
FORTUNA I LIGA. Drużyna z Niecieczy straciła tylko jedną bramkę. Czy Stal Mielec zrobi wyłom w murze?
– Na tym etapie rozgrywek, wynik meczu niewiele zmieni. To spotkanie jak każde inne – przekonuje przed wyjazdem do Niecieczy Artur Skowronek, trener PGE Stali Mielec. Można polemizować, gdyż naprzeciwko siebie staną faworyci do awansu.
– Spodziewam się ciekawego widowiska. Po obu stronach jest bowiem dużo jakości – kontynuuje Skowronek, zwracając uwagę na grę obronną przeciwnika. To największy atut Bruk-Bet Termaliki, która w czterech meczach straciła tylko jedną bramkę. Stało się to przed tygodniem w Chojnicach i wystarczyło do skromnego zwycięstwa gospodarzy.
Kalka sprzed lat
– Ten rezultat jest jednak mylący. „Słonie” zagrały na Pomorzu najlepszy mecz. W drugiej połowie przez 72 procent czasu posiadały piłkę, ale do siatki nic nie wpadło. Ekipa Piotra Mandrysza imponuje organizacją gry w defensywie. Jej przeciwnicy praktycznie nie stwarzają sytuacji – charakteryzuje lidera I ligi Piotr Pietras, dziennikarz „Dziennika Polskiego”. Na środku obrony Termaliki występuje Jonathan de Amo Perez. Hiszpan tego lata przeniósł się z Mielca do Niecieczy. Partneruje mu Artem Putiwcew, pierwszy zawodnik w historii klubu spod Tarnowa, który wystąpił w reprezentacji kraju (Ukraina – Cypr w 2016 roku). Putiwcew jest jedynym, obok łotewskiego napastnika Vladislavsa Gutkovskisa, zawodnikiem pracującym z Mandryszem podczas jego poprzedniego pobytu w Niecieczy. – Co ciekawe, Termalica gra identycznie jak pięć lat temu, gdy awansowała do ekstraklasy. To jak odbicie z kalki. Wyniki też są podobne. Wtedy pierwszej porażki doznali w dziesiątej kolejce – a jakże! – w Chojnicach 0-1 – śmieje się Piotr Pietras.
Powtórka z historii?
„Słonie” rozpoczęły sezon z przytupem, od zwycięstw nad Sandecją, Chrobrym i Zagłębiem. Stal uzbierała dwa punkty mniej, ale przewaga psychologiczna należy do niej. W ubiegłym sezonie biało-niebiescy dwukrotnie ograli Termalikę, decydujące gole strzelając w ostatnich minutach. Pojedynek z maja przy Solskiego przeszedł do kronik, bo zakończył się niespotykanym wynikiem 5-4. Goście trzykrotnie obejmowali prowadzenie, ale sekundy przed końcem zabójczy cios wyprowadził Łukasz Janoszka. – Wyciągnęliśmy wnioski po porażce w Bielsku, z Olimpią pokazaliśmy swoje prawdziwe oblicze i nie mamy powodów, żeby się obawiać Niecieczy – zapewnia bramkarz Stali Seweryn Kiełpin, bohater ostatniej potyczki z beniaminkiem z Grudziądza. Jeśli szukać słabszych stron Termaliki, trzeba spojrzeć na środek boiska. “Słoniom” brakuje klasowego rozgrywającego, szukają go, lecz trudno wyrokować, czy zdążą przed zamknięciem okna transferowego. W porównaniu z rokiem ubiegłym, to drużyna młodsza i bardziej polska. Choć ktoś mógłby uznać tę tezę za naciąganą. W Chojnicach mecz rozpoczęło bowiem aż siedmiu obcokrajowców.
TERMALICA – PGE STAL
Środa, godz. 20
Tomasz Szeliga


