
TARNOBRZEG. Zwykli obywatele potrafią sobie radzić i bezbłędnie punktują tych, którzy fundują im absurdy inwestycyjne.
Na tarnobrzeskim osiedlu Serbinów przechodnie otrzymali w ostatnim czasie do dyspozycji nową nawierzchnię ulicy, miejsca parkingowe i… niedokończony chodnik, do którego jeden z mieszkańców skompletował gustowne dywany.
Operatywny mieszkaniec nie mógł patrzeć jak po deszczu panowie w eleganckich butach i panie na obcasach oraz dzieci muszą przeprawić się przez błoto, by z parkingu dostać się na chodnik. Wykonawca inwestycji pozostawił ją bowiem nieskończoną.
– Położyłem dywany, bo błoto było. Po deszczu można się było „ślizgnąć”. A tak wziąłem takie dywany, jeden akurat leżał w śmietniku. I teraz można elegancko chodzić. Od czasu do czasu jeszcze odkurzę i będzie dobrze – przyznaje z przymrużeniem oka pomysłowy mieszkaniec ulicy Prusa.
Inwestycja na osiedlu Serbinów to wspólna praca miasta i Tarnobrzeskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Prezes spółdzielni, Tomasz Lenard, wyjaśnia, że inwestycja nie została jeszcze zakończona. Będzie zrobiony w tym miejscu jeszcze chodnik za parkingiem do śmietnika. Prezydent Grzegorz Kiełb odniósł się do chodnika z dywanami także na wtorkowej sesji Rady Miasta i przyznał, że winę za powód do kpin dla mieszkańców ponosi poprzednia ekipa rządząca. Były prezydent, a obecny radny Norbert Mastalerz komentując sprawę na jednym z portali społecznościowych przyznał natomiast, że gdyby naczelnikiem wydziału inwestycji była naczelniczka, którą on mianował za swoich rządów na pewno nie doszłoby do takiej sytuacji.
mrok


