Zagrać jak za dawnych lat

Skrzydłowy Mateusz Cholewiak (biała koszulka) wraca do gry. Może rozrusza mielecką ofensywę. Fot. Bogdan Myśliwiec
Skrzydłowy Mateusz Cholewiak (biała koszulka) wraca do gry. Może rozrusza mielecką ofensywę. Fot. Bogdan Myśliwiec

PIŁKA NOŻNA. I LIGA. W Mielcu szykuje się pojedynek braci Głowackich: Piotra ze Stali i Pawła ze Stomilu.

Po 20 latach dojdzie ponownie do meczu Stali ze Stomilem Olsztyn. Wtedy w ekstraklasie mielczanie pokonali na własnym boisku drużynę z Warmii 1-0. W obozie beniaminka marzą, by w sobotę doszło do powtórki z historii.

Znicz Pruszków, MKS Kluczbork i właśnie Stal – te drużyny nie wygrały jeszcze meczu. – Dla nas to nowa sytuacja, przez ostatnie dwa lata porażki były czymś wyjątkowym. Uważaliśmy, że jesteśmy nieśmiertelni, ale życie okazało się brutalne. Choroby, kontuzje, wyższy poziom – to wszystko sprawiło, iż wpadliśmy w dołek – barwnie diagnozuje sytuację Janusz Białek, trener Stali. Na szczęście dostrzega też światełko w tunelu.

Bez lidera i napastników
Po fatalnych meczach z Wigrami (0-6) i Chrobrym (1-4) przyszedł bowiem całkiem niezły w Chojnicach. – To już był zwiastun lepszej gry. Co prawda, zapłaciliśmy za nieskuteczność, ale chłopcy się pozbierali i rywal nie miał z nami lekko – tłumaczy Białek. Trenera martwią dwie rzeczy: brak w składzie kontuzjowanego pomocnika Jakuba Żubrowskiego, który po odejściu Bartosza Nowaka i Andrei Prokica stał się niekwestionowanym boiskowym przywódcą, oraz posucha w ataku. – Różni zawodnicy dostają szansę, ale żaden nie przekonał. Mamy problem z napastnikami – przyznaje Białek, który kłopoty Stali przyrównał nawet do biblijnych plag egipskich.

Piłkarze beniaminka wydają się być w nie najgorszej kondycji psychicznej. – Jesteśmy zmobilizowani na pojedynek ze Stomilem. Sami musimy sobie pomóc. Nikt tego za nas nie zrobi – napastnik Dorian Buczek prezentuje bojową postawę.

Promocja za 200 tysięcy zł
Zespół z Warmii nie będzie łatwym przeciwnikiem. W Stomilu nie brakuje ogranych piłkarzy, żeby wspomnieć tylko Grzegorza Lecha (nie wiadomo czy zdąży się wykurować), byłego zawodnika Korony Kielce i najlepszego strzelca Rafała Kujawę mającego za sobą występy w Łódzkim Klubie Sportowym i GKS-ie Katowice. A przecież są jeszcze kreatywni Patryk Kun i Japończyk Tsubasa Nishi. Dodatkowym smaczkiem będzie pojedynek braci Głowackich: Pawła ze Stomilu i Piotra, który tego lata przeniósł się na Podkarpacie. Goście przyjadą do Mielca podrażnieni porażką z Miedzią, ale też podbudowani gestem miasta, które przekazało klubowi 200 tysięcy zł za promocję Olsztyna podczas rozgrywek I ligi. Stomil wychodzi na finansową prostą i raczej nie dojdzie już do sytuacji, jaka miała miejsce przed rozpoczęciem sezonu, gdy Komisja Licencyjna ukarała klub trzema ujemnymi punktami za niepłacenie świadczeń byłym pracownikom.

STAL – STOMIL
sobota, godz. 18

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.