Za trzy lata pijarzy będą uczyć dzieci

Do działki z obiektami pozostawionymi przez wojsku, na której ma powstać szkoła, prowadzi wąska zniszczona ul. Bałtycka. Nową drogę komunikującą placówkę edukacyjną z osiedlem ma wybudować miasto. Fot. Marcin Żminkowski
Do działki z obiektami pozostawionymi przez wojsku, na której ma powstać szkoła, prowadzi wąska zniszczona ul. Bałtycka. Nową drogę komunikującą placówkę edukacyjną z osiedlem ma wybudować miasto. Fot. Marcin Żminkowski

RZESZÓW. Padły kolejne deklaracje prezydenta Ferenca dotyczące budowy nowej szkoły na Wilkowyi.

Za trzy lata – z pierwszym szkolnym dzwonkiem 1 września 2018 roku mieszkańcy Wilkowyi będą mieli swoją szkołę. Takie deklaracje złożyli o. Józef Matras, prowincjał zakonu pijarów, oraz prezydent miasta Tadeusz Ferenc, podpisując w czwartek umowę.

O sprawie mieszkańców Wilkowyi pisaliśmy pierwsi i temat poruszaliśmy wielokrotnie. Osiedle Wilkowyja to ponad 5400 zameldowanych mieszkańców, a liczba ta wzrośnie dwukrotnie w najbliższych latach. Osiedle bardzo szybko się rozbudowuje, a przy ul. św. Kingi powstają nowe bloki. Na osiedlu brakuje przedszkola i szkoły. Wilkowyjanie o szkołę walczą od wielu lat, a swoje dzieci wożą do szkół na Słocinie i Pobitnem. Wilkowyja to jedyne duże osiedle Rzeszowa, które nie ma swojej szkoły.

Porozumienie to ważny krok
Jeszcze na początku marca urzędnicy miejscy nie widzieli szans na pomoc miasta w budowie szkoły dla mieszkańców osiedla, którą od lat chcieli wybudować ojcowie pijarzy, wychodząc naprzeciw potrzebom mieszkańców Rzeszowa, a zwłaszcza osiedla, na którym prowadzą swoją parafię. – Porozumienie oznacza wejście we współpracę pomiędzy miastem i zakonem pijarów, która wydaje się być obopólnie korzystna – mówi ojciec Józef Tarnawski, ekonom prowincji.

Miasto ma w swoich obowiązkach zapewniać dostęp do oświaty swoim mieszkańcom. Jak do tej pory nie wywiązywało się ono z tych obowiązków w stosunku do mieszkańców Wilkowyi. Pijarzy, chcąc wybudować taką szkołę, zabiegali o nią w ratuszu. Według podpisanego porozumienia, znaczna część kosztów powstania szkoły pozostaje po stronie zakonu, bo miasto ma zapewnić działkę o wartości 3 – 4,5 mln zł, a koszt budowy przez pijarów szkoły to około 20 mln zł. A to świetny interes dla miasta, które nie ponosi głównych nakładów finansowych.

Szkoła zamiast koszar
– Na osiedlu nie ma już wolnych terenów, na których można wybudować szkołę. Pozostała jedynie działka po koszarach wojskowych u wylotu ulicy Bałtyckiej zwana Starą Prochownią. Jednak ma on 7 ha, a jej właściciel chce ją sprzedać tylko w całości. Na budowę szkoły mają być przeznaczone 2 ha, które miasto przekaże pijarom. Pozostałe 5 ha ratusz rozdysponuje według własnego uznania. – Chcielibyśmy wybudować kompleks składający się ze szkoły podstawowej i gimnazjum na 600 uczniów – mówi o. Józef Tarnawski, ekonom prowincji. – Chcemy, by była to szkoła publiczna, czyli nieodpłatna działająca na takich zasadach jak inne szkoły, ale nie chcemy, by była to szkoła rejonowa. Ma być dostępna dla wszystkich, którzy chcą tam się uczyć – mówi ojciec Tarnawski.

Profil pijarski szkoły
– My, jako pijarzy kładziemy nacisk na trzy rzeczy. Kluczowa dla nas jest dobra edukacja i wysoki poziom nauczania. Po drugie, dobre wychowanie młodzieży z włączeniem w nie rodziców i trzeci wymiar to przekaz wiary, formacja religijna i ewangelizacja – wyjaśnia ojciec Tarnawski. – W szkole byłaby kaplica, msze święte, liturgia oraz życie Kościoła. Nauczyciele w naszych szkołach są świadkami wiary, natomiast wszystko odbywa się na płaszczyźnie wolności osobistej ucznia. Nie ma mowy o żadnej indoktrynacji – tłumaczy ojciec Tarnawski. Szkoła, zdaniem ojca ekonoma, ma być dla wszystkich, także dla dzieci deklarujących się jako niewierzące, jednak wszyscy będą zobligowani do poszanowania wartości chrześcijańskich.

Marcin Żminkowski

8 Responses to "Za trzy lata pijarzy będą uczyć dzieci"

Leave a Reply

Your email address will not be published.