
RZESZÓW. Studenci Politechniki Rzeszowskiej konstruują łazika marsjańskiego, z którym wystartują na międzynarodowych zawodach robotów w USA.
Będzie ważył 48 kg, ma 6 „odnóg” z kołami, zdalnie sterowane ramię, skomplikowaną elektronikę we wnętrzu i jest oczkiem w głowie studentów z zespołu Legendary Rover Team Politechniki Rzeszowskiej. Mowa o łaziku marsjańskim Legendary II, który powstaje w piwnicach budynku Wydziału Budowy Maszyn i Lotnictwa PRZ.
Międzynarodowy konkurs University Rover Challenge 2014, który odbędzie się na pustyni Utah, a na który wybiera się ósemka konstruktorów marsjańskiej sondy już za pasem. Dlatego w podziemiach budynku L Politechniki Rzeszowskiej praca wre od rana do wieczora. – Do zawodów, które trwać będą od 29 do 31 maja nie zostało już wiele czasu, więc codziennie spędzamy w warsztacie praktycznie po 12 godzin. Tak naprawdę przerwą w pracy nad łazikiem są dla nas wykłady – śmieje się Remigiusz Laszczak, jeden z twórców sondy.
A pracy i przygotowań jest dużo, bo i konkurencja jest silna. W tym roku do konkursu zgłosiła się rekordowa liczba 31 drużyn z 4 kontynentów, w tym 6 ekip z Polski (jedna wycofała się z zawodów). Konstruktorzy łazika są jednak dobrej myśli. – Swoje szanse oceniamy bardzo wysoko, liczymy co najmniej nas pierwszą trójkę, bo zwycięstwo jest naprawdę w zasięgu ręki – dodają wspólnie.
Ciężka próba dla łazika
Wyjazd do USA drużyny z Rzeszowa planowany jest na 18 maja. Przed nimi trudne zadanie. Zamknięci w przyczepie samochodu ciężarowego i pozbawieni kontaktu wzrokowego z łazikiem będą musieli zdalnie sterować nim na podstawie obrazu z zainstalowanych na nim kamer, czujników temperatury i położenia, wykonując bezbłędnie zaplanowane zadania. A wśród nich jest m.in. przejazd po wybitnie trudnym terenie, stromy stok o nachyleniu ponad 60 stopni i wysokości 4-5 piętrowego budynku, zebranie za pomocą robotycznego ramienia próbki pustynnej gleby i przebadanie jej pod kątem śladów życia, przenoszenie narzędzi i paczek o wadze do 5kg, a także obsługa panelu składającego się z różnego rodzaju przełączników, zaworów, rur i węży, które będzie trzeba odpowiednio połączyć. Jednym słowem, wykonanie wszystkich tych czynności, które człowiek może swobodnie wykonać jedną ręką.

Połamania kół!
– Obecnie nasz łazik jest w zaawansowanej fazie testów terenowych, w których sprawdzana jest wytrzymałość oraz jakość pracy zawieszenia, zasięg transmisji radiowej, czy możliwość radzenia sobie z trudnym, wyboistym terenem. Elementów podlegających sprawdzeniu jest bardzo dużo, więc nasz łazik wyjeżdża w teren co najmniej kilka razy w tygodniu – mówią twórcy.
Ale wysiłek się opłaca, bo nagrodą główną oprócz pieniężnej i prestiżu jest możliwość udziału w corocznej konferencji Mars Socjety, która przyciąga firmy planujące lub mające już na swoim koncie statki kosmiczne i suborbitalne.
Czego można więc życzyć młodym wynalazcom przed startem w konkursie? – Połamania kół i niezawodności – odpowiadają chórem. Tego zatem im życzymy!
Katarzyna Szczyrek



4 Responses to "Z Rzeszowa na Marsa"