
JAROSŁAW. Kolejne zaginięcie w mieście.
Jarosławscy policjanci nieprzerwanie szukają zaginionego w marcu Zygmunta Kołodzieja. Na razie niestety bezskutecznie. Od poniedziałku (4 kwietnia) poszukiwali też kolejnego jarosławianina. 63-latek wyszedł z domu w piątek (1 kwietnia) wieczorem i ślad po nim zaginął. Jego ciało odnaleziono we wtorek (5 kwietnia) w powiecie przeworskim.
W miniony piątek około godz. 20 63-latek wyszedł z domu, wsiadł w swoje audi A4 koloru zielonego i odjechał w nieznanym kierunku. Gdy nie wrócił do poniedziałku i nie skontaktował się z rodziną oraz nie odebrał telefonu żona Józefa Kudły zawiadomiła policję. Ta sprawdzała wszystkie miejsca, do których mógłby udać się mężczyzna. Także tzw. przeworski trop. – Zwróciliśmy się do przeworskich policjantów o pomoc w poszukiwaniach – wyjaśniała podkom. Marta Gałuszka, oficer prasowa jaroslawskiej KPP. – Mamy bowiem informacje, że zaginiony mógł udać się do jednej z miejscowości na terenie tego powiatu. Jednak nikt go tam nie widział – tłumaczyła. We wtorek wczesnym popołudniem odnaleziono ciało mężczyzny w lesie w Jagielle (pow. przeworski). Rodzina potwierdziła, że jest to zaginiony 63-latek. Na razie nie znamy szczegółów dotyczących zgonu jarosławianina.
Jednocześnie jarosławska policja wspierana przez strażaków z Jarosławia i Przemyśla prowadzi dalsze poszukiwania zaginionego 3 marca Zygmunta Kołodzieja. Do poszukiwań używano już psa tropiącego, a także pomagali w nich z powietrza para- i motolotniarze z Jarosławskiego Aeroklubu. W poniedziałek (4 kwietnia) w okolicach, gdzie nad Sanem znaleziono wcześniej rzeczy zaginionego 69-latka pracowali płetwonurkowie z Przemyśla, sprawdzając koryto rzeki sonarem oraz policja z psem specjalizującym się w wykrywaniu woni ludzkich zwłok. Sprawdzono około 4 kilometrów brzegu Sanu, ale nie znaleziono niczego, co mogłoby wskazywać na to, co stało się z Zygmuntem Kołodziejem.
Monika Kamińska



