
NICE PLŻ. Po kontuzji do zespołu PGE Marmy wraca jej lider.
Z Duńczykiem Kenni Larsenem w składzie wybiera się ekipa PGE Marmy na niedzielny pojedynek do Rybnika. W I rundzie ekipa trenera Janusza Ślączki wysoko pokonała rywali na własnym torze 62:28. Powtórka w niedzielę jest mile widziana.
Do zakończenia fazy zasadniczej rozgrywek pozostały trzy kolejki i chyba tylko jakiś kataklizm pozbawiłby ekipę z Rzeszowa pierwszego miejsca przed rundą play-off. PGE Marmę oprócz niedzielnego meczu w Rybniku, czekają jeszcze pojedynki: u siebie z Lublinem (24.08.) i wyjazd do Łodzi (7.09.). Dwa punkty straty do lidera z Rzeszowa ma ekipa z Grudziądza, którą czekają jednak znacznie cięższe mecze niż PGE Marmę.
Pracowity Duńczyk
Do zespołu trenera Janusza Ślączki na pojedynek w Rybniku powraca już Kenni Larsen. Lider rzeszowskiej drużyny pauzował z powodu kontuzji, jakiej nabawił się w meczu ligi duńskiej (skręcone oba nadgarstki i wstrząs mózgu). Teraz przed Duńczykiem duże wyzwanie. W piątek bowiem wystąpi w indywidualnych mistrzostwach swojego kraju, dzień później pojedzie w Holsted w III rundzie indywidualnych mistrzostw Europy, a w niedzielę ma stawić się na meczu w Rybniku.
Rybnik liczy na przełamanie
Zdecydowanym faworytem tego pojedynku jest ekipa z Rzeszowa. Rybniczanie w tym sezonie wygrali tylko cztery mecze, w tym trzy na swoim torze. Po porażce w poprzedniej kolejce w Grudziądzu zespół spadł na przedostatnie miejsce w tabeli.
– Zdajemy sobie sprawę, że przyjeżdża do nas lider rozgrywek, ale obojętnie z kim i gdzie jedziemy, zawsze walczymy o zwycięstwo – mówi trener ROW-u, Jan Grabowski i dodaje. – Postaramy się postawić rywalom jak najwyżej poprzeczkę, a przede wszystkim wygrać. Żeby się tak stało, musimy pojechać znacznie lepiej niż ostatnio w Grudziądzu, gdzie na piętnaście wyścigów pięć wygraliśmy indywidualnie, natomiast tylko dwa zespołowo. Tak, niestety, nie da się wygrać meczu. Jestem przekonany, że z Rzeszowem mój zespół będzie chciał się zrehabilitować i pokazać ze należy się nam miejsce w I lidze. Nic nie jest jeszcze stracone i ja jestem dobrej myśli. Z optymizmem, podobne jak zawodniczy, oczekuję tego niedzielnego pojedynku – stwierdza szkoleniowiec ROW-u, w którego zespole startuje dobrze znany w Rzeszowie Chris Harris.
Anglik jednak częściej w tym sezonie zawodzi i niewykluczone, że w jego miejsce pojawi się Australijczyk Dakota North. W zespole zielono-czarnych jest też rzeszowianin, Dawid Stachyra, ale raczej w niedzielnym pojedynku nie wystąpi. – Ten sezon jest dla mnie stracony, choć mam nadzieję, że jakoś to może się jeszcze odwróci i będzie okazja do pokazania się na torze. Byłoby bardzo fajnie wystartować w niedzielnym meczu, ale to nie jest ode mnie zależne – mówił nie dawno w rozmowie z Super Nowościami Dawid Stachyra.
Czy przebudzą się juniorzy?
Rzeszowianie przed tygodniem zainkasowali komplet punktów w pojedynku z Polonią Bydgoszcz, ale sen z oczu trenerowi Januszowi Ślączce spędza bardzo słaba postawa juniorów. – Martwi mnie trochę postawa juniorów, którzy nie mogą zaliczyć tego spotkania do udanych. Trzeba z nimi więcej popracować, bo nie wygląda to najlepiej przed play-offami – mówił szkoleniowiec PGE Marmy.
AWIZOWANE SKŁADY
ŻKS ROW: 9. Michał Szczepaniak, 10. Chris Harris, 11. Rafał Szombierski, 12. Ilja Czałow, 13. Vaclav Milik, 14. Kacper Woryna
PGE MARMA: 1. Kenni Larsen, 2. Paweł Miesiąc, 3. Maciej Kuciapa, 4. Scott Nicholls, 5. Peter Ljung, 6. Łukasz Sówka


