
TARNOBRZEG. Każdego roku w okresie wakacji młodzi ludzie, głównie chłopcy, trafiają do szpitali, a później na całe życie na wózki inwalidzkie.
Co roku w Polsce około 2000 osób w wyniku bezmyślnych skoków na głowę do wody oraz w wyniku innych wypadków łamie kręgosłup, uszkadzając rdzeń kręgowy. Wszyscy ulegają paraliżowi. Giną lub żyją na wózku.
– Zawsze pytam młodych ludzi, czy warto przez jeden głupi skok rezygnować ze sprawnego życia? Zanim się skoczy, trzeba pomyśleć, trzeba sprawdzić głębokość wody – woła Radek Zięba, który od 30 lat jest przykuty do wózka. Od 13 lat ostrzega przed skokami na głowę do wody.
Odwrócić los
– Od lat na własnym przykładzie pokazuję, czym mogą skończyć się bezmyślne skoki do wody – mówi Radek Zięba, prezes tarnobrzeskiego Integracyjnego Klubu Sportowego Jezioro Tarnobrzeg. – Żyję na wózku od 30 lat i znam całą sytuację, mimo że nie jestem po skoku, ale po wypadku samochodowym. Mam to samo uszkodzenie, te same problemy. Wśród moich znajomych mieszkających w różnych częściach Polski są tzw. skoczkowie. Wielu z nich przez bezmyślność, głupotę, brawurę czy alkohol skoczyło na głowę do płytkiej wody, uszkodziło kręgosłup, rdzeń kręgowy i teraz jako niepełnosprawni żyją na wózku. Każdy z nich chciałby odwrócić swój los, by to lekkomyślne, bezsensowne zdarzenie nigdy się nie wydarzyło. Po prostu chcieliby być sprawni.
Letnie tragedie
Do wypadków, które kładą kres dotychczasowemu życiu młodych ludzi, dochodzi niemal wyłącznie latem. Porażające jest to, że ich scenariusz zdaje się być pisany przez jedną osobę. Wystarczy jeden, dwa gorące dni, a już gdzieś w Polsce bezmyślność bierze górę nad rozsądkiem.
Co dzieje się po takim feralnym skoku na głowę do wody?

– Po uderzeniu w dno dochodzi do złamania kręgosłupa szyjnego oraz uszkodzenia rdzenia kręgowego, w wyniku którego w ciągu kilku sekund następuje paraliż tułowia, nóg i częściowy rąk, a w wielu przypadkach nawet całkowite porażenie czterech kończyn i całego ciała (możemy ruszać tylko głową, podkreślam tylko głową). Gdy nie ma nikogo w tym czasie w pobliżu lub nikt nie potrafi nam pomóc, to sparaliżowani topimy się – mówi Radek Zięba. – Osoby te czeka bardzo długa, ciężka rehabilitacja. Wymagają stałej opieki innych osób, gdyż medycyna nie znalazła lekarstwa, by te uszkodzenia wyleczyć. Nie ma żadnej innej metody, by taką osobę przywrócić z powrotem do pełnej sprawności, postawić na nogi, odwrócić paraliż, przywrócić czucie ciała.
Wózek przywraca rozsądek
– Wiem, że ludzie skaczą i skakać będą – mówi Radek Zięba. – Należy jednak wyeliminować ryzyko, ryzyko „bezmyślnego skoku”. Trzeba to robić mądrze i rozważnie. Przede wszystkim myśleć. Ja radzę przed skokiem sprawdzać głębokość wody. Obojętnie, czy to jest rzeka, staw, jezioro czy basen. Jeżeli skaczemy, to tylko w miejscach strzeżonych. Bez brawury, popisów przed dziewczynami i nie pod wpływem alkoholu.
Młodzi ludzie nie pozostają obojętni na apele Radka Zięby. Odkąd mężczyzna zaangażował się w akcję, nie było w Tarnobrzegu przypadku złamania kręgosłupa po skoku na głowę do wody! Nawet po tym, jak udostępniono dla wypoczywających Jezioro Tarnobrzeskie, gdzie w gorące weekendy wypoczywa nawet 20 tysięcy osób.
Małgorzata Rokoszewska


