
Kolejna firma z Podkarpacia ma zapłacić grube pieniądze z powodu domysłów celników?
Niedawno opisywaliśmy sytuację przemyskiej firmy „Holted”, od której Urząd Celny w Przemyślu żąda kwoty 800 tys. złotych za rzekome zaległości celne. Rzekome, bo jak podkreślają właściciele firmy Barbara i Jacek Nachmanowie, wszystkie czynności związane z tranzytem czosnku na Ukrainę przeprowadzili zgodnie z prawem. Okazuje się, że nie tylko przemyska spółka ma kłopoty w związku z podejrzeniami Urzędu Celnego. Firma „Vita Fruit” z Przeworska już zapłaciła w związku z domysłami celników 1,5 miliona złotych, a wszystko wskazuje na to, że to nie będzie wszystko.
– Urząd Celny chce nas zrujnować – podkreślają zgodnie prezes „Vita Fruit”, Janusz Siwiec i dyrektor generalny, Ireneusz Skibicki. – Decyzje, jakie wydaje Urząd Celny, oparte są nie na faktach, tylko na „widzimisię” celników, podejrzeniach oraz niewiarygodnych w naszych oczach ukraińskich dokumentach – uważają szefowie spółki.
Firma „Vita Fruit”, jak pozwala się domyślać jej nazwa, zajmuje się dystrybucją owoców i warzyw. – W naszej działalności czosnek stanowi niewielki procent towaru, jakim obracamy – wyjaśnia I. Skibicki. – Paradoksalnie – właśnie ten czosnek może nas doprowadzić do ruiny. To znaczy do ruiny chce nas doprowadzić przemyski Urząd Celny przez czosnek, który całkiem legalnie sprzedaliśmy na Ukrainę – wyjaśnia Skibicki.
Zdaniem przedstawicieli spółki, stała się ona, podobnie jak „Holted”, ofiarą raportu OLAF-u, czyli Europejskiego Urzędu do spraw Zwalczania Nadużyć Finansowych. Raport ten opisywał „przekręty”, jakie w związku z wywozem czosnku na Ukrainę robili tamtejsi celnicy. Polegało to na tym, że z Polski czosnek wyjeżdżał jako czosnek, ale podczas ukraińskiej odprawy celnej „zamieniał się” w pustaki, albo zgoła w nic. To pozwalało na unikanie płacenia sporego cła. Oczywiście nie za darmo, bo łapówkarstwo wśród ukraińskich służb granicznych i celnych to była i nadal jest norma.
– Wszystko to prawda, mnóstwo jest na ten temat informacji prasowych oraz w Internecie, ale nasza firma – na Boga! – nie odpowiada za szwindle ukraińskich celników – mówią Skibicki i Siwiec. – Przeciwko naszej firmie ani jej przedstawicielom nie toczy się w tej sprawie żadne postępowanie prokuratorskie, nie został także sformułowany żaden akt oskarżenia – podkreślają obaj. – Wszelkie procedury związane z wywozem czosnku z terenu Wspólnoty zostały z naszej strony przeprowadzone prawidłowo i zgodnie z obowiązującymi na terenie Polski i UE przepisami – zauważa J. Siwiec. – Pomimo to przemyski Urząd Celny jest ślepy i głuchy na nasze argumenty i dowody na naszą niewinność, które przedstawiamy – dodaje I. Skibicki.
„SC wierzy nie nam, tylko ukraińskim celnikom znanym z korupcji”
Szefostwo „Vita Friut” nie kryje, że jest zdumione faktem, iż polska Służba Celna wykazuje ogromny brak zaufania zarówno do polskich firm wysyłających towar tranzytem na Ukrainę, jak i do własnych funkcjonariuszy, którzy potwierdzali wywóz czosnku, za to bezgranicznie ufa dokumentacji tworzonej przez ukraińskich celników, którzy, bardzo delikatnie mówiąc, z uczciwości nie słyną. – To absurdalna sytuacja – uważają Siwiec i Skibicki. – Może nawet i śmieszna byłaby, gdyby dla nas nie oznaczała konieczności zapłacenia ogromnych pieniędzy za nic – dodają.
Ogromna kwota za nic?
Prawnicy „Vita Fruit” podobnie jak „Holtedu” napisali już „tony” pism i odwołań do Urzędu Celnego i Izby Celnej w Przemyślu. – Nic to nie daje, Urząd Celny nadal domaga się od nas pieniędzy za rzekome „zaległości” – opowiada I. Skibicki. – Już zapłaciliśmy za nic 1,5 mln złotych, a z naszych wyliczeń wynika, że nieuzasadnione naszym zdaniem roszczenia Służby Celnej wobec naszej firmy sięgać będą łącznie około 3,5 mln złotych – dodaje Siwiec.
Celnicy nie tylko nie „odpuszczają” „Vita Fruit” w sprawie rzekomych należności, ale także, chyba by „dobić” polską firmę, zawiesili jej możliwość korzystania z tzw. uproszczonych procedur celnych. – Nie zgadzamy się z tą decyzją i złożyliśmy od niej stosowne odwołanie – informuje I. Skibicki. – Rzekome ryzyko związane z naszą firmą, na którym oparto zawieszenie, jest ocenione na podstawie domysłów i pomysłów przemyskiego UC – dodaje.
Na informacje z przemyskiej IC czekamy
Zapytaliśmy przemyską Izbę Celną o szczegóły związane ze sprawą „Vita Friut”, ale do czasu ukończenia niniejszego tekstu nie otrzymaliśmy jeszcze informacji na ten temat. Natomiast na wstępie poinformowano nas, że możemy spodziewać się, iż nie będąc stroną w sprawie, niektórych informacji otrzymać nie możemy. Istotnie, prawo nakłada na ten organ wymóg zachowania tajemnicy skarbowej, choć szefostwo spółki zgadza się na ujawnienie owej tajemnicy dziennikarzom.
Prawnie czy bez prawnie do kieszeni „wpadnie”?
Jednakowoż tajemnicą nie jest, że kiedy pisaliśmy przy okazji „Holtedu”, cytując przytoczone przez Izbę Celną przepisy, celnikom opłaca się „ściągać” należności z firm, nawet gdy są one nienależne. Od „ściągniętej” należności celnik ma dodatkowe pieniądze, a jeśli okaże się, że należność „ściągnął” bezprawnie, to zwracać ich nie musi. „Dzięki” tak skonstruowanym przepisom „ściąganie” należności jest kuszące i… bezpieczne. Bowiem nawet jeśli firma odwoła się do sądu i wygra, to zapłacona bezprawnie należność odda jej zapewne z odsetkami podatnik, czyli każdy z nas. A „nagroda” dla celnika za „skuteczność w windykowaniu” zostanie w jego kieszeni.
Monika Kamińska



7 Responses to "Za „przekręty” ukraińskich celników płaci kolejna polska firma?"