyk, Argasiński (90. Tur), Łanucha (90. Żmuda), Michałek, Kowalski (84. Płonka) – Sekulski.
RAKÓW: Wróbel – Pełka (89. Żurawski), Holik, Pluta, Góra (31. Marchewka) – Mońka, Brzęczek (69. Serafin), Reiman, Mieć (53. Pląskowski), Pawlusiński – Balogun.
Sędziował: Kornel Paszkiewicz (Wrocław). Żółte kartki: Kantor, Kowalski – Pełka, Balogun. Widzów 600.
tsz


