
TARNOBRZEG. Sądowy finał sprawy, której akta mogą posłużyć jako sensacyjny scenariusz filmowy.
Reaktywowana przedwojenna spółka Giesche, której zarząd na podstawie kolekcjonerskich akcji domagał się gigantycznych odszkodowań za majątek znacjonalizowany w PRL, została wykreślona z Krajowego Rejestru Sądowego.
Sprawa ta trafiła do tarnobrzeskiej Prokuratury Okręgowej jeszcze w 2009 roku. Z dokumentów, które otrzymali wówczas śledczy wynikało, że spółka założona przez kilka osób, na podstawie przedwojennych dokumentów żąda od miasta Katowice zwrotu 30 procent nieruchomości należących od miasta. Akta sprawy mogłyby posłużyć na dobry scenariusz filmowy. Niestety, nie była to fikcja, a ludzie, których dotknęły żądania spółki, mieli poważne obawy co do swojej przyszłości.
Tarnobrzescy prokuratorzy wykonali w tej sprawie gigantyczną pracę. Musieli sprawdzić, czy żądania spółki to usiłowanie wyłudzenia kolosalnego majątku, czy jej przedstawiciele mają faktycznie prawo domagać się utraconego po wojnie mienia.
– Przed wojną duża część Katowic należała do bankowo – handlowo – produkcyjnej spółki Giesche – informowała Super Nowości ówczesna rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu Irena Mazurkiewicz-Kondrat. – Akcje spółki zostały oddane pod zastaw pożyczki, której rodzinie Habsburgów i Hohenzollernów udzielili Amerykanie. Po wojnie majątek ten został znacjonalizowany, ale rząd amerykański w imieniu swoich obywateli wystąpił do władz PRL o odszkodowanie za utracone mienie. Z polskiego budżetu wypłacono wtedy 40 mln dolarów w dwudziestu rocznych ratach. Po uregulowaniu żądań, rząd amerykański zwrócił Polsce akcje spółki.
Jak się jednak okazało, Skarb Państwa nie zadbał o to, aby zabezpieczyć te dokumenty i zadbać o to, aby nie trafiły one na rynek kolekcjonerski.
Z tego co ustalili śledczy, akcje trafiły w pewnym momencie na śmietnik, a potem do obrotu kolekcjonerskiego, gdyż, jak zapewnia prokuratura, były prawdziwym majstersztykiem drukarskim.
Spółkę Giesche próbowało wskrzesić pięć osób po to, by od Skarbu Państwa, miasta Katowice, Katowickiego Holdingu Węglowego i Hutniczo-Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej w Katowicach zażądać odszkodowania lub zwrotu majątku przedwojennej spółki, wartego 341 mln zł. Osoby, które przedstawiały się jako sukcesorzy praw majątkowych spółki Giesche SA wcześniej od kolekcjonerów nabyły przedwojenne, kolekcjonerskie akcje i na ich podstawie chciały uzyskać zwrot nieruchomości lub odszkodowania.
W 2014 r. katowicki Sąd Okręgowy uznał, że reaktywacja spółki Giesche była bezprawna. Sąd rozpoznawał odwołanie od decyzji sądu rejonowego, który uchylił swoje wcześniejsze postanowienie, zezwalające na odbycie walnego zgromadzenia akcjonariuszy spółki Giesche. Dało ono początek jej reaktywacji – wybrano zarząd, który następnie wystąpił o odszkodowanie lub zwrot majątku.
Sąd Okręgowy w uzasadnieniu wskazywał, że w tej sprawie swoich obowiązków nie dopełnił Skarb Państwa, bo nie umorzył akcji i nie dopilnował ich zniszczenia.
– Postanowienie sądu oznaczało, że walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki Giesche było nieważne, a zatem nieważny był wybór władz tej spółki i w konsekwencji zgłaszane przez spółkę roszczenia. Decyzja o wykreśleniu spółki z KRS zapadła 12 marca i nie jest prawomocna, wydaje się jednak, że ostatecznie kończy jej istnienie.
Małgorzata Rokoszewska



2 Responses to "Żądali gigantycznego majątku za przedwojenne akcje"