
III LIGA. Karpaty uciekną czy Stal doskoczy? W Krośnie hit rundy.
Wiosna w trzeciej lidze nie mogła się rozpocząć od mocniejszego uderzenia. W niedzielne południe w Krośnie, do bramki przeciwnika strzelać będą piłkarze lidera i wicelidera. Karpaty przystąpią do meczu z 8-punktową przewagą nad Stalą Rzeszów, usatysfakcjonuje ich więc remis.
– Mamy przewagę psychologiczną. Stal musi wygrać, my możemy – podkreśla trener Karpat Szymon Szydełko.
– Jeśli opiekun gospodarzy uważa, że jego drużyna znajduje się w komfortowym położeniu, to gratuluję poczucia humoru – ripostuje szkoleniowiec Stali Marcin Wołowiec. Temperatura spotkania jest więc odpowiednio wysoka, jak na hit rundy przystało.
Kopanina czy gra w piłkę?
Pierwszy mecz po zimowej przerwie, ogromna stawka, rachunki do wyrównania – kibiców nie trzeba było zachęcać do kupna biletów. Mobilizują się miejscowi i ci z Rzeszowa, na trybunach padnie rekord frekwencji. Która z drużyn szybciej opanuje nerwy i lepiej poradzi sobie z presją? – My wielkiego ciśnienia nie odczuwamy. Dla zawodników z Krosna trudniejsze są derby ze Stalą Sanok, graliśmy też u siebie z Resovią, gdy ta walczyła o pierwsze miejsce. Wtedy też przyszło mnóstwo ludzi, ale moim chłopakom trema nie spętała nóg. Teraz będzie podobnie – przekonuje Szydełko.
– Ten mecz od dawna budzi emocje. Nawet gdybyśmy próbowali, nie uda się nam wyciszyć, więc nie ma innej opcji: piłkarze muszą stawić czoła presji i oczekiwaniom – dodaje Wołowiec. Ale wątpliwości posiada. – Obawiam się, że ranga meczu może sparaliżować obie jedenastki. Jeśli tak się stanie, zamiast piłki obejrzymy kopaninę. Jesteśmy zresztą przygotowani na twardą walkę. Widzieliśmy Karpaty w dwóch ostatnich sparingach, to drużyna preferująca fizyczny futbol. Mniej jest w tym wszystkim polotu, a więcej walki w parterze.
W trupach nie grzebie
Jak zatem starcie pierwszej drużyny z drugą może wyglądać? Karpaty raczej się nie otworzą. To Stal musi ścigać przeciwnika, a więc i podjąć ryzyko. – Taktyka? Powiem tylko, że remis nas urządza – uśmiecha się znacząco opiekun Karpat, który nie skorzysta z Łukasza Krzysztonia. W umowie sprowadzonego ze Stali pomocnika znajduje się klauzula, iż nie może zagrać przeciwko swojemu byłemu klubowi. W obozie biało-niebieskich ze stolicy Podkarpacia nikt nie pauzuje za kartki ani nie narzeka na zdrowie. Oczywiście poza tymi, którzy leczą się od dłuższego czasu. – Zrobimy wszystko, by zmniejszyć stratę punktową. Jeśli przegramy, Karpaty odskoczą na 11 punktów i ciężko będzie ich dogonić. Choć w piłce nożnej nie takie rzeczy się zdarzały. Jak Stal Mielec awansowała do drugiej ligi, miała na półmetku 8 punktów straty do Tomasovii. Tego się trzymajmy! – podkreśla Marcin Wołowiec.
Za Stalą przemawia historia. Po raz ostatni Karpaty pokonały rzeszowian w kwietniu 1993 roku, na zapleczu ekstraklasy. W sierpniu 2014 roku stalowcy wygrali 2-0, strzelając gole w ostatnim kwadransie. – Nie grzebię w trupach. Dla mnie liczy się przyszłość – ucina trener Szymon Szydełko.
Tomasz Szeliga


