Zabójcza prędkość

Bmw, którym kierował Mateusz, wypadło z drogi i roztrzaskało się o przydrożne drzewo. Dwie 20-latki, które przeżyły wypadek, do dzisiaj pozostają pod opieką lekarzy i walczą o powrót do zdrowia. Fot. OSP Jabłonica Polska

Jak ustalili biegli, 22-letni kierowca miał na liczniku sporo ponad sto kilometrów, kiedy wypadł z drogi i roztrzaskał samochód o drzewo.  Na miejscu zginął kierowca i 20-letni pasażer, dwie 20-latki odniosły bardzo poważne obrażenia, do dzisiaj są pod opieką lekarzy. 

Do tragicznego wypadku doszło 24 lipca około godziny 23 w Jabłonicy Polskiej (powiat brzozowski). Czwórka młodych ludzi jechała osobowym Bmw, kierowali się od strony Krosna w kierunku Domaradza. W pewnym momencie auto z dużą prędkością wypadło z drogi, obróciło się w powietrzu, dachem uderzyło w drzewo i zsunęło się do przydrożnego wąwozu. 

Na miejscu zginął 22-letni Mateusz, który tego wieczoru siedział za kierownicą i 20-letni Wojtek. Obaj byli strażakami ochotnikami. Dwie 20-latki – Agnieszka i Arianna, które siedziały z tyłu, odniosły bardzo poważne obrażenia i trafiły do szpitali. Do dzisiaj pozostają pod opieką lekarzy. 

Kierowca sprawcą wypadku

Śledztwo w sprawie tragicznego wypadku prowadziła Prokuratura Rejonowa w Brzozowie. Powołała w sprawie szereg biegłych, na podstawie otrzymanych opinii umorzyła śledztwo z powodu śmierci sprawcy wypadku, którym uznany został 22-letni kierowca. 

– Bezpośrednią i jedyną przyczyną zaistniałego wypadku było niewłaściwe zachowanie się na drodze kierowcy, który prowadząc auto na prostym odcinku drogi ze znaczną prędkością, nie zachował wymaganej ostrożności, przez co doprowadził do utraty panowania nad pojazdem, a w konsekwencji do przemieszczania się pojazdu poza jezdnię, jego przewrócenia i uderzenia o przeszkodę – cytuje opinię biegłego z zakresu ruchu drogowego, na podstawie której śledztwo zostało umorzone, szef brzozowskiej prokuratury, Zbigniew Piskozub. 

Do wypadku doszło za wzniesieniem, na którym jest zakręt. Wiedzie do niego długa prosta. Warunki drogowe w dniu wypadku były bardzo dobre, jezdnia była sucha, nawierzchnia na tym odcinku drogi jest równa, pobocza zabezpieczone barierkami. 

Auto było sprawne

Biegły wykluczył, że to stan techniczny samochodu był przyczyną wypadku. – Zarówno układ kierowniczy jak i hamulcowy w chwili zdarzenia były sprawne. To wykluczyło hipotezę, że do wypadku mogła doprowadzić awaria pojazdu – komentuje prokurator. 

Grubo ponad setka na liczniku

Biegłym nie udało się za to ustalić dokładnej prędkości, z jaką jechał 22-latek. W opinii oszacowali ją jako „znaczną ponad sto kilometrów”. – Biegli z zakresu wypadków drogowych nie znaleźli na miejscu zdarzenia żadnych śladów hamowania, co uniemożliwiło im ustalenie dokładnej prędkości. Samochód wypadł z jezdni z ogromną prędkością i wytracał ją dopiero po zderzeniu z przeszkodami – powiedział Super Nowościom Zbigniew Piskozub. Prokurator dodaje, że w miejscu gdzie doszło do wypadku dopuszczalna prędkość to 50 km/h. 

Badania wykazały, że w chwili wypadku kierowca był trzeźwy. 

Na podstawie zebranych materiałów prokuratura zdecydowała o umorzeniu śledztwa z powodu śmierci sprawcy wypadku.

Martyna Sokołowska

2 Responses to "Zabójcza prędkość"

Leave a Reply

Your email address will not be published.