Do tego, że z dnia na dzień dowiadujemy się o coraz większej liczbie zakażeń koronawirusem i coraz większej liczbie zgonów chorujących na COVID-19 zaczynamy się – niestety – przyzwyczajać. Nic bowiem nie wskazuje na to, by miało się zmienić na lepsze, biorąc pod uwagę fakt, że nasz rząd – znów niestety – nie czyni żadnych poważnych kroków, by skutecznie walczyć z pandemią. Poza tym, od kiedy Zjednoczoną Prawicę opuścił Jarosław Gowin i część jego posłów z Porozumienia, przyzwyczajamy się do tego, że rząd Mateusza Morawieckiego nie ma w Sejmie tak naprawdę większości. Tę większość musiał sobie zwyczajnie „kupić”, przekabacając na swoją stronę Pawła Kukiza i jego posłów. Co ma sejmowa większość rządowa do pandemii koronawirusa? – mógłby ktoś zapytać. Ano ma bardzo wiele! Prosto rzecz ujmując – rząd Mateusza Morawieckiego nie wprowadza obowiązkowych szczepień przeciwko COVID-19 ani nie stosuje zwiększonych obostrzeń wobec niezaszczepionych, bo to kolokwialnie mówiąc rozwaliłoby Zjednoczoną Prawicę – która „zjednoczona” jest tylko z nazwy – i pozbawiło aktualnie rządzącą opcję władzy! PiS z Kaczyńskim na czele to zakładnicy tych posłów swej własnej partii oraz Solidarnej Polski, którzy są tzw. antyszczepionkowcami. A tych w parlamentarnym klubie PiS wcale nie brakuje i wcale też się z tym nie kryją! Weźmy na przykład taką panią posłankę Marię Kurowską z Solidarnej Polski i – niestety, bo to nam chluby nie przynosi – z Podkarpacia. Otóż posłanka owa niedawno wystąpiła w programie „Konkrety i opinie” TVP Rzeszów i ochoczo zniechęcała tam do szczepienia się oraz przekonywała, że nowa wersja COVID-19 zwana omikronem nie jest wcale niebezpieczna
– najwyżej człowiek „przechoruje” i tyle. Dodajmy tu, że pani poseł Kurowska nie jest bynajmniej lekarzem. Nie ma też żadnego wykształcenia medycznego ani też doświadczenia w tej materii. Nim „poszła w posły” była ona burmistrzynią Jasła, a wcześniej nauczycielką w podstawówce. Mimo to pani posłanka w TVP Rzeszów mówiła tak oto: – Omikron, o którym jesteśmy teraz tak epatowani i straszeni, ten omikron, nikt nie powiedział, że on jest najbardziej niebezpieczny, wręcz odwrotnie. Omikron, się okazuje, jest bardzo łagodny, jest tylko bardziej zaraźliwy. Co to oznacza? Że się łatwiej nim zarażamy. Ale ponieważ nie jest niebezpieczny, w związku z tym uważam, że nie mamy się co tak bardzo bać – przekonywała. Skąd nauczycielka z podstawówki ma taką „wiedzę” – nie wiadomo. Wiadomo jednak, że to co opowiadała w naszej regionalnej TVP M. Kurowska pozostaje w rażącej sprzeczności z oficjalną wiedzą i opiniami specjalistów. Posłanka twierdziła też, że szczepienia nijak nie chronią przed koronawirusem i nawet podawała na to „argumenty” – mianowicie takie, że w krajach o wysokiej wyszczepialności jak np. Australia czy Izrael też zaraża się sporo ludzi, a w walce z covid-19 „ważniejsze jest leczenie niż szczepienie”. Już po tych wypowiedziach widać, że posłanka Kurowska zwyczajnie nie ma zielonego pojęcia o wirusach i szczepieniach i to nie ma go nawet na poziomie podstawowym! Powszechnie bowiem wiadomo, że szczepienia na cokolwiek nie gwarantują, że się na to nie zachoruje, tylko zapewniają łagodniejszy przebieg choroby i zmniejszają znacznie ryzyko powikłań. Dlatego w krajach o wysokim stopniu wyszczepienia umiera po kilka osób na dobę zakażonych koronawirusem, a w Polsce – kilkaset. Ale pani poseł Kurowska w to nie wierzy. Jest bowiem przekonana, że w Polsce „podciąga” się statystyki zgonów na COVID-19 w ten sposób, że – wg niej – nie podaje się ile z osób zakażonych miało także choroby współistniejące. Do tego wg pani poseł Kurowskiej część zmarłych była tak stara i chora, że zachowrowanie na COVID-19 wcale nie miał znaczenia – i tak by umarły. Pierwsze twierdzenie to zwyczajne kłamstwo, ponieważ Ministerstwo Zdrowia, podając codziennie liczbę zgonów zarażonych koronawirusem, podaje także, ile z nich miało choroby współistniejące. Druga z tez pani poseł też jest do bani. Eksperci ze Światowej Organizacji Zdrowia wyraźnie wskazują, że COVID-19 jest szczególnie niebezpieczny dla osób przewlekle chorych i że bardzo wiele z nich mogłoby nadal żyć ze swymi schorzeniami, gdyby nie dopadł ich koronawirus. Ale w to pani posłanka Kurowska najpewniej też nie wierzy… W co zatem wierzy? Ano łatwo sobie uzmysłowić, gdy się wie, że na spotkanie z Kaczyńskim ws. walki z pandemią przyniosła ona… figurkę św. Andrzeja Boboli i postawiła ją na stole. – Po to, żeby patron Polski nas wsparł – tłumaczyła potem, wyjaśniając, że wspomniany święty poprawił sytuację na granicy Polski z Białorusią, to i w pandemii też pomoże. Poseł Polski 2050, prof. Wojciech Maksymowicz, z zawodu neurochirurg, skwitował, że to co wyprawia posłanka Kurowska to „sekciarstwo”. Trudno o trafniejszą ocenę, ale miejmy świadomość, że to z takimi ludźmi jak posłanka Kurowska Kaczyński musi się liczyć, bo od nich zależy czy nadal będzie rządził. I liczy się, za nic mając nasze zdrowie i życie.
Redaktor Monika Kamińska



36 Responses to "Z kim się liczy prezes PiS?"