Za niewskazanie kierowcy straż miejska może nas oskarżyć

Co roku fotoradary straży miejskich
Co roku fotoradary straży miejskich robią około 80 tys. zdjęć, z których najczęściej jednak nie wynika, kto kierował pojazdem w chwili wykroczenia. Fot. Archiwum

Co tak naprawdę oznacza najnowsza uchwała Sądu Najwyższego?

Straż miejska może występować do sądu o ukaranie właściciela samochodu, który nie wskaże, kto kierował samochodem i popełnił wykroczenie – taką zasadę prawną przyjął we wtorek Sąd Najwyższy. Czy to oznacza, że właściciel auta będzie musiał donieść na kierowcę, nawet w przypadku, jeśli jest to ktoś z jego rodziny lub jeśli naprawdę nie wie, kto kierował jego samochodem?

Co roku fotoradary straży miejskich robią około 80 tys. zdjęć, z których najczęściej jednak nie wynika, kto kierował pojazdem w chwili wykroczenia. Jego właściciel dostawał formularz, w którym albo sam się musiał do niego przyznać, albo wskazać innego kierowcę. Jeśli mandatu nie przyjmował, strażnicy miejscy kierowali do sądu wniosek o ukaranie. Sąd mógł nałożyć do 5 tys. zł kary, chociaż najczęściej wynosiły one 500 zł.

Część sądów umarzała jednak takie postępowania, przyjmując stanowisko, iż strażnicy nie mogą być oskarżycielem publicznym w sprawach dotyczących wykroczeń za niewskazanie. Co do uprawnień straży miejskich w tym zakresie wątpliwości mieli także: rzecznik praw obywatelskich, prokurator generalny, a także już wcześniej w swoich orzeczeniach Sąd Najwyższy.

Wskazówka dla sądów
We wtorek, 30 września br., sędziowie SN uznali, że straż miejska ma kompetencje do kierowania wniosków do sądów o ukaranie właścicieli pojazdów, którzy odmawiają wskazania kierowcy. – Nie po to intencją posłów było uwolnienie paruset policjantów od pracy papierkowej za biurkiem i przekazanie tej pracy inspektorom drogowym, żeby ci policjanci przejęli inną pracę biurkową, czyli kierowanie do sądów wniosków dostarczanych przez straże miejskie – uzasadniał uchwałę sędzia Sądu Najwyższego Zbigniew Puszkarski.

Jest to zatem zła wiadomość dla kierowców, bo uchwała Sądu Najwyższego powinna być teraz stosowana jako utarta linia orzecznicza przez sądy niższych instancji. Do tej pory raz orzekały na korzyść kierowcy, a innym razem na korzyść strażników miejskich.

Trzeba jednak postawić pytanie, czy wtorkowa uchwała Sądu Najwyższego nie jest pozbawiona ułomności? Wyobraźmy sobie, że po kilku miesiącach od wykroczenia strażnicy miejscy przysyłają nam zapytanie: „Prosimy o wskazanie osoby kierującej pojazdem tego dnia, o takiej godzinie i w takim miejscu”, ale jako właściciele pojazdu po prostu tego nie wiemy albo nie pamiętamy. Upłynęło przecież kilka miesięcy, a ponadto z naszego samochodu korzysta kilka osób, i to często bez naszej wiedzy. Nawet jeśli chcielibyśmy pomóc, to po prostu nie możemy, nie mówiąc już o tym, że prawo nie zmusza do wskazywania winnych, jeśli są to nasi najbliżsi.

Quizów nadal nie będzie
Uchwała Sądu Najwyższego nie uchyla jednak w żaden sposób wyroku Trybunału Konstytucyjnego z marca br. Sędziowie stwierdzili w nim, iż „jeżeli organ ma wątpliwości co do tego, czy sprawcą wykroczenia jest właściciel lub posiadacz pojazdu, to nie może go ukarać mandatem karnym”. Uznali też, iż właściciel wezwany do wskazania kierującego pojazdem ma pięć możliwości.

Pierwszą – wskazać siebie, jeżeli faktycznie prowadził pojazd; drugą – przedstawić dowód, że nie jest ani właścicielem, ani posiadaczem pojazdu; trzecią – wskazać, kto kierował lub używał pojazd; czwartą – nie wskazać komu powierzył pojazd do kierowania lub używania; piątą – przedstawić dowód, że pojazd był użyty wbrew jego woli i wiedzy przez nieznaną osobę, czemu nie mógł zapobiec. I tylko w czwartym wypadku – gdy właściciel lub posiadacz pojazdu nie wskaże, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania – naraża się na odpowiedzialność za wykroczenie w postaci grzywny w wysokości od 200 do 5 tys. zł.

– Nadal pozbawiona podstaw prawnych, a zatem niedopuszczalna, jest praktyka tzw. żądań alternatywnych, w których organ zwraca się do właściciela lub posiadacza pojazdu, aby ten wskazał, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie albo przyjął mandat karny za popełnione wykroczenie drogowe – komentował tamten wyrok TK na łamach Super Nowości radca prawny Dariusz Kazimierczak.

Sentencja uchwały
Co więc zmienia najnowsza uchwała Sądu Najwyższego? – Straż Miejska uzyskała potwierdzenie, że w przypadku ujawnienia wykroczenia niewskazania użytkownika pojazdu (nie kierującego) z art. 96. par. 3 kodeksu wykroczeń może występować jako oskarżyciel publiczny i składać do sądu wniosek o ukaranie – pisze na portalu www3obieg.pl Tomasz Parol, prawnik specjalizujący się w walce z fotoradarową mafią. – Ani Straż Miejska czy Gminna nie nabyła w ten sposób prawa do samodzielnego karania mandatem czy grzywną właściciela pojazdu, a ponadto sprawa do Sądu może trafić tylko wtedy, gdy właściciel, odmawiając, popełnił wykroczenie – dodaje.

Więcej o następstwach uchwały Sądu Najwyższego przeczytacie Państwo na www.3obieg.pl

Arkadiusz Rogowski

17 Responses to "Za niewskazanie kierowcy straż miejska może nas oskarżyć"

Leave a Reply

Your email address will not be published.