Z zimną krwią zaplanowano zabójstwo?

To tym samochodem prawdopodobnie została przewieziona w nieznane miejsce Halina Gorczyca. Ktokolwiek widział ten pojazd w nocy z 5 na 6 sierpnia może dzwonić do ludzi Krzysztofa Rutkowskiego na numer 600 007 007. Zapewniona jest anonimowość, a za pomoc w odnalezieniu pielęgniarki przewidziano nagrodę w wysokości 5 tys. zł. Fot. Biuro Detektywistyczne Rutkowski
To tym samochodem prawdopodobnie została przewieziona w nieznane miejsce Halina Gorczyca. Ktokolwiek widział ten pojazd w nocy z 5 na 6 sierpnia może dzwonić do ludzi Krzysztofa Rutkowskiego na numer 600 007 007. Zapewniona jest anonimowość, a za pomoc w odnalezieniu pielęgniarki przewidziano nagrodę w wysokości 5 tys. zł. Fot. Biuro Detektywistyczne Rutkowski

JASŁO. Czy kluczem do rozwiązania zagadki zaginięcia Haliny Gorczycy będzie spotkanie ludzi Krzysztofa Rutkowskiego z aresztowanym Januszem G.?

Nie milkną echa zaginięcia pielęgniarki z Jasła – Haliny Gorczycy. Dzisiaj publikujemy wizerunek samochodu dostawczego, który należy do Janusza G. byłego męża zaginionej. To właśnie w nim znaleziono ślady krwi należące do pielęgniarki.

– Tablice rejestracyjne nie są z Jasła, a z Krosna, więc być może ktoś zwrócił uwagę na to auto i wie, gdzie ten samochód jeździł lub parkował – mówi Krzysztof Rutkowski, który podobnie jak policjanci prowadzi poszukiwania za zaginioną. Detektyw zdradza nam, że prawdopodobnie doszło do planowanego zabójstwa. Czy tropy prowadzą do lasu?

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że policjanci podejrzewają, iż pielęgniarka została poćwiartowana. Rutkowski uważa inaczej. – Mieliśmy podobną sprawę w Knurowie, gdzie żona poćwiartowała męża i zgłosiła jego zaginięcie, ale tam było mnóstwo krwi, w domu pani Haliny było jej za mało. Na złomowisku Janusza G. nie było z kolei żadnych śladów krwi. Podejrzewamy, że mężczyzna wszystko wcześniej zaplanował i wykopał dół w lesie. Pozostało mu ją zabić i wywieźć z miejsca zdarzenia. Zaginiona mogła zostać zawinięta w folię i tak zakopana, żeby zwierzyna nie rozkopała tego miejsca – mówi.

Kto pomagał Januszowi G.?
Czy jednak Janusz G. sam mógł tego dokonać? Wątpliwe. – Zakładamy, że ktoś mu pomógł. Od razu chce zdementować plotki, jakie do nas doszły, że w sprawie mogli brać udział synowie zaginionej. Absolutnie wykluczamy ich udział – mówi Rutkowski.
Kto jest podejrzewany? Ludzie z biura detektywistycznego poszukujący pielęgniarki przyznają, że na złomowisku Janusza G. pracowali porządni pracownicy, ale nie wszyscy. – Część to były zwykłe lumpy, które za przysłowiową flaszkę wódki mogli mu pomóc pozbyć się ciała – tłumaczy Rutkowski.

Być może pomocna stanie się rozmowa ludzi z biura detektywistycznego z samym Januszem G., który przebywa w areszcie śledczym. – Prokurator powiedział nam, że muszą z nim wykonać jeszcze kilka czynności, ale nie widzi przeciwwskazań do tego, żebyśmy się z nim spotkali w areszcie – mówi Rutkowski.

Grzegorz Anton

Leave a Reply

Your email address will not be published.