
PODKARPACIE. – Absolutnie nie powinno tak być, bo poczta z sądu to nie pocztówki – krytykuje sytuację z dostarczaniem korespondencji Lech Skierczyński, dziekan Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w Rzeszowie.
Pojawiają się już pierwsze przypadki odwołania sądowych rozpraw z powodu zmiany dostawcy przesyłek sądowych z Poczty Polskiej na Polską Grupę Pocztową. Choć w sądach na Podkarpaciu jeszcze jest spokój, to Paweł Janda, prezes Sądu Rejonowego w Rzeszowie twierdzi, że ewentualne problemy będą widoczne dla sądu dopiero w lutym.
W dwóch sądach na Lubelszczyźnie z powodu niedoręczonej korespondencji trzeba było odwoływać rozprawy. Problemem są również zwrotki, które docierają do sądów. To dowody na osobiste odebranie przesyłki z datą i podpisem. Dzięki temu sądy wiedzą, co się dzieje.
W sądach cisza, ale skarżą się adwokaci
Jak wygląda sytuacja na Podkarpaciu? W Tarnobrzegu wszystkie rozprawy, które teraz się odbywają, wyznaczone były jeszcze w grudniu, kiedy wezwania do sądu dostarczała Poczta Polska i nie zauważono żadnych problemów. Podobnie sprawa wygląda w Rzeszowie.
– Jeżeli chodzi o Sąd Okręgowy, to na razie nie mamy żadnych problemów – mówi sędzia Marzena Ossolińska-Plęs, rzecznik Sądu Okręgowego w Rzeszowie.
Żadnego konkretnego przypadku, który przemawiałby na niekorzyść usług wykonywanych przez PGP, nie może również przytoczyć Teresa Trzeciak, dyrektor Sądu Rejonowego w Rzeszowie. Fatalnie jednak usługi nowego dostawcy oceniają sami prawnicy i radcowie prawni, którzy do Okręgowej Izby Radców Prawnych w Rzeszowie zgłosili już ponad 20 skarg.
– Absolutnie nie powinno tak być – powiedział nam w piątek Lech Skierczyński, dziekan Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w Rzeszowie. – Radcowie prawni zgłaszają mi skargi na konkretne przypadki – dodał.
To przede wszystkim nienależyte awizowanie przez doręczycieli przesyłek, kumulowanie przesyłek i nieterminowe ich dostarczanie.
– Kiedyś listonosz przychodził z listami codziennie, teraz dostawcy przychodzą raz na kilka dni, liczba przesyłek rośnie, a na te wszystkie listy trzeba przecież odpowiedzieć – wyjaśnia dziekan.
Radca prawny musi po wsi szukać sklepu
Problemem jest również brak odpowiednich warunków techniczno-biurowych dla awizowania tych przesyłek i brak podstawowych zasad anonimowości. Jako przykład Lech Skierczyński podaje sytuację, gdy adwokat dostał awizo, na których dowiedział się, że przesyłkę może odebrać w sklepie „U pana Węgrzyna”, jednak nie było żadnego adresu, gdzie ten punkt się znajduje. Kolejnym niezrozumieniem może być fakt, że przesyłki często są awizowane z punktach bankowych i bankopodobnych, gdzie radca prawny musi czekać w kolejce nawet kilkadziesiąt minut, bo ekspedientka obsługuje kredytobiorcę.
Blanka Szlachcińska



12 Responses to "Zaczynają się problemy z doręczaniem listów sądowych"