Zadbają, by Justyna Kowalczyk mogła po medale wyjechać

3. Batalion Inżynieryjny nie bez przypadku został ulokowany w Nisku. Mamy jeszcze sporo terenów zagrożonych powodziami, a wtedy - odpukać! - przychodzi liczyć głównie na żołnierzy. Fot. Jerzy Mielniczuk
3. Batalion Inżynieryjny nie bez przypadku został ulokowany w Nisku. Mamy jeszcze sporo terenów zagrożonych powodziami, a wtedy – odpukać! – przychodzi liczyć głównie na żołnierzy. Fot. Jerzy Mielniczuk

NISKO. Nasi saperzy zadomowili się w Małopolsce. Ledwo skończyli odbudowywać mosty zniszczone w poprzednich latach, już muszą naprawiać szkody po tegorocznych ulewach. Znaleźli się w nowym programie i pracy mają co niemiara.

Żołnierze z 3. Batalionu Inżynieryjnego z Niska kończą odbudowę mostu w Kasinie Wielkiej (Małopolska). Zerwały go wody maleńkiej Kasinczanki po totalnej ulewie nocą z 5 na 6 sierpnia br. Niżańscy saperzy mają szansę na przedłużenie pobytu z dala od jednostki, bo chcą ich zatrudnić jeszcze inne miejscowości doświadczone przez tę samą powódź. Tak już było w ub. roku, kiedy przyszło im odbudować aż cztery przeprawy w Małopolsce.

Kasina Wielka znana jest przede wszystkim z jej najsłynniejszej mieszkanki, czyli Justyny Kowalczyk. 6 sierpnia oglądaliśmy tę wieś w gm. Mszana Dolna, gdy przeszła przez nią fala powodziowa. Wszystkie media zamieściły wtedy zdjęcie wielkiej samochodowej betoniarki, której kabina zwisała bezładnie z zerwanego tuż przed pojazdem mostu. To właśnie ten most w pierwszej kolejności naprawiają nasi saperzy.

To ich piąty most w Małopolsce i na pewno nie ostatni
Na razie mieszkańcy kilku wsi przeprawiają się po betonowych płytach ułożonych w korycie Kasinczanki. Żołnierze budują obok most na drewnianych filarach, który tylko z nazwy będzie tymczasowy. Znając życie posłuży mieszkańcom Podtatrza wiele lat. Tym bardziej, że będzie miał nośność 15 ton. W Kasinie pod koniec sierpnia zamieszkało 15. żołnierzy z Niska. Zostali zakwaterowani w gospodarstwie agroturystycznym; wikt i opiekę medyczną zapewniają im władze gminy. Nie wypada dziwić się tej trosce samorządu Mszany, bo to i tak najszybsze i najtańsze rozwiązanie popowodziowego problemu.

Początkowo gmina chciała wypożyczyć od wojska składany most DMS-65. Jego koszty przerosły jednak możliwości samorządu, bowiem sam transport z Kazunia za Warszawą kosztowałby 80 tys. zł. Dochodził do tego prawie 4-milionowy weksel jako gwarancja zwrotu wojskowego mienia. Tego gmina nie mogła podpisać i górale przypomnieli sobie o żołnierzach z Niska, którzy od lata roku ubiegłego do tej wiosny odbudowywali cztery mosty w niedalekich od Mszany miejscowościach. Przedsiębiorczości od samorządowców z Mszany mogliby się uczyć nasi burmistrzowie i wójtowie. Potrzebne element do budowy mostu kupili na wolnym rynku, czyli dużo taniej. Cały most, łącznie z gościną naszych saperów, będzie kosztował niecałe 200 tys. zł. A burmistrz Mszany jeszcze wystąpił do rządu o zwrot tych pieniędzy. I ma rację. Gdy rozmawialiśmy z przedstawicielem mszańskiego magistratu, sprawa zwrotu pieniędzy jest pewna, a ociąga się tylko przez dymisję rządu premiera Tuska.

Manewry mają na terenach pożywiołowych
Odbudowa mostu w Kasinie Wielkiej odbywa się w ramach nowego programu naszej armii. Powstało w niej 5 Wojskowych Jednostek Odbudowy, które w przypadku klęsk żywiołowych mają pomagać w ewakuacji ludzi z terenów zagrożonych, dostarczać wodę i właśnie odbudowywać zniszczenia, a w przypadku powodzi najczęściej chodzi o mosty. MON przewidziało na ten cel specjalne pieniądze, za które kupowany jest specjalny sprzęt jak dźwigi, pompy czy podnośniki hydrauliczne. 3. BI z Niska jest jedną z pięciu takich jednostek.

Jerzy Mielniczuk

One Response to "Zadbają, by Justyna Kowalczyk mogła po medale wyjechać"

Leave a Reply

Your email address will not be published.