Wzywasz karetkę, podaj rzetelną informację

Czas przyjazdu ratowników medycznych zależy też od nas samych. Fot. Autor
Czas przyjazdu ratowników medycznych zależy też od nas samych. Fot. Autor

MIELEC. Kłócąc się z dyspozytorką, sami przedłużamy akcję ratunkową.

Pogotowie Ratunkowe w Mielcu bije na alarm. Mieszkańcy, wzywając karetkę, nie udzielają rzetelnych informacji o okolicznościach wypadku czy objawach, jakie występują u chorego. Często zdarza się, że nie chcą podawać swoich danych. Zamiast tego podają jedynie niekompletny adres i rzucają słuchawkę. W ostatnich dniach takie zachowanie sprawiło, że do jednego potrącenia pojechały… trzy karetki.

Choć wzywającym karetkę zależy na tym, aby pomoc przybyła jak najszybciej, bywa, że sami przedłużają akcję ratunkową, kłócąc się z dyspozytorką o informacje, które muszą podać. – A przecież nam nie chodzi o to, by bić rekordy w wypełnianiu rubryczek na czas, ale żeby zdobyć wszystkie dane pozwalające szybko trafić do chorego i jak najlepiej udzielić mu pomocy – tłumaczy Wojciech Burkot (43 l.), zastępca dyrektora mieleckiego pogotowia.

– To jest naprawdę druzgocące, jak wiele czasu w pewnych przypadkach dyspozytorka marnuje na rozmowę nie na temat – uważa wicedyrektor pogotowia. – Wzywający często broni się przed opisaniem pewnych ważnych okoliczności wypadku, uszczegółowieniem miejsca zdarzenia czy opisu objawów, jakie występują u chorego, zamiast tego ustawicznie pospieszając dyspozytorkę. Często zdarza się, że ktoś w ogóle nie chce podać swoich danych.

– Bywa, że ludzie „rzucają” niekompletny adres i się rozłączają, wychodząc pewnie z założenia, że karetka „jakoś trafi”, a resztę ratownicy zobaczą, gdy dojadą – dodaje Burkot. – Tymczasem pewne dane często warunkują sprawną akcję. W ostatnich dniach błędne, chaotyczne informacje sprawiły, że do jednego potrącenia pojechały trzy karetki. Na miejscu okazało się, że ucierpiała jedna osoba i to na tyle lekko, że… pojechała autobusem do domu.

Paweł Galek

Leave a Reply

Your email address will not be published.