
MISTRZOSTWA ŚWIATA. Inauguracja, jakiej jeszcze w historii nie było.
– Zaczynamy od pojedynku z najtrudniejszym rywalem w I fazie turnieju. Miejmy tylko nadzieję, że ten początek będzie dla nas szczęśliwy. Zwycięstwo dość mocno otworzy nam drogę do walki o najwyższe cele – mówi przed inauguracyjnym meczem mundialu z Serbią, rozgrywający Paweł Zagumny.
Spotkanie Polska – Serbia (mecz poprzedzi ceremonia otwarcia o godz. 18.30) rozegrane zostanie na Stadionie Narodowym w Warszawie, który zmienił się w halę sportową. Sobotni mecz obejrzą 62 tys. widzów, z czego aż 11 tys. (tyle, ile mieści katowicki Spodek, gdzie odbędzie się finał) z trybun wybudowanych na płycie stadiony. Mecz otwarcia piłkarskiego Euro 2012 na Stadionie Narodowym Polska – Grecja obejrzało 58500 kibiców, teraz będzie ich o 3,5 tys. więcej, choć niektóre miejsca stałe na widowni zostały wyłączone ze sprzedaży, tak, by kibice nie mieli ograniczonej widoczności.
Najlepsza motywacja
– Nie można chyba marzyć o lepszej motywacji niż pełen Stadion Narodowy – mówi przed meczem z Serbią środkowy polskiej reprezentacji, Marcin Możdżonek i dodaje. – Zresztą sama organizacja mistrzostw świata w Polsce jest najlepszą motywacją, żeby dać z siebie wszystko. To będzie bardzo zacięty turniej. Poziom siatkówki bardzo się wyrównał. Jest osiem zespołów, z których każdy może wygrać z każdym i sięgnąć po końcowy sukces – mówi Możdżonek.
Wielka niewiadoma
Inauguracyjny rywal biało-czerwonych – Serbia, ma już za sobą grę na piłkarskim stadionie. Przed dwoma laty zespół trenera Igora Kolakovica rozgrywał półfinał, a potem mecz o brąz na stadionie Parken w Kopenhadze. – To nie było to samo co teraz – mów Aleksandar Atanasijević, atakujący reprezentacji Serbii. – Boisko było jednak tak ustawione, że, wszystko działo się na połowie stadionu. Teraz to będzie coś zupełnie innego, a do tego komplet publiczności. To będzie wielki zaszczyt zagrać w takim meczu, który dla obu drużyn będzie wielką niewiadomą na tak ogromnym obiekcie, choć może rywale będą mieli za sobą jeden trening więcej – stwierdza były zawodnik PGE Skry Bełchatów.
Pokerowa zagrywka
Serbowie to brązowy medalista poprzednich mistrzostw świata, który od mundialu w 1998 roku zawsze jest w czołowej czwórce turnieju. – Inauguracyjny mecz z Serbią to jest pokerowa zagrywka, bo w przypadku porażki będziemy nadal grać z nożem na gardle. Trzeba będzie być maksymalnie skoncentrowanym. Choć to tylko pierwszy mecz, bardzo dużo będzie zależało od jego wyniku. Jeśli wygramy, nabierzemy wtedy wiatru w żagle i pojedziemy na nim dalej – twierdzi Paweł Zagumny.
Grać do 21 września
– Wiemy, że nie jesteśmy w gronie kandydatów do złota, ale mamy wielkie pragnienie, tak jak to miało miejsce przed rokiem na MĘ, żeby wywalczyć medal. Życzymy sobie, aby grać w tym turnieju do 21 września – mówi Igor Kolaković, trener reprezentacji Serbii. – Nasz zespół jest w stanie pokonać każdego rywala, ale jak będzie w taki długim i wyczerpującym turnieju nie jest łatwo prognozować. Mam nadzieję, że moi zawodnicy zrobią wszystko, żeby osiągnąć sukces – stwierdza Kolaković.
Po meczu z Serbią biało-czerwoni przeniosą się do Wrocławia, gdzie zmierzą się kolejno z Australią, Wenezuelą, Kamerunem i Argentyną. Do II rundy awansują cztery najlepsze zespoły.
Rafał Myśliwiec


