
MAJDAN KRÓLEWSKI. Wszyscy zastanawiają się, dlaczego?! – Na pewno nie zrobił tego dla zarobku. Może kręciło go wycie syren – podejrzewa prezes OSP w Hucie Komorowskiej.
Kolbuszowscy policjanci ustalili sprawcę podpaleń traw i nieużytków, do których dochodziło w kwietniu na terenie gminy Majdan Królewski. Podpalaczem okazał się 30-letni mieszkaniec gminy, jednocześnie… strażak ochotnik w OSP Huta Komorowska, który gasił wywołane przez siebie pożary. – Był w straży od małego chłopaka. Miał ukończone kursy. Wzorowy strażak. Nie mogę uwierzyć w to, co zrobił – mówi Super Nowościom Andrzej Hałka, prezes OSP w Hucie Komorowskiej.
Od połowy kwietnia na terenie gminy Majdan Królewski grasował podpalacz. W miejscowościach: Huta Komorowska, Komorów, Rusinów, Krzątka i Majdan Królewski strażacy mieli sporo pracy, bo regularnie płonęły nieużytki rolne i trawy. Policjanci ustalili, że za podpaleniami stał 30-letni strażak ochotnik z Huty Komorowskiej. Mężczyzna przyznał się do pięciu z sześciu przypadków podpaleń. Co więcej, brał nawet udział w gaszeniu kilku z nich.
Pierwszy taki przypadek w historii
Za każdy przypadek zaprószenia ognia został ukarany grzywną w maksymalnej wysokości 500 zł. A co z jego karierą w straży? – Dziś ten strażak nie jest już członkiem OSP – informuje prezes Zarządu oddziału powiatowego ZOSP w Kolbuszowej, Ryszard Skowron. – Jest mi przykro, że strażak ochotnik, który ślubował, zrobił coś takiego. I to tym bardziej, że był zastępcą naczelnika, a nie szeregowym strażakiem. Traktuję to jako osobistą porażkę, że wśród 2,5 tys. druhów z powiatu kolbuszowskiego trafił się ktoś taki – dodaje.
To pierwsza taka sytuacja w okolicy, żeby strażak inicjował podpalenia. – Od 1974 roku jestem członkiem OSP, a prezesem powiatowym drugą kadencję. Z tego, co pamiętam na terenie powiatu kolbuszowskiego nigdy nie mieliśmy takiego przypadku – zaznacza Ryszard Skowron.
Na szczęście działania druha z Huty Komorowskiej nie spowodowały wielkich zniszczeń. – Obyło się bez większych strat i ofiar, ale przecież mogły być. Każdy pożar zaczyna się od malutkiej iskierki. W Biebrzańskim Parku Narodowym też zaczęło się od niewielkiego płomienia, a spaliło się kilka tysięcy hektarów – zauważa prezes Skowron.
Nie zrobił tego dla pieniędzy
Oburzenia oraz szoku nie kryją druhowie z jednostki, w której pracował 30-latek. – Kiedy się o tym dowiedziałem, byłem w delegacji. Zadzwonił do mnie naczelnik straży i powiedział, co się stało. Nie mogłem w to uwierzyć – opowiada Andrzej Hałka, prezes OSP w Hucie Komorowskiej. – Był w straży od małego chłopaka. Miał ukończone kursy. Wzorowy strażak. Nie miałem do niego żadnych zastrzeżeń – dodaje.
Po przyznaniu się do winy 30-latek dobrowolnie złożył rezygnację z członkostwa w straży, a zarząd ją przyjął. – Złożyłem też wniosek do komendanta powiatowego o wykreślenie go z ewidencji członków mogących brać udział w akcjach ratowniczych. Całkowicie został wykluczony z naszych szeregów – podkreśla prezes OSP w Hucie Komorowskiej.
Wszyscy w miejscowości zachodzą w głowę, dlaczego zastępca naczelnika jednostki podkładał ogień. Według informacji policji, nie potrafił tego racjonalnie wytłumaczyć. – Na pewno nie zrobił tego dla zarobku. Dostajemy 15 zł za godzinę akcji, a ona czasem trwa 10-15 min. Nie wierzę, żeby dla 5 czy 8 zł się na to porywał. Podejrzewamy, że „kręciło” go wycie syren, udział w akcji – przyznaje Andrzej Hałka. Nie miał nawet szans, żeby wyjaśnić to z podwładnym. – Nie mamy z nim kontaktu. Nie odbiera telefonów, nie odpisuje na SMS-y. Myślę, że wyjechał za granicę. Napisałem mu, że gdyby miał honor, powinien przynajmniej przeprosić druhów, których wystawił na pośmiewisko – nie ukrywa Hałka.
– Jakby nie patrzeć, przez jakiś czas będzie się to za nami ciągnęło. Jest nam wstyd, ale musimy jakoś dalej funkcjonować. Po to zostaliśmy strażakami, żeby nieść ludziom pomoc – podkreśla Andrzej Hałka. – Przez jedną czarną owcę nie zaprzepaścimy tego, co osiągnęliśmy przez tyle lat.
Wioletta Kruk




3 Responses to "Wzorowy strażak okazał się… podpalaczem!"