Zabrakło tylko zwycięstwa

Punkt zdobyty w sobotnim pojedynku z Bytovią nie wystarczył „Stalówce” do wydostania się ze strefy spadkowej. Nz. Szymon Jarosz, który przed przerwą mógł wpisać się na listę strzelców. Fot. Bogdan Myśliwiec (2)

STAL STALOWA WOLA – BYTOVIA. Blisko 3,5 tysiąca kibiców obejrzało pierwszy od ponad 2,5 roku mecz ligowy w Stalowej Woli.

Piłkarze Stali Stalowa Wola po 917 dniach wrócili w sobotę na stadion przy ul. Hutniczej. Mimo nie najlepszej pogody, inauguracja Podkarpackiego Centrum Piłki Nożnej wypadła okazale, ale do pełni szczęścia zabrakło wisienki lub jak kto woli truskawki na torcie w postaci zwycięstwa podopiecznych Szymona Szydełki.

– Przede wszystkim chciałbym pogratulować tak pięknego obiektu, jaki powstał w Stalowej Woli, dzięki czemu gospodarze mogli zagrać u siebie po tak długim rozbracie z tym stadionem – mówił na pomeczowej konferencji prasowej Adrian Stawski, trener Bytovii. I rzeczywiście nie sposób się z nim nie zgodzić. Uroczysta oprawa, pokaz fajerwerków, blask jupiterów i wreszcie blisko 3,5 tys. spragnionych ligowego futbolu kibiców, których od przyjścia na stadion nie odstraszyła nawet paskudna pogoda. – Chciałem przede wszystkim pogratulować organizatorom tego meczu, którzy stanęli na wysokości zadania. Wszystko było dograne na tip top. Taki drobny kamyczek to tylko to, że pogody nie załatwili ale na to chyba za bardzo nie mieli wpływu – żartował po meczu Szymon Szydełko, trener Stali. Gospodarze wyszli na spotkanie mocno zmotywowani, co jednak w pierwszych 10 minutach chyba bardziej przerodziło się w boiskową tremę. W tym bowiem okresie go goście prezentowali się lepiej, jednak poważniej nie zagrozili debiutującemu w bramce Stali Dawidowi Pietrzkiewiczowi. Później, zgodnie z oczekiwaniami do głosu doszli gospodarze, jednak dogodnej sytuacji nie wykorzystał najpierw Michał Fidziukiewicz, a chwilę później Szymon Jarosz. Po niespełna pół godzinie gry powinno być już jednak 1-0, ale tym razem minimalnie chybił Piotr Witasik. Po przerwie miejscowi, niesieni głośnym dopingiem swoich kibiców, jeszcze odważniej ruszyli na bramkę rywala. Mimo trudnych warunków atmosferycznych, stalowowolanie uparcie dążyli do zdobycia upragnionej bramki. Szczęście było blisko zwłaszcza w 78. min, kiedy to z dystansu huknął Piotr Zmorzyński, ale minimalnie niecelnie. 4 minuty później miejscowi musieli nieco zweryfikować swoje plany, bowiem drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Szymon Jopek. – Na pewno jednak doceniamy punkt, jaki tutaj zdobyliśmy ale żałujemy też trochę, że w końcówce, gdy graliśmy z przewagą jednego zawodnika, nie udało nam się strzelić tej zwycięskiej bramki. Mecz na pewno ciężki, toczony w trudnych warunkach. Wiedzieliśmy, że Stal to jest troszeczkę inny zespół, niż jesienią. Dobrze się do niego przygotowaliśmy, ale mimo tego sytuacji bramkowych za dużo nie było – komentował szkoleniowiec przyjezdnych. Co ciekawe, gospodarze mimo gry w osłabieniu, ciągle byli niebezpieczni, jednak w ich poczynaniach zabrakło przysłowiowej kropki nad „i”. Tę mogli i wydawało się nawet, że postawili goście, którzy umieścili nawet piłkę w bramce Stali, ale wcześniej sędzia odgwizdał pozycję spaloną jednego z graczy Bytovii. – Aura pokrzyżowała nieco jakość tego meczu, bo wg mnie spotkały się dwie bardzo dobre drużyny, które mały sporo do pokazania, a trochę w tym przeszkadzał im wiatr. Z czasem mecz przerodził się w taki troszeczkę mecz walki ale jestem bardzo dumny z mojego zespołu, jak reagował na te trudne sytuacje, jak zareagował po czerwonej kartce. Na koniec bardzo chciałem podziękować kibicom za to, jakie piękne święto dzisiaj zrobili. Dla takich chwil warto żyć, warto być trenerem, warto być piłkarzem, bo to jest chyba rzecz nie do opisania, jeżeli tak jak w moim przypadku, stoi się przy ławce rezerwowych i widzi to, co kibice wyprawiają, jak nas wspierają. Tak więc ogromne brawa dla nich, podziękowania i prosimy o jeszcze więcej – zakończył Szymon Szydełko, opiekun „Stalówki”.

STAL ST. W. 0
BYTOVIA 0
STAL ST. W.: Pietrykiewicz – Mroziński, Jarosz, Witasik, Sobotka, M. Płonka (76. Stelmach), Jopek, Szifer (67. Zmorzyński), Chromiński (67. Ciepiela), T. Płonka, Fidziukiewicz (88. Śpiewak)
BYTOVIA: Gostomski – Deleu, Bąk, Mamić, Literacki, Bielawski (65. Kwiatkowski), Lech, Zawistowski, Feruga (90. Wolski), Ameyaw, Czubak.
Sędziował Damian Gawęcki (Kielce). Żółte kartki: Jopek, M. Płonka, T. Płonka, Pietrzkiewicz – Ameyaw. Czerwona kartka Jopek (81. – druga żółta). Widzów 3345.

mj

Sobotnia inauguracja Podkarpackiego Centrum Piłki Nożnej wypadła okazale.

Leave a Reply

Your email address will not be published.