
II LIGA. Rozmowa z KRZYSZTOFEM ŁĘTOCHĄ, trenerem Okocimskiego Brzesko.
W niedzielę w hicie kolejki lider Okocimski podejmie piątą w tabeli Resovię. – Co z tego, iż rzeszowianie w Brzesku zazwyczaj przegrywali. Teraz to zupełnie inna drużyna – mówi świetnie znany kibicom na Podkarpaciu trener “piwoszy” Krzysztof Łętocha.
– Co słychać u drużyny, która jedną nogą jest w I lidze?
– Jesteśmy dobrze przygotowani do rundy, przeciwko Resovii wystawimy najmocniejszy skład. To dla nas pierwszy mecz, zależy nam na przyzwoitym przywitaniu z kibicami.
– Resovia ma to za sobą. Ponoć jej 4-0 nad Pelikanem Łowicz zrobiło na Panu duże wrażenie?
– Oglądaliśmy to spotkanie, ale każdy mecz jest inny. Koncentrujemy się na sobie, gramy na własnym boisku, a to do czegoś zobowiązuje.
– Resovia z Brzeska zazwyczaj wyjeżdżała z bagażem kilku goli. Chyba jednak nie ma się kogo obawiać?
– Historia nie ma nic do rzeczy, bo Resovia to dziś inna drużyna, niż jesienią. Widać rękę trenera Jałochy, są nowi zawodnicy. Nie możemy popełnić błędu i zaksięgować punktów jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Generalnie, spodziewam się dobrego meczu. Szybkiego, otwartego.
– Pojedynki z “pasiakami” mają dodatkowy smaczek. Jesienią był Pan bliski przejęcia schedy po Arturze Łuczyku.
– Tak pisały gazety…Mieszkam na Podkarpaciu, obserwuję tutejszy futbol i od czasu do czasu ludzie łączą mnie z różnymi klubami.
– Niewielkie Brzesko jest już przygotowane na występy na zapleczu ekstraklasy?
– Działacze pracują nad tym od miesięcy. Nasz stadion zmienia się – właśnie zainstalowaliśmy nowoczesny monitoring. Także drużynę musimy podciągnąć na wyższy poziom, ale na razie skupiamy się na rundzie rewanżowej.
– Pański syn Sebastian wrócił do Stali Mielec i od razu zdobył gola. Będzie jak znalazł w I-ligowym Okocimskim.
– Wszystko o czym pan mówi to melodia przyszłości. Ja naprawdę żyję tym, co tu i teraz.
Rozmawiał Tomasz Szeliga


