Zabójstwo w Straszydlu – śledztwo trwa

Na pogrzeb Renaty Sz. (40 l.+) przyszły tłumy ludzi. Mieszkańcy Straszydla mówili zgodnie, że była porządną kobietą, za to jej męża wyzywali od najgorszych. Fot. Wit Hadło
Na pogrzeb Renaty Sz. (40 l.+) przyszły tłumy ludzi. Mieszkańcy Straszydla mówili zgodnie, że była porządną kobietą, za to jej męża wyzywali od najgorszych. Fot. Wit Hadło

STRASZYDLE. Kilka ekspertyz oraz protokół sekcji zwłok być może dadzą odpowiedź, co się wydarzyło za drzwiami domu w Straszydlu.

Na początku kwietnia tego roku doszło do bulwersującego opinie społeczną zabójstwa w miejscowości Straszydle.

Renata Sz. (40 l.+) została ugodzona nożem w brzuch, obok niej leżał jej mąż Bogdan Sz. (45 l.), który także miał ranę ciętą brzucha. W poważnym stanie został przewieziony do szpitala, a następnie został przetransportowany do szpitalnego oddziału aresztu śledczego w Krakowie. Czy jeszcze żyje? Czy śledczy wiedzą już, co się tak naprawdę stało w domu?

Na początku kwietnia funkcjonariusze zostali zawiadomieni przez operatora Centrum Powiadamiania Ratunkowego o dziwnym telefonie. – Pomimo braku kontaktu było jasne, że ktoś, kto dzwonił może znajdować się w sytuacji zagrażającej zdrowiu lub życiu – mówił wówczas podkomisarz Adam Szeląg z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.

Policjanci ustalili współrzędne geograficzne skąd wykonano połączenie. Wskazywały one na Straszydle lub okolice tej miejscowości. Pojechały tam policyjne patrole. Kierując się wskazaniami GPS policjanci zawężali krąg poszukiwań. Gdy trafili pod adres, z którego dzwoniono, Renata Sz. leżała na łóżku z wbitym nożem w brzuch. Obok leżał jej mąż, także z wbitym nożem w brzuch. Kobieta nie żyła, mężczyznę zaś odwieziono do szpitala. Bogdan Sz. usłyszał wówczas zarzut zabójstwa i trafił do szpitalnego oddziału aresztu śledczego.

Jak doszło do wbicia noża Bogdanowi Sz.?
Był poważnie ranny, a jeszcze w rzeszowskim szpitalu przeszedł operację. – Mężczyzna żyje i ma przedłużony areszt śledczy do 8 października 2013 roku – tłumaczy Edyta Lenart, szefowa Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie. – Nic się nie zmieniło także w kwestii postawionego mu zarzutu zabójstwa – dodaje.

Wciąż jednak pozostaje pytanie, czy to sam Bogdan Sz. wbił sobie nóż w brzuch chcąc popełnił samobójstwo, czy to żona podczas szarpaniny wbiła mu ostrze. – Tego jeszcze nie wiemy. Na razie czekamy na ekspertyzy daktyloskopijne, genetyczne, toksykologiczne oraz protokół sekcji zwłok kobiety – dodaje prokurator Lenart.

Ekspertyzy wykonywane są w Krakowie, więc należy liczyć się z tym, że wydanie opinii potrwa jeszcze wiele długich miesięcy, a dopiero wówczas będzie mógł zostać sporządzony akt oskarżenia. A wówczas Bogdan Sz. trafi przed sąd. Grozi mu dożywocie.

Grzegorz Anton

Leave a Reply

Your email address will not be published.