
STALOWA WOLA. Najpierw nieoficjalnie, a potem już zupełnie jawnie przyszła informacja, że największy opozycjonista zechce wyprzeć z gabinetu Andrzeja Szlęzaka.
Komitet Polityczny PiS przedstawił swoich kandydatów na prezydentów w 60 miastach Polski. Komitet ujawnił tylko kilkanaście nazwisk, w tym Andrzeja Szlachtę, jako kandydata na włodarza Rzeszowa, i Pawła Krzanowskiego, który chce znów powalczyć o główny gabinet w Krośnie. Bokiem, czyli przez strony młodzieżówki PiS, wylazło, że o prezydenturę w Stalowej Woli będzie zabiegał Lucjusz Nadbereżny. W poniedziałek stalowowolski oddział partii potwierdził tę informację.
Na liście KP PiS nie ma żadnych niespodzianek. No, może poza Jackiem Sasinem, który będzie szturmował magistrat w stolicy. Kandydatury Szachty i Krzanowskiego u nas były pewniakami.
Szlęzak ma czas, radny już rozpoczął kampanię
Od miesięcy w Stalowej Woli mówiło się o kandydacie Nadbereżnym. Działacz PiS-owskiej młodzieżówki i lider miejski partii Kaczyńskiego w ostatnich miesiącach robił oszałamiającą karierę. Z radnego miejskiego i dyrektora biura poselskiego wszedł na stołek dyrektora WORD w Tarnobrzegu, by po kilku miesiącach zostać dyrektorem departamentu organizacyjnego w Urzędzie Marszałkowskim. – To po to, żeby miał start z lepszej pozycji na prezydenta miasta albo później na posła – mówił nam zaufany działacz stalowowolskiego PiS. Sam zainteresowany wił się jak piskorz przed prostą odpowiedzią. Ta przyszła w niedzielę „z Polski”.
– Startuję w wyborach na prezydenta, ponieważ mam konkretny plan dobrych zmian dla Stalowej Woli – przyznał w poniedziałek Lucjusz Nadbereżny. Zarys programu 29-letniego kandydata jest na razie ogólnikowy, ale w trakcie kampanii zostanie uszczegółowiony. Ta na dobre rozpocznie się na początku jesieni, ale pod koniec lata ujawniać się będą pozostali kandydaci. Z otoczenia Andrzeja Szlęzaka, urzędującego prezydenta, usłyszeliśmy, że na razie wszystko układa się po ich myśli. Szlęzak nie zbladł, gdy dowiedział się o kandydaturze Nadbereżnego. – W PiS nie ma znaczenia kto idzie do wyborów – tak prezydent Stalowej Woli skomentował doniesienia z Warszawy. – Tam decyduje instynkt stadny i równie dobrze kandydatem może być koń, żyrafa albo słoń. Niech sobie wybierają kogo chcą, ale i tak prawdziwych wyborów dokonają ludzie spoza ich partii.
Szlęzak nie odpowiedział, czy będzie zabiegał o czwartą kadencję. – Na decyzję mam jeszcze czasu, że ho, ho – skwitował.
Jerzy Mielniczuk



4 Responses to "Zaczęła się walka o władzę w mieście"