
PODKARPACIE. W 2018 r. na Podkarpaciu odnotowano 106 przestępstw na terenie szkół podstawowych.
„W ciągu dwóch lat liczba zgłoszonych przypadków agresji wzrosła o ponad połowę. W pierwszych trzech kwartałach 2018 r. było ich 2,4 tys. To efekt uboczny likwidacji gimnazjów i powiększenia szkół podstawowych z sześciu do ośmiu klas” – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. W całej Polsce porównaniu z analogicznym okresem 2017 r. niemal o 170 proc. wzrosła liczba kradzieży z włamaniem, a o 110 proc. przestępstw przeciwko nauczycielom.
– W 2018 r. na Podkarpaciu odnotowano 106 czynów popełnionych na terenie szkół podstawowych. One wyczerpywały znamiona przestępstw w szczególności przeciwko życiu i zdrowiu, przeciwko mieniu czy wiarygodności dokumentów. Rok wcześniej, w 2017 roku było ich 57 – informuje nadkom. Marta Tabasz-Rygiel, oficer prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie. Doszło m.in. do 27 włamań, 22 uszkodzeń mienia, 8 kradzieży i 8 przypadków uszkodzenia ciała.
Eksperci twierdzą, że faktycznie agresji w szkołach jest o wiele więcej, niż wynika to ze statystyk. Dochodzi bowiem przemoc psychiczna, a o tej rzadko jest informowana policja. – Trudno jednoznacznie wskazać, czy zachowań agresywnych jest więcej niż wynika to z naszej wiedzy. Przez cały rok policjanci wykonują ogromna pracę edukacyjną i prewencyjną spotykając się z uczniami, rodzicami i nauczycielami. Mówimy nie tylko o konsekwencjach prawnych takich działań, ale też wspieramy osoby, które mogą być ofiarami przemocy, wskazujemy gdzie, w jaki sposób mogą szukać pomocy – podkreśla nadkom. Tabasza-Rygiel.
Powodem rosnącej przemocy jest tłok w szkołach
– Przed likwidacją gimnazjum podnosiliśmy ten temat. W badaniach krajowych i międzynarodowych stwierdzano, że agresja w gimnazjach jest mniejsza niż w szkołach podstawowych. Szczególnie w klasach 5-6 – zauważa Stanisław Kłak, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego na Podkarpaciu. Jak mówi, na początku funkcjonowania gimnazjów ten problem istniał. Po latach dopracowano odpowiednie metody pracy, system wychowawczy, nauczyciele już wiedzieli, jak się obchodzić z tym problemem. – Jednocześnie już wcześniej zwiększała się agresja w szkołach podstawowych – jeszcze przed likwidacja gimnazjów – zaznacza prezes Kłak.
Zdaniem ekspertów, jednym z powód rosnącej przemocy w szkołach podstawowych jest po prostu tłok. Ale nie tylko. To efekt z jednej strony coraz większego przyzwolenia na agresywne zachowania uczniów, a z drugiej mniejszego autorytetu nauczyciela. Dzieci nie zawsze chcą wykonywać ich polecenia. Nie uważają na lekcjach i ignorują nauczyciela, a upominanie i wpisanie uwagi do nie robi na nich już żadnego wrażenia. Zdarza się też, że odnoszą do pedagogów wulgarni i agresywnie.
– Przyczyn należy upatrywać w wychowaniu dzieci i ich sytuacji rodzinnej. Z każdym rokiem przybywa tych, które wychowują się w rodzinach borykających się z problemami. To wzmaga w nich złe emocje. Łatwiej je uzewnętrzniają teraz, gdy w szkołach panuje ścisk. Kiedyś w klasie było jedno, dwoje dzieci z niepełnej rodziny. Teraz jest ich kilkoro – zauważa Moniki Banak, nauczycielka z 25-letnim stażem w rozmowie z DGP.
– Gdy w szkole zostają uczniowie klas 7-8 jeszcze bardziej będzie dominowała ta grupa nad młodszymi dziećmi – dodaje. Jego zdaniem agresja w szkołach podstawowych stanie się zjawiskiem masowym. – Młodzi ludzie chcą się wyszumieć, pokazać, jacy są najważniejsi. To normalne. Zanim dopracuje się odpowiednie metody przeciwdziałania tym zjawiskom, upłynie trochę czasu – nie ma złudzeń prezes Kłak. Łatwiej jest też w dawnych zespołach szkół, bo placówki mają już dopracowane odpowiednie formy wychowawcze. Wiedzą, jak zapobiegać. W o wiele trudniejszej sytuacji są szkoły, do których włączono gimnazja bądź samodzielne podstawówki.
wk


