
Właścicielom komisów tylko niewielką część aut udaje się sprzedać w ciągu miesiąca. Będą więc musieli rejestrować je na siebie.
Nawet 1000 zł kary dla właściciela pojazdu, który w ciągu 30 dni nie złoży wniosku o jego rejestrację lub wyrejestrowanie. Przepis ten nie obejmie aut nowych, ale podlegać mu będą wszelkie samochody używane sprowadzone z terytorium Unii Europejskiej. Skutki prawa, które weszło w życie kilka tygodni temu mogą być poważne, szczególnie dla komisów samochodowych
Jak podaje „Puls Biznesu”, do Polski sprowadza się rocznie około 1 mln samochodów z zagranicy. Szacunkowo 80-90 proc. z tego przywożą firmy specjalizujące się w handlu pojazdami. Kolejne 1,5-2,5 mln aut używanych jest sprzedawanych w kraju. W Polsce samochód spędza w komisie przeciętnie trzy miesiące. To zobliguje więc pośrednika do rejestrowania pojazdów na siebie.
Co oznacza ten obowiązek? Kilkukrotną wizytę w wydziale komunikacji. Po pierwsze, w celu zgłoszenia samochodu, po drugie, odebrania dowodu rejestracyjnego i w końcu — zgłoszenia sprzedaży. To może oznaczać tylko jedno – jeszcze większe kolejki w wydziałach komunikacji, gdzie już dziś na rejestrację trzeba czekać nawet kilkanaście dni. Przedstawiciele branży komisowej ostrzegają, że wydłużone kolejki mogą też uderzyć w innych petentów wydziałów komunikacji, którzy będą chcieli załatwić drobną sprawę.
To nie koniec negatywnych skutków. Okazuje się, że roczne koszty funkcjonowania małego komisu mogą więc znacznie wzrosnąć. Opłata rejestracyjna w wys. 256 zł i koszt czasowego ubezpieczenia samochodu to tylko niewielka część wydatków właścicieli firm. Niektóre firmy sprowadzają auta w cenie netto, a VAT odprowadzają dopiero, gdy ktoś je kupi, płacąc cenę brutto. Teraz VAT będą musiały uiścić w ciągu 14 dni od rejestracji. Pozostaje jeszcze kwestia zamrożonego kapitału, bo w trakcie procesu rejestracyjnego samochodu nie wolno sprzedać.
Co więcej, handlujący samochodami sprowadzanymi z Europy Zachodniej zostali potraktowani gorzej niż pośrednicy sprzedający auta spoza UE. Przedsiębiorcy zajmujący się sprzedażą pojazdów ze Stanów Zjednoczonych czy z Japonii nie muszą się bowiem martwić obowiązkiem szybkiej rejestracji.
Oprac. wk


