
RZESZÓW. Nie wolno jeździć po deptaku samochodem, bo… zabrudzone zostałyby płyty granitowe.
Władze miasta chcą postawić donice u zbiegu ulic: Jagiellońskiej i 3 Maja tak, żeby nie można było wjechać na reprezentacyjny rzeszowski deptak. Ten kontrowersyjny pomysł nie ma sensu, bo już teraz jest tam umieszczony znak zakazujący takiej możliwości. Wystarczyłoby postawić patrol Straży Miejskiej, który egzekwowałby przepisy, ale jednocześnie strażnicy wpuszczaliby dostawców towarów, którzy mieliby zezwolenia na wjazd. Niestety, ratusz odebrał takie przepustki przedsiębiorcom i uniemożliwił im dojazd do lokali.
Tuż po zakończeniu remontu nawierzchni przy ul. przy ul. 3 Maja u zbiegu z ul. Jagiellońską doszło do zdarzenia, w którym to miejscu zawracał autokar. W związku z tym ratusz zdecydował, że odbierze dostawcom towarów 500 przepustek na wjazd na ten deptak. Nie mogą więc jeździć po ul. 3 Maja. Mogą tam tylko poruszać się piesi, rowerzyści oraz samochody uprzywilejowane – pogotowie ratunkowe, straż pożarna i policja. Przedsiębiorcy prowadzący na deptaku lokale restauracyjne, cukiernie i kawiarnie znaleźli się w trudnej sytuacji.
Dostawcy towarów do lokali i sklepów przy ul. 3 Maja nie mają innego wyjścia i muszą je nosić po deptaku. To często ciężkie skrzynki z napojami, ciasta czy kuwety z lodami. Odbija się to na zdrowiu pracowników, ale także na pracy restauracji, bo zamiast obsługiwać klientów, muszą poświęcić czas na noszenie tych przedmiotów.
– Brak możliwości wjazdu na ul 3 Maja samochodu znacznie utrudnia nam pracę – mówi Ewa Grzybowska, menedżer lokalu „Niebieskie Migdały” przy ul. 3 Maja w Rzeszowie. – Złożyliśmy pismo do Urzędu Miasta, żeby dojazd autem był możliwy choćby na 15 minut, ale nie otrzymaliśmy zgody. Towar – ciasta i lody – dowożony jest nawet sześć razy dziennie z ul. Mazowieckiej. Osoba, która nam go dostarcza, przed nasz lokal przewozi go wózkiem, co jest bardzo uciążliwe, bo towar sporo waży i dostawca musi manewrować między przechodniami i rowerzystami. Straż miejska pilnuje, czy stosujemy się do zakazu. Powiedziano nam, że nie możemy wjeżdżać autem na płyty przy ul 3 Maja, żeby ich… nie zabrudzić. Jeśli zabrudzilibyśmy, to musielibyśmy je wyczyścić.
Jak się okazuje, do godziny 13 patrole straży miejskiej sprawdzają, czy samochody łamią zakaz i wjeżdżają na deptak. Ale po tej godzinie nie ma już strażników i po ul. 3 Maja jeżdżą prywatne samochody. Właściciele lokali narzekają, że choć płacą podatki do Urzędu Miasta, to utrudnia im się prowadzenie działalności gospodarczej. W lepszej sytuacji są osoby nieprowadzące lokali, bo nie ponoszą żadnych konsekwencji za jeżdżenie po deptaku.
Mariusz Andres



12 Responses to "Zakaz wjazdu na ul. 3 Maja uderzy w przedsiębiorców"