
GÓRNO. Psychiatrzy twierdzą, że podpalacz jest niebezpieczny i w przyszłości może wyrządzić komuś krzywdę.
Do Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie trafiła długo oczekiwana opinia sporządzona przez biegłych lekarzy psychiatrów w sprawie mężczyzny, który w styczniu 2015 roku podpalił Dom Pomocy Społecznej w Górnie. W pożarze zginęły cztery osoby, a kilkanaście zostało rannych. Psychiatrzy uznali, że podopieczny DPS był w chwili podpalenia niepoczytalny. Jednocześnie stwierdzili, że podpalacz może ponownie wyrządzić komuś krzywdę i jest niebezpieczny. Przepisy zabraniają jednak na umieszczenie go w więzieniu.
Mężczyzna został przebadanych przez dwóch psychiatrów w obecności prokuratora na początku czerwca. Opinia w jego sprawie przyszła do prokuratury w czwartek, 18 czerwca. Była ona o tyle ważna, że decydowała o dalszym losie śledztwa. – Biegli uznali, ze mężczyzna był w chwili popełnienia tego czynu niepoczytalny, dlatego musimy zakończyć postępowanie i nie powstanie akt oskarżenia – tłumaczy Edyta Lenart, szefowa Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie.
Co się stanie z podpalaczem?
Dlaczego mężczyzna nie może trafić do więzienia? Art. 31. kodeksu karnego mówi wprost: „Nie popełnia przestępstwa, kto, z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem.”
– Co prawda decyzji o zakończeniu postępowania jeszcze nie ma, ale prawdopodobnie do końca czerwca śledztwo zostanie umorzone – tłumaczy prokurator Lenart.
Czy oznacza to, że podpalacz będzie korzystał z uroków wolności? Jak słyszymy od śledczych, ze względu na to, że mężczyzna, jak twierdzą biegli psychiatrzy, stwarza dla innych niebezpieczeństwo i może dokonać podobnego czynu w przyszłości, prokuratura złoży wniosek w jego sprawie do sądu. A sąd prawdopodobnie umieści go w szpitalu psychiatrycznym.
Nocny pożar w DPS
Przypomnijmy; do pożaru doszło 8 stycznia 2015 r. tuż po godzinie 2 w nocy. Do podpalenia budynku doszło w izolatce budynku. Pomimo tego, że na miejscu błyskawicznie pojawiło się 8 zastępów Państwowej Straży Pożarnej oraz 7 zastępów z OSP, w sumie 50 strażaków, to w pożarze zginęły trzy kobiety i mężczyzna, a szesnaście osób zatruło się gazami. Poszkodowani trafili do kilku szpitali na Podkarpaciu.
Grzegorz Anton



One Response to "Zabił cztery osoby. Nie trafi do więzienia"