
POLSKA, RZESZÓW. Bezproduktywne wędrówki po galeriach Polacy zamienią na doposażenie ogródka?
Zgodnie z rozporządzeniem premiera Mateusza Morawickiego, zakaz handlu nie obejmuje marketów budowlanych. Ma to pomóc Polakom w codziennym funkcjonowaniu. Przedstawiciele sklepów namawiają do zakupów internetowych. Czy zakupowy szał z galerii handlowych przeniesie się do sklepów budowlanych?
Zakaz prowadzenia działalności, obejmujący m.in. sklepy z odzieżą, obuwiem, meblami i książkami, nie obowiązuje w przypadku sklepów dekoracyjnych i budowlanych. W związku z czym działalność marketów nie została zakłócona, lecz zmodyfikowana. – Skróciliśmy godziny pracy i staramy się ograniczać liczbę osób przebywających na terenie obiektów – tłumaczy Maksymilian Pawłowski, menedżer ds. komunikacji korporacyjnej w Leroy Merlin Polska, który w rozmowie sugerował, aby mimo wszystko większość zakupów realizować w Internecie.
Zgodnie z wytycznymi GIS-u, na terenie marketów każdy pracownik wyposażony jest w rękawiczki, środki do dezynfekcji rąk zarówno dla siebie, jak i pracowników. Dezynfekowane mają być koszyki, wózki oraz wszelkie powierzchnie, z którymi może mieć styczność klient i pracownik. Ma być też monitorowana liczba osób wewnątrz marketu. Nie ma jednak jasnej i klarownej informacji, o jakiej liczbie osób mówimy.
– Dostęp do asortymentu i części zapasowych, jaki oferują te sklepy jest istotny z punktu widzenia zachowania podstawowych zasad higieny na wypadek awarii urządzeń w gospodarstwach domowych, co wzmacnia proces minimalizowania ryzyka zakażeń koronawirusem – komunikowała Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji w poniedziałkowym oświadczeniu. I choć samo założenie, z którego wynika, że powinniśmy mieć ciągły dostęp do urządzeń, które – najzwyczajniej w świecie – mogą ulec awarii nie podlega większej krytyce, to zachowanie Polaków, którzy bezproduktywne wędrówki po galeriach zamienili na podróże po marketach i realizowanie bezterminowych zwrotów, budzi – lekko mówiąc – pewne wątpliwości.
W Internecie pojawia się masa zdjęć, na których widać, jak ludzie wykorzystują możliwość odwiedzenia marketu budowlanego nie po to, aby nabyć coś niezbędnego, lecz dla samej satysfakcji płynącej z możliwość kupna czegokolwiek. NSZZ Solidarność w Castorama Polska w sobotę umieścili na swoim profilu w mediach społecznościowych zdjęcie dość sporego tłumu wewnątrz jednego z marketów. Zdjęcie doczekało się stosownego komentarza. – Niestety, nie wszyscy stosują się do wytycznych rządu. Przez takie lekceważące podejście możemy spodziewać się kolejnych bardziej restrykcyjnych działań. Ludzie, gdzie wasza odpowiedzialność ?
Co ciekawe, również i w rzeszowskich sklepach budowlanych zdarzają się ciekawe przypadki. – Ja to rozumiem, jak komuś zepsuła się bateria w łazience i idzie po nową, ale jak widzę faceta z dwoma taśmami izolacyjnymi i dekoracjami do ogródka, to mnie odrobinę skręca w środku – pisze pan Łukasz, czytelnik Super Nowości. Należy się spodziewać, że takich przykładów jest więcej. Niemniej jednak, apele o jak najrzadsze opuszczanie swoich domów nie wzięły się znikąd. Otwarcie marketów budowlanych (przy zachowaniu odpowiednich procedur bezpieczeństwa) w okresie pandemii koronawirusa ma wpływać na względny spokój i komfort obywateli. Zawsze jednak zdarzają się jednostki, którym dajemy palec, a one i tak biorą całą dłoń.
Rb



One Response to "Zakaz handlu nie dla marketów budowlanych"