
Po prawie pięciu latach wspólnego pożycia Katarzyna i Bolesław P. rozwiedli się. O rozwód wystąpił Bolesław, gdyż jego żona znalazła sobie kochanka i natychmiast przeprowadziła się do niego, na dodatek zabierając z domu co cenniejsze rzeczy.
Sąd orzekł rozwód z winy Katarzyny i wprawdzie przyznał jej część wspólnego majątku, ale mieszkanie pozostawił Bolesławowi, z czego ona nie była zadowolona. Uważała bowiem, że należy jej się dużo więcej, podczas gdy praktycznie należało się jej dużo mniej. Bolesław był jednak tak szczęśliwy, że wreszcie pozbył się niewiernej i rozrzutnej małżonki, iż nawet nie zabiegał o zwrot rzeczy bezprawnie zagarniętych przez swą byłą już połowicę.
Mieszkanie, w którym pozostał, wymagało gruntownego remontu, więc mężczyzna zaczął intensywnie odkładać na ten cel pieniądze. Miał jednak chłop pecha, bo któregoś dnia, gdy wrócił wieczorem z pracy, spostrzegł, że ktoś włamał się do jego mieszkania i skradł mu pieniądze w kwocie blisko 30 tys. zł, które tymczasowo przechowywał w kasetce, mając zamiar wpłacić je na konto.
O kradzieży Bolesław P. niezwłocznie powiadomił policję, która wszczęła rutynowe postępowanie. Sprawa była o tyle nietypowa, że w zasadzie nie stwierdzono żadnych oznak włamania. Nawet zamek nie był naruszony. Wyglądało na to, że złodziej wszedł do mieszkania przy pomocy dopasowanych kluczy, wytrycha bądź innego narzędzia, jakim posługują się zawodowcy.
Policjanci rozpoczęli poszukiwania sprawcy kradzieży, ale już następnego dnia je zakończyli, bo oto na komendę zgłosiła się Kazimiera S., matka Katarzyny, czyli byłej żony Bolesława, a tym samym jego była teściowa, która przyniosła… skradzioną gotówkę. Lekko osłupiałym policjantom wytłumaczyła, że pieniądze te dała jej na przechowanie córka Katarzyna, która przyznała się matce, iż pieniądze ukradła, dodając jednak, że słusznie się jej należały. I wtedy matka zaczęła się domyślać, że ofiarą kradzieży może być jej były mąż.
– Musicie to sprawdzić, bo mój zięć to bardzo porządny człowiek, natomiast córka, niestety, latawica – wyjaśniła policjantom, a ci szybko ustalili, że Katarzyna po rozstaniu z mężem wciąż dysponowała kluczami do jego mieszkania i korzystając z nieobecności Bolka weszła do środka i zabrała pieniądze, które postanowiła przechować u matki. Ta jednak – w obawie, że może być oskarżona o współudział – udała się na policję.
Jednym podobają się dowcipy o teściowych, na ogół tak żenujące, jak gros programów kabaretowych w TV. Inni zaś 5 marca, czyli w Dzień Teściowej, tym właśnie paniom dali kwiaty. Tak zrobił też Bolesław. I można przypuszczać, że trzy dni potem, czyli 8 marca, nie wręczył kwiatków Katarzynie P.
Jan Miszczak



4 Responses to "Z winy Katarzyny"