Z Motorem o pierwsze miejsce? Byłoby wspaniale!

Szymon Szydełko związał się z Resovią kontraktem do końca sezonu 2016/17. Wcześniej był piłkarzem tej drużyny, a nawet jej kierownikiem. Pracował też z młodzieżą SMS Resovia. Fot. cwks-resovia.pl
Szymon Szydełko związał się z Resovią kontraktem do końca sezonu 2016/17. Wcześniej był piłkarzem tej drużyny, a nawet jej kierownikiem. Pracował też z młodzieżą SMS Resovia. Fot. cwks-resovia.pl

PIŁKA NOŻNA. III LIGA. Rozmowa z Szymonem Szydełką, trenerem Resovii.

– Wrócił pan do piłki po ponad półrocznej przerwie. Chyba nie muszę pytać, czy brakowało panu adrenaliny?
– Oj, brakowało. Nie mogłem robić tego, czego kocham. Ale nie ma tego złego – odpoczynek był mi potrzebny. Przeanalizowałem wiele spraw i mam wrażenie, że wracam do zawodu lepiej przygotowany.

– Z pana obecności w domu najbardziej ucieszyły się zapewne dzieciaki…
– One też mają swoje obowiązki w przedszkolu i szkole, więc i tak widywaliśmy się popołudniami. Choć faktycznie, poświęcałem im trochę więcej czasu.

– Resovia jesienią radziła sobie całkiem nieźle, ale tej drużyny już nie ma. Jak idzie panu układanie nowych klocków?
– W zimie nie da się zaplanować wszystkiego tak, jak się chce. Wielu zawodników związanych jest umowami i trzeba mieć pieniądze, żeby ich pozyskać. Lecz każdy szanujący się trener posiada plan awaryjny. Drużyna jest w przebudowie, ale przyszłość rysuje się nie najgorzej. W miejsce tych, którzy odeszli, sprowadziliśmy wartościowych ludzi.

– Jesienią nie wszystkie transfery wypaliły. Mateusz Jurczak nie dał zespołowi odpowiedniej jakości, Damian Rusiecki pojawiał się i znikał.
– Mateusz był przyzwyczajony do bycia zawodnikiem pierwszego planu, w Resovii musiał walczyć o miejsce w składzie i nie bardzo sobie z tym poradził. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie, gdy zmieni otoczenie. Damian wyglądał na boisku bardzo dobrze, strzelał sporo goli. Niestety, musieliśmy się rozstać z powodu choroby, z jaką się boryka.

– Przemysław Pyrdek odszedł do Cracovii. Jakie ma szanse, żeby już wiosną zaistnieć w ekstraklasie?
– Jeśli trener Jacek Zieliński postawi na niego, to Przemek sobie poradzi. Niewielu tak kompletnych zawodników się spotyka. Pyrdek potrafi grać przed polem karnym i w szesnastce, posiada instynkt do strzelania goli i przede wszystkim: wie, czego chce od życia. Jest nastawiony na odniesienie sukcesu i mimo młodego wieku imponuje dojrzałością. Przemek rozumie np., jak ważne są odpowiednia dieta i regeneracja. To prawda, że brakuje mu centymetrów i kilogramów, ale w Resovii mocno pracował nad siłą. Te jego skromne warunki fizyczne nie powinny stanowić przeszkody.

– Wiosną zobaczymy w Resovii m.in. Bartłomieja Buczka i Michała Ogrodnika. Wyobrażam sobie, że obaj będą chcieli coś udowodnić swoim dawnym pracodawcom.
– Cóż, to szalenie wartościowi zawodnicy, którzy będą chcieli wrócić na swoje tory. W poprzednich klubach, w Karpatach Krosno i Pogoni Siedlce, nie byli doceniani.

– To z tego powodu Ogrodnik nie poradził sobie na zapleczu ekstraklasy?
– Uważam, że w Siedlcach nie do końca mu zaufali. Michał ma zadatki na najlepszego pomocnika trzeciej ligi. Umie grać jeden na jednego i zdobywać bramki, a nade wszystko jest piekielnie szybki. Wraca po kontuzji mięśnia dwugłowego, lecz energia go rozsadza, więc muszę go hamować (śmiech). Formą ma imponować podczas meczów o punkty.

– Byłem zdziwiony, że Karpaty pozwoliły odejść Buczkowi i młodemu Dawidowi Kaszy. Widać, że w Krośnie stawiają na piłkarzy spoza Podkarpacia. Gdyby pan został w tym klubie, pewnie musiałby realizować plan prezesa…
– Polityka Karpat mocno się zmieniła, ale nie chcę tego oceniać. Wyniki pokażą, czy to słuszna droga. To jednak nie moja filozofia prowadzenia drużyny. A czy musiałbym postępować tak, jak chce zarząd? Cóż, jeden słucha prezesa, inny nie. Ja wiem, jak bym postąpił.

– Pyrdek i Rusiecki byli najlepszymi strzelcami „pasiaków”, ale kto wie, czy najdotkliwsza nie okaże się strata Sebastiana Fedana, który postanowił wyjechać za granicę. Nie dość, że Fedan mógł grać na każdej pozycji, to jeszcze był sercem tego zespołu, resoviakiem z krwi i kości.
– Jego odejście jest dla mnie wielkim ciosem. Gdzie nie pracowałem, tam zabiegałem, żeby mieć go u siebie. Co pół roku namawiałem do transferu. I gdy już nie musiałem tego robić, nasze drogi się rozeszły. Ubolewam, bo Sebastian idealnie pasował charakterem do stylu drużyny, którą chce stworzyć. Mam nadzieję, że wróci za kilka miesięcy.

– Czy w rundzie rewanżowej będziemy zmuszeni oglądać plecy Motoru Lublin?
– Spokojnie, Motor jeszcze tej ligi nie wygrał. Uważam, że piłkarze z Lublina nie poradzą sobie z presją. Tam jest straszne ciśnienie, liczy się tylko awans, a z doświadczenia wiem, iż to paraliżuje, wiąże zawodnikom nogi.

– Resovia grać będzie o utrzymanie czy o coś więcej?
– O utrzymanie bez nerwowej końcówki.

– Proszę, niech pan nie będzie takim dyplomatą!
– No dobrze – będziemy chcieli mocno zapunktować od początku. Ostatni mecz gramy z Motorem na Arenie Lublin. Życzyłbym sobie, żeby decydował o pierwszym miejscu.

Rozmawiał Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.