W Przemyślu ta kampania wyborcza obfituje w cały szereg niespodzianek. Największą chyba jest miażdżąca przewaga Wojciecha Bakuna (Kukiz’15), z którą wszedł do drugiej tury wyborów prezydenckich. Wraz nim, ze znacznie gorszym wynikiem, wszedł kandydat PiS, Janusz Hamryszczak.
Ten ostatni miał niemałe wsparcie, bo popierać go przyjeżdżał rzadko bywający wcześniej w swoim mieście przemyślanin Marek Kuchciński. Jednak nie tylko on, bo o mieście nad Sanem „przypominali” sobie co i rusz różni ministrowie, co to nagle doznawali olśnień i zaczęli mieć na miasto coraz dziwniejsze pomysły, oczywiście pod warunkiem, że Hamryszczak wygra wybory. Nic to jednak nie dało, PiS do przemyskiej Rady Miejskiej wprowadził zaledwie 4 radnych, a kandydat na prezydenta ledwie dostał się do II tury. Zatem przed tą właśnie II turą wytoczono na biedny Przemyśl ciężkie PiS-owskie „działa”.
W minioną sobotę (27 października) miasto nawiedził nie kto inny, jak sam prezes Jarosław Kaczyński. Szef, choć bardziej z racji zachowania jego „podwładnych” pasowałoby tu słowo „guru”, PiS-u przyjechał w asyście licznej ochrony i z …własną mównicą. Jak się nam udało dowiedzieć, mównica ta podróżuje z prezesem po kraju, bo jest do niej przyzwyczajony, do ochrony też. Co prawda każdy inny zwyczajny poseł radzi sobie bez nijakiej ochrony, a z mównicy o ile korzysta, to miejscowej, ale mniejsza o to. Panowie ochraniający prezesa Kaczyńskiego przedstawiać się nie chcieli, bąkali coś, że są prywatną ochroną, czy to prawda, czy nie – nikt nie wyjaśniał.
Teraz „po mieście” chodzą słuchy, że w tym tygodniu do Przemyśla mają przyjechać wicepremier Beata Szydło, a także być może premier Mateusz Morawiecki, a nawet mowa o prezydencie RP, Andrzeju Dudzie! Mogłoby się wydawać nawet sympatyczne, że o mieście, nie ukrywajmy tego, zapomnianym przez rząd, tak nagle przypominają sobie najważniejsze w nim osoby, a nawet głowa państwa.
Mogłoby, gdyby ktokolwiek był tak naiwny, by wierzyć, że tu o miasto i jego mieszkańców chodzi. Każdy myślący człowiek wie, że tu idzie tylko i wyłącznie o kampanię wyborczą i ratowanie resztek złudzeń PiS-u, że miasto jest jego bastionem i coś uda się „ugrać” w II turze wyborów na włodarza miasta. Na zainteresowanie tym miastem był czas przez ostatnie 4 lata, gdy współrządził nim PiS i nic na lepsze się tu nie zmieniło, wręcz przeciwnie!
Ale, jak to się mówi „Gość w dom, Bóg w dom” – chcą nas odwiedzać ważne w kraju osoby, niech odwiedzają. Warto tylko podkreślić, że goście zazwyczaj odwiedzają nas za swoje, a nie nasze pieniądze, tak normalnie. Kto i ile zapłacił za ochroniarzy pana Kaczyńskiego i jego wizytę w Przemyślu? Kto sfinansuje wizyty zapowiadanych ważnych osób? Uczciwie byłoby, gdyby zapłaciła za to partia PiS, bo jej członkowie mają tu zjechać promować ich kandydata! Te wizyty nie będą miały charakteru roboczego ze strony rządu, czy prezydenta RP, tylko czysto propagandowy i w interesie nie państwa, a partii się odbędą. Czy PiS zapłaci sobie za ochronę tych ważnych osób? Za transport ich do miasta rządowymi limuzynami, a o tych poniekąd wiemy, że są bardzo „wypadkowe”, za całą oprawę takich wizyt? Istnieje spora obawa, że niestety nie zapłaci PiS, tylko państwo, a państwo to my, podatnicy! Propagandę – Drodzy Rządzący z PiS-u- podatnicy upraszają uprawiać za swoje, a nie nasze pieniądze, tak byłoby zgodnie z prawem i sprawiedliwie!
Redaktor Monika Kamińska



4 Responses to "Z czyich pieniędzy PiS prowadzi propagandową kampanię obiecanek cacanek?"