RESOVIA – HETMAN ŻÓŁKIEWKA. Ciężka, nasiąknięta wodą murawa boiska, siąpiący deszcz? Dla piłkarzy Resovii w tym meczu warunki były sprawą drugorzędną. Drużyna Macieja Huzarskiego efektownie rozpoczęła drugą część sezonu, rewanżując się Hetmanowi za nieoczekiwane 1-1 w Żółkiewce.
Do ostatnich chwil porządkowi do spółki z działaczami i trenerami „pasiaków” zbierali wodę z boiska. Można się było spodziewać, że na takim torfowisku zawodnicy wybiorą najprostsze rozwiązania i futbolówka będzie przelatywać nad ich głowami. Tymczasem obie drużyny postanowiły budować swoje akcje dołem. Piłka stawała w wodzie, ale generalnie „chodziła” szybko i kibice nie mieli prawa narzekać.
Nie chowali się
– Od roku podajemy piłkę po ziemi, gramy tak bez względu na okoliczności. W pierwszej połowie pokazaliśmy kilka kombinacyjnych akcji, w drugiej już tak dobrze to nie wyglądało, ale trzeba też oddać rywalom, że nie chowali się na własnej połowie – tłumaczył trener Resovii Maciej Huzarski. Opiekun beniaminka Waldemar Wiater z porażki nie robił tragedii. – Gospodarze wygrali zasłużenie, mam jednak podziw dla swojej drużyny. Staraliśmy się nawiązać walkę mimo sporych kłopotów kadrowych. Nie zdążyliśmy potwierdzić graczy z Ukrainy i na ławce mieliśmy tylko dwóch zdrowych zawodników – podkreślał.
Głową po schemacie
Hetman nie wyglądał źle, ale przed przerwą Resovia kilkakrotnie zamknęła go niczym w hokejowym zamku. Piłka długo nie chciała jednak wpaść do bramki przyjezdnych. Pecha miał wracający do zespołu napastnik Tomasz Ciećko. Po jego strzale futbolówka zatrzymała się w błocie przed bramkarzem, ułatwiając mu interwencję, a dwie minuty później wybił ją stojący na linii bramkowej pomocnik Hetmana. Szczęścia próbował też inny „syn marnotrawny” Przemysław Pyrdek, tymczasem udało się trzeciemu z nich – Mirosławowi Baranowi, który tej zimy opuścił II-ligową Siarkę Tarnobrzeg. Baran trafił głową po podaniu Bartłomieja Makowskiego, a koledzy najwyraźniej mu pozazdrościli. Konrad Domoń (pierwsza bramka od czasów II ligi) i Pyrdek, którzy w dalszej kolejności wpisywali się na listę strzelców, również uderzali piłkę głową.
– Kilka schematów mamy przećwiczonych – kapitan gospodarzy, Piotr Szkolnik, przekonywał, że żaden gol nie był dziełem przypadku. Sam asystował przy trafieniu na 2-0.
Prezent dla gości
Resovia traci w lidze najmniej bramek, ale trener Huzarski podkreślał, że w sparingach ani razu nie udało się zachować czystego konta i w defensywie też jest nad czym pracować. Hetman twierdzy Rzeszów nie zdobył, lecz mecz zakończył honorowo. Marcina Pietrykę pokonał Rafał Bielak, bardzo groźny już w I połowie. Napastnik gości skorzystał z prezentu od… Domonia. Po jego zagraniu do bramkarza piłka zatrzymała się w kałuży. – Popełniłem błąd, przeprosiłem Marcina – kajał się defensywny pomocnik „pasiaków” – Najważniejsze, że zaczęliśmy wiosnę od mocnego uderzenia.
RESOVIA 3
HETMAN Żółkiewka 1
(2-0)
1-0 Baran (40.), 2-0 Domoń (45.), 3-0 Pyrdek (62.), 3-1 Bielak (79.)
RESOVIA: Pietryka – Wilk, Baran, Makowski, Szkolnik, Adamski (75. Dziedzic), Domoń, Kaliniec, Rop (56. Skuba), Pyrdek (83. Bieniasz) – Ciećko (90. Sadecki).
HETMAN: Gwardyński – Świderski, Nogas, Krupski, Skrzypczyński, Wójcik (73. Baran), Kosiarczyk, Bogusz, Kasperek, Rutkowski (46. Banaszak) – Bielak.
Sędziował: Tomasz Jagieła (Krosno). Żółte kartki: Szkolnik, Sadecki. Widzów: 500.
Tomasz Szeliga
[print_gllr id=143778]


