Zaginęła część dokumentacji

Wystąpiliśmy do byłego dyrektora o udostępnienie nam dokumentacji, ale niestety bez odzewu - twierdzi Edward Olejko, wiceburmistrz Sanoka (na zdjęciu z lewej). Fot. Martyna Sokołowska
Wystąpiliśmy do byłego dyrektora o udostępnienie nam dokumentacji, ale niestety bez odzewu – twierdzi Edward Olejko, wiceburmistrz Sanoka (na zdjęciu z lewej). Fot. Martyna Sokołowska

SANOK. Szukają nieprawidłowości w spółce „Park Wodny”.

Gdzie podziała się dokumentacja związana z działalnością spółki „Park Wodny” – zastanawiają się włodarze Sanoka. – Brakuje większości dokumentów, zostały tylko plansze – mówi Edward Olejko, wiceburmistrz Sanoka od spraw komunalnych. Wyjaśnianiem sprawy zajmie się policja.

Spółka „Park Wodny” powstała w 2009 roku. Prezesem zarządu spółki był Damian Delekta, były dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Sanoku. – Wystąpiliśmy z prośbą o udostępnienie przez pana Delektę dokumentacji spółki, ale do dzisiaj jej nie otrzymaliśmy – informuje Edward Olejko.

Gdzie są dokumenty?
– Pracownicy MOSiR-u mówią, że były dyrektor odchodząc z pracy zabrał całą dokumentację ze sobą. Zostały tylko plansze z wizualizacją sanockiego aquaparku – dodaje wiceburmistrz Sanoka od spraw komunalnych.

Delekta po niekorzystnym audycie z działalności placówki, w kwietniu tego roku został zwolniony z kierowniczej funkcji. W drugim konkursie na stanowisko nowego szefa MOSiR-u został wybrany Tomasz Matuszewski.

Próbowaliśmy poznać stanowisko dyrektora Delekty w sprawie „Parku Wodnego”, ale mimo wielokrotnych prób kontaktu od dwóch tygodni nie udało nam się z nim porozmawiać.

Nowe władze odstąpiły od budowy
Aby uregulować sytuację w spółce, 29 czerwca walne zgromadzenie wspólników powołało nowa radę nadzorczą, a ta nowy zarząd. – Ich funkcjonowanie nie pociąga za sobą konsekwencji finansowych – powiedział podczas czwartkowej sesji rady miasta Tadeusz Pióro, burmistrz Sanoka. Prezesem został Jan Paszkiewicz, ostatnio powołany na stanowisko prezesa Sanockiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej.

Aquapark, którego budową miała się zająć spółka „Park Wodny”, który do tej pory istniał jedynie na papierze, a dziś, jak wiadomo, nie powstanie w ogóle, kosztował podatników już 300 tysięcy złotych. Pieniądze zostały wydane na opracowanie i zorganizowanie konkursu na koncepcję budowy Wodnego Centrum Rekreacji Sportu i Rehabilitacji w Sanoku, bo tak po zmianie brzmiała pełna nazwa kompleksu basenów, który miał powstać w naszym mieście. Za dokument, który najprawdopodobniej trafi do kosza, zapłacili podatnicy.

Sto procent udziałów w spółce „Park Wodny” ma miasto. Jej kapitał to ponad 9 mln złotych. W styczniu tego roku władze na dwa lata zawiesiły działalność spółki i ze względów finansowych odstąpiły od budowy aquaparku.

Martyna Sokołowska

Leave a Reply

Your email address will not be published.