Za obietnice rządu PiS zapłacą samorządy

3,5 tys. nauczycieli w Rzeszowie już otrzymało pensje z podwyżkami. Fot. pixabay

PODKAPRACIE. Włodarze gmin i miast już szukają pieniędzy w budżecie, żeby zapłacić nauczycielom.

Od 1 września pensje nauczycieli po-winny wzrosnąć o 9,6 proc. Ministerstwo Edukacji Narodowej przekaże na ten cel dodatkowy miliard. Według wyliczeń strony samorządowej, na ich całkowite sfinansowanie potrzeba 1,4 mld zł, co oznacza, że 400 mln będą musiały dołożyć z własnej kieszeni. W samym Rzeszowie na sfinansowanie podwyżek tylko do końca roku zabraknie 4 mln zł!

– 1 września wypłaciliśmy nauczycielom pensje po staremu, bez pod-wyżki. Mamy świadomość, że musimy im to wyrównać do końca miesiąca, ale na razie nie mamy skąd wziąć pieniędzy – oświadcza Dariusz Łapa, sekretarz miasta Przemyśla. – Ministerstwo nie dało nam jeszcze nawet żadnej informacji, jak zmieni się wysokość subwencji. Z zapowiedzi medialnych słyszymy, że to może być 50 – 60 proc. tego, co obiecał rząd, ale jak to będzie w rzeczywistości dowiemy się dopiero, gdy dostaniemy oficjalne informacje – tłumaczy. Nawet jeśli do końca miesiąca władze miasta ich nie dostaną, będą musiały zapłacić z własnego budżetu. – Poinformowaliśmy już dyrektorów, że jeśli nie wystarczy funduszy z subwencji, np. pieniądze, które mamy zabezpieczone na nagrody z okazji dnia edukacji narodowej będą musiały pokryć podwyżki – przyznaje sekretarz miasta.

W Rzeszowie nauczyciele mogą już spać spokojnie, bo wynagrodzenia z podwyżkami zostały wypłacone już 1 września. Urzędnicy natomiast policzyli, ile trzeba będzie dołożyć. – Na sfinansowanie podwyżek do końca tego roku potrzebujemy 10 mln zł. Subwencja, którą otrzymamy to ok. 6 mln zł. Mamy więc prosty rachunek. Brakuje nam 4 mln zł, które wypłacamy z kasy miejskiej – Zbigniew Bury, dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta w Rzeszowie.

MEN nie uwzględniło w swoich wyliczeniach pensji dla nauczycieli przedszkoli, bo, jak tłumaczy, funkcjonowanie przedszkoli jest zadaniem własnym gminy. – Przecież to są tacy sami nauczyciele jak w szkołach, zatrudnieni z Karty nauczyciela. Łatwo powiedzieć „radźcie sobie, bo przedszkola są zadaniami własnymi gminy”. Tylko nie mamy innych możliwości, żeby zatrudniać tych nauczycieli. Zatem jeśli jednym należy się podwyżka, to należy się i drugim – nie ma wątpliwości dyr. Bury. Zwraca uwagę na jeszcze inną kwestię. – Ministerstwo bardzo chce wzmacniać szkolnictwo zawodowe. Wzmacnia się je, po cichu zwiększając pensum nauczyciela zajęć praktycznych – z 18 na 20 godzin – zauważa. Taką możliwość daje Karta nauczyciela, ale decyzję pozostawia się w gestii samorządów. Rada Miasta podjęła uchwałę, że etat nauczycieli praktycznej nauki zawodu zostanie na dotychczasowym poziomie. Skorzystało na tym ponad 50 osób z Centrum Kształcenia Praktycznego. W efekcie bowiem prowadzący zajęcia straciliby kilka tysięcy zł rocznie. – Szkolnictwo zawodowe jest bardzo ważne. Nie można nam jednak za-rzucać, że z tego powodu brakło nam na podwyżki – kwituje Zbigniew Bury.

Samorządowcy szukają pieniędzy potrzebnych na już, ale myślą już także o przyszłym roku. – Na pewno w przyszłym roku będziemy musieli oszczędzać na inwestycjach. Z podwyżkami i dodatkiem za wychowawstwo będziemy potrzebowali ok 3 mln zł. Mamy pewność, że ta podwyżka subwencji nie pokryje w stu procentach kosztów wynagrodzeń – mówi sekretarz Przemyśla.

Kara dla bogatych?

Samorządowcy szukają pieniędzy potrzebnych na już, ale myślą już także o przyszłym roku. – Na pewno w przyszłym roku będziemy musieli oszczędzać na inwestycjach. Z podwyżkami i dodatkiem za wychowawstwo będziemy potrzebowali ok 3 mln zł. Mamy pewność, że ta podwyżka subwencji nie pokryje w stu procentach kosztów wynagrodzeń – mówi sekretarz Przemyśla. MEN przesłało do konsultacji projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie sposobu podziału części oświatowej subwencji ogólnej dla jednostek samorządu terytorialnego. Przy podziale będą brane pod uwagę zamożność gminy i liczebność uczniów. Jeśli w szkole będzie do 144 uczniów, placówka będzie mogła liczyć na dodatkowe wsparcie z subwencji. – To kara za to, że się bogacimy, rozwijamy, że ludzie chcą tu mieszkać i się uczyć. Bogaci dostaną mniejsze wsparcie, bo i tak sobie poradzą – nie kryje oburzenia Zbigniew Bury. Z naszych szacunków wynika, że gdyby tak było, zabraknie nam 30 mln zł. Mówimy o całym roku, już ze skutkami tegorocznymi – zaznacza dyrektor rzeszowskiego wydziału edukacji.

Wioletta Kruk

15 Responses to "Za obietnice rządu PiS zapłacą samorządy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.