
Budzi respekt już samą posturą. Ma około 190 cm wzrostu. Sędzia w stanie spoczynku, pionier sportów siłowych w Polsce i kasztelan Chorągwi Rycerstwa Ziemi Sandomierskiej. Karol Bury od 27 lat rekonstruuje wojskowość polską na przestrzeni 1000 lat a swoją pasją zaraził kilka pokoleń.
Karol Bury odnalazłby się w każdej minionej epoce. Z każdej z nich potrafi zresztą wyłuskać to co najciekawsze, to co najwartościowsze i poprzez stroje, rekwizyty i opowieści przenieść słuchaczy w dawne czasy.
Łucznicy, szermierze i tancerze
Chorągiew Rycerstwa Ziemi Sandomierskiej działa już 27 lat. Na co dzień zbrojnych można spotkać w różnych częściach miasta. Są stałym elementem miejskiej przestrzeni. W warunkach plenerowych odbywają się tu szkolenia łuczników, szermierzy i tancerzy. Także w naturalnej scenografii udoskonalana jest musztra i zaciągane warty przy znanych obiektach.
Pasja członków Chorągwi Rycerstwa Ziemi Sandomierskiej z Karolem Burym na czele do odtwarzania tego jak żyli, zachowywali się, w co ubierali i jak spędzali czas nasi przodkowie zaowocowała powstaniem jednego z najbardziej niesamowitych miejsc w Sandomierzu, czyli Zbrojowni Rycerskiej.
– W zbrojowni w Sandomierzu można zobaczyć, a co najważniejsze i najciekawsze przymierzyć zbroje rycerskie, własnoręcznie wziąć miecz, kuszę, halabardę. Dziewczyny mogą na chwilę poczuć się jak renesansowe czy barokowe księżniczki. W każdym miejscu zbrojowni rycerskiej można sobie robić zdjęcia po to, aby mieć niesamowitą pamiątkę. To tu można zobaczyć ogromną kolekcję dawnej broni. Są: piki, halabardy, włócznie, broń biała taka jak – miecze, topory, rapiery oraz tarcze, hełmy. Są także armaty z XV i XVII wieku, hakownice i muszkiety. Pośród tajemniczych pomieszczeń siedzibę znalazła „katownia” w której są dyby, pręgierz i… maski hańbiące. Zbrojownia Rycerska w Sandomierzu jest jednym z najchętniej odwiedzanych obiektów turystycznych.
Husarskie show
Codzienność sandomierskiego bractwa to także udział w różnego rodzaju rekonstrukcjach historycznych, planach filmowych i paradach. W minioną niedzielę, liczącą około 10 grupę członków bractwa można było podziwiać na Festiwalu „Na styku kultur” zorganizowanym w pięknej scenerii Zespołu Zamkowo–Parkowego w Baranowie Sandomierskim. Główną atrakcją zorganizowanego tam pokazu były popisy husarskie.
-
Jako Chorągiew Rycerska Ziemi Sandomierskiej rekonstruujemy wojskowość polską na przestrzeni 1000 lat, czyli od czasów Mieszka I do czasów współczesnych i przybliżamy także kulturę dworską. W Baranowie prezentowaliśmy trzy pokazy. Pierwszy z nich to pokaz husarski. Pokazujemy militaria z czasów króla Stefana Batorego i polską szkołę jazdy husarskiej. Można było podziwiać husarza, który od stuleci jest dumą polskiej wojskowości. Zobaczyć jaką stanowił siłę. Ja mam 190 cm wzrostu, ale gdy stoję przy husarzu siedzącym na koniu, wyglądam raczej mizernie. Pokaz zaprezentowany przez rotmistrza Macieja Burego to popis najwyższej klasy. Koń daje się mu prowadzić jak po sznurku. Wykonuje wszystkie jego polecenia, a sam jeździec w tym samym czasie jest w stanie wykonywać ewolucje bronią, którą trzyma w ręku. Walczy, trafia w obrany punkt i robi to z taką łatwością, jakby nie stanowiło to żadnego problemu, mimo że jest przecież potężnie uzbrojony. To są umiejętności, których mu uczymy się dzisiaj latami z pasji, ale polscy husarze nabywali je w określonym celu. Na widok husarza trudno tak naprawdę czuć coś innego niż podziw.
I faktycznie, umiejętności prezentowane przez rotmistrza Macieja Burego były w Baranowie Sandomierskim oklaskiwane przez zgromadzoną przez zamkiem kilkadziesiąt razy. Wyjątkowe były także pokazy tańca dworskiego i mody dworskiej.
Dawny świat na wyciągnięcie ręki
Karol Bury zaraził swoją pasją dziesiątki osób. Stworzył markę, bez której trudno sobie wyobrazić współczesny Sandomierz. Członkowie chorągwi są ozdobą Jarmarku Jagiellońskiego, co roku włączają się w okrągłe obchody rocznic historycznych, biorą udział w świętach państwowych i religijnych. We współczesnym świecie stworzyli świat miniony, który kusi nie tylko strojami i rekwizytami, ale przede wszystkim szacunkiem do naszej skomplikowanych dziejów i wiedzą, którą członkowie chorągwi chętnie dzielą się z innymi. Z członków chorągwi bije także jakaś trudna do określenia słowami wyjątkowość, która wcale nie znika wraz z zawieszonymi na wieszakach sukniami, kontuszami i zbrojami. Po prostu mają ją w sobie, w swoich sercach i oczach.
Małgorzata Rokoszewska


