Zabił z zazdrości żonę na oczach córki

Bezpośrednim powodem szału zazdrości był wyjazd kobiety. 40-latek przyznał się do popełnienia zbrodni i odmówił składania wyjaśnień. Nie protestował, gdy wyprowadzano go z sali na czas składania zeznań przez nieletnie córki. Fot. Bogdan Myśliwiec
Bezpośrednim powodem szału zazdrości był wyjazd kobiety. 40-latek przyznał się do popełnienia zbrodni i odmówił składania wyjaśnień. Nie protestował, gdy wyprowadzano go z sali na czas składania zeznań przez nieletnie córki. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG, MIELEC. Ruszył proces 40-latka oskarżonego o zabójstwo żony. Mężczyzna przyznaje się, że dopuścił się zbrodni.

Przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu rozpoczął się we wtorek (10.09.) proces 40-letniego mieszkańca Mielca, któremu prokuratura zarzuca zabicie 33-letniej żony. Jak wynika ze śledztwa i wyjaśnień oskarżonego, motywem zbrodni była zazdrość. Kobieta chciała bowiem wyjechać na dwudniową służbową wycieczkę.

Zdarzenia opisane aktem oskarżenia miały miejsce 19 października 2012 roku. We wtorek w sądzie prócz oskarżonego doprowadzonego z zakładu karnego stawiły się także dwie siostry, rodzice i dwie córki zamordowanej. Dziewczynki w wieku 10 i 14 lat na widok zakutego w kajdanki ojca mocno się rozpłakały, a wywołane przez sędzię prowadzącą sprawę, by weszły do sali rozpraw, powiedziały, że dopóki jest tam ich ojciec, to nie chcą wejść do środka. Na czas ich przesłuchania została więc decyzją sądu wyłączona chwilowo jawność rozprawy, a sam oskarżony wyprowadzony do pomieszczenia sąsiadującego z salą sądową.

To, co zeznały dziewczynki, zostało jednak później odczytane oskarżonemu. Szczególnie istotne dla sprawy są bowiem zeznania młodszej z córek, która była jedynym świadkiem zdarzenia.

Chciała wyjechać na służbową wycieczkę

Według ustaleń prokuratury, tragicznego dnia 33-letnia mielczanka szykowała się do wyjazdu służbowego. Miała jechać na wycieczkę do Kazimierza Dolnego. Gdy mężczyzna zauważył, że się pakuje, zdenerwował się. Wcześniej bowiem zadzwonił do jej miejsca pracy i ustalił, że wyjazd jest dopiero dzień później. Między małżonkami wywiązała się awantura. Kobieta weszła do łazienki i tam została zaatakowana nożem przez męża. 40-latek zadał kobiecie wiele ciosów. Zranił jej twarz, szyję i klatkę piersiową. Kobiecie udało się jeszcze uciec z łazienki. Upadła w przedpokoju, gdzie mąż kontynuował atak. Świadkiem całego dramatu była 9-letnia wówczas córka małżeństwa. Dziewczynka zeznała, że była przerażona, klęczała sparaliżowana i nie wiedziała, co robić. Zabójca po dokonaniu zbrodni wszedł do pokoju, przebrał się w czyste rzeczy i jak się potem okazało, poszedł na policję, by przyznać się do tego, co zrobił.

Był jak rozwydrzone dziecko i bardzo zazdrosny
O relacje między zamordowaną i oskarżonym sędzia prowadząca sprawę wypytywała siostry zmarłej oraz jej rodziców. Z ich spostrzeżeń wynika, że między małżonkami od dawna układało się źle. Mężczyzna nie pracował, był na utrzymaniu żony, która w przeciwieństwie do niego była bardzo pracowitą i dbającą o dobro dzieci osobą. 33-latka pracowała na etacie na kierowniczym stanowisku i prowadziła dodatkowo komis z odzieżą dziecięcą. Aby podwyższyć swoje kwalifikacje, kształciła się podyplomowo. Mężczyzna nie próbował dorównać żonie, nie zależało mu na pracy, dorabiał na skupie złomu, nie łożył na utrzymanie rodziny. Bywał przykry dla żony i dzieci, zdarzało mu się wypić, a po alkoholu nabierał “odwagi”, szydził, wyśmiewał się z całej rodziny i uważał, że jest lepszy niż inni. Był też o żonę chorobliwie zazdrosny. Nie podobało mu się, że wychodzi w sprawach zawodowych i towarzyskich. Chciał, by przebywała ona tylko w domu w jego towarzystwie. Po wybuchach zazdrości przepraszał, błagał o wybaczenie i przynosił prezenty. Żona litowała się. Jedna z sióstr zamordowanej przyznała, że mężczyzna zachowywał się jak rozwydrzone dziecko, bardzo bał się też, że żona go zostawi. Mówił, że jak nie będzie z nim, to nie będzie z nikim. Zdarzało się, że groził jej nożem.

Bardzo tęsknią za mamą
Po tragedii, z której rodzina nie może otrząsnąć się do dzisiaj, córki małżeństwa T. pod swój dach przyjęła jedna z sióstr zamordowanej. Dziewczynki od chwili zdarzenia znajdują się pod opieką psychologa. Tragedia, jaką przeżyły, na długo naznaczy ich życie. Babcia dziewczynek nie kryła we wtorek w sądzie, że nigdy nie wypytywała młodszej z wnuczek o to, co się wtedy stało. Słuchała natomiast, gdy dziewczynka powoli się otwierała. Kobieta przyznała także, że zięć od chwili aresztowania nie podjął żadnej próby kontaktu z dziewczynkami. Nie wysłał listu, nie prosił o rozmowę. One same także się o niego nie wypytują, bardzo natomiast tęsknią za mamą. Wiedzą, że były dla niej najważniejsze i bardzo im jej brakuje.

Na 40-latku ciąży zarzut zabójstwa. Zdaniem prokuratury, w chwili popełnienia zbrodni miał on jednak ograniczoną poczytalność. Jeżeli sąd uzna, że nie jest to okoliczność łagodząca, to mężczyzna może trafić za kraty na nie mniej niż 8 lat, a nawet na dożywocie.

Małgorzata Rokoszewska

One Response to "Zabił z zazdrości żonę na oczach córki"

Leave a Reply

Your email address will not be published.