
PODKARPACIE. Na dobę w regionie możemy wykonać 100 testów w kierunku koronawirusa. Trudno przewidzieć co się stanie, gdy liczba chorych podwoi się lub potroi.
Łukasz Szumowski, minister zdrowia, zapewnia, że w naszym kraju wykonuje się odpowiednią liczbę testów na koronawirusa. – W ciągu doby wykonujemy ok 1,5 tys. testów. Mamy już wykonanych 10 tys. testów – mówił w radiowej trójce. – Bardzo szybko rozszerzamy bazę laboratoriów. Trafiło do nich już ok. 50 tys. testów. Minister poinformował też, że przepustowość laboratoriów rośnie. – Mamy możliwość dziennego testowania ponad 3 tys. próbek – powiedział. Podkreślał jednak, że nie każdemu warto robić test od razu. – Pamiętajmy, że test ma sens, kiedy mija siódmy dzień od kontaktu z zakażonym – stwierdził.
Jak to wygląda na Podkarpaciu? – Obecnie na terenie województwa podkarpackiego pod nadzorem pozostaje 6657 osób, a 6516 jest poddanych kwarantannie. Hospitalizowanych jest 70 osób. Badaniami laboratoryjnymi potwierdzono 29 przypadków zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. Odnotowano 1 zgon (15 marca) – informuje w komunikacie Małgorzata Waksmundzka-Szarek, rzecznik prasowy Wojewody Podkarpackiego. Jak dużo testów możemy wykonać w rzeszowskim laboratorium? – Od początku wdrożenia badań w kierunku koronawirusa SARS CoV2 w laboratorium Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej wykonano 1200 testów – informuje i dodaje, ze nie wie, ile może wykonać testów w ciągu doby. Jak jest pytamy więc u źródła. W rzeszowskim sanepidzie słyszymy, że mamy możliwość wykonania 100 testów na dobę. Na pytanie, czy to nie za mało jak region liczący 2 mln mieszkańców słyszymy zapewnienie, że w razie potrzeby będziemy testy wysyłać do laboratoriów, które będą miały mniejsze obciążenie.
Do listy placówek wykonujących testy na obecność koronawirusa dołączyło już np. warszawskie laboratorium specjalizujące się w badaniach genetycznych. – Jesteśmy gotowi na przeprowadzenie darmowych testów w liczbie tysiąca dziennie. Wciąż mamy moce przerobowe – zapewnia prof. dr hab. med. Krystian Jażdżewski z firmy Warsaw Genomics. Ich badania zasponsorowała Fundacja TVN „Nie jesteś sam”, która przekazała im 1 milion złotych.
Kto powinien mieć wykonane badanie? Badaniami objęte są na razie osoby z objawami takimi jak kaszel, duszności, wysoka gorączka oraz te, które mogły mieć kontakt z osobą zarażoną. Od poniedziałku definicja przypadku kwalifikującego do badań diagnostycznych w kierunku koronawirusa została rozszerzona o osoby niemające kontaktu z osobą zakażoną, a „manifestujące” objawy – to rozwiązanie dedykowane dla personelu medycznego – podkreśla Główny Inspektor Sanitarny. Stało się tak, bo personel medyczny został uznany za grupę kluczową z punktu widzenia funkcjonowania państwa. Wobec nich wdrożono szybką ścieżkę diagnostyczną. Rozszerzone kryterium i badania są wskazane w przypadku m.in. lekarzy, pielęgniarek, ratowników. W sytuacji potwierdzonego kontaktu z zakażonym, procedury są dla medyków, takie jak dotąd. W przypadku personelu medycznego bez objawów, który miał kontakt z potwierdzonym przypadkiem – stosowana jest kwarantanna, a po upływie siedmiu dni pobrane zostaną wymazy, by wykonać badania. – W zależności od wyniku oczywiście, pracownik będzie albo wracać do zajęć albo poddawać się leczeniu – wskazał Bondar. Siódmy dzień – jak zaznaczył – jest istotny, aby wynik był wiarygodny. Chodzi o wykluczenie sytuacji, gdy wirus jeszcze się nie namnożył i test może dać wynik fałszywie ujemny.
Tymczasem w Bawarii lekarz sam jeździ do domów pacjentów i pobiera od nich materiał biologiczny do badania w kierunku koronawirusa. Jak twierdzi, im więcej wykona się testów, tym lepiej. Oczywiście ubrany jest w kombinezon, maskę, rękawiczki i okulary. Po pobraniu próbki wychodzi z mieszkania, rozbiera się, a strój pozostawia na ziemi. Pacjent, od którego lekarz pobierał próbki, musi zapakować pozostawiony przez lekarza kombinezon do specjalnej torby. Przez dwa tygodnie nie wolno mu wyrzucić jej do kosza na śmieci. Te procedury są bardzo ważne, gdyby bowiem okazało się, że pacjent faktycznie jest chory, lekarz przeniósłby zarazki dalej. To wskazuje, jak działa niemiecka ochrona zdrowia i w jaki sprzęt wyposażony jest tamtejszy personel medyczny. W czasach, w których dla polskich lekarzy specjalne kombinezony i maski ochronne są na wagę złota, niemiecki lekarz, aby nie roznosić zarazków, ma tyle strojów chroniących przed infekcją, ile domostw musi odwiedzić w celu pobrania próbki.
Od 4 marca w naszym kraju zanotowano 684 zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. W poniedziałek (23 marca) z tego powodu zmarła w Polsce kolejna osoba: 83-letni mężczyzna hospitalizowany w Tychach. Łącznie w wyniku tej infekcji doszło w Polsce do 8 zgonów.
Anna Moraniec


